22.11 Rocznica historyczna na dziś. Bitwa pod Jezierną

To był straszny dzień dla hetmana Bohdana Zenobiego Chmielnickiego herbu Abdank. Dnia 22 listopada Roku Pańskiego 1655 Starego Stylu wojska prowadzone przez hetmana kozackiego i moskiewskich wojewodów zostały otoczone przez potężną armię chana Mehmeda IV Gireja i wojska koronne wojewody bracławskiego Piotra Potockiego. „Chmiel” po raz kolejny został upokorzony przez mściwego i okrutnego Tatara. Był zdany na jego łaskę…

Cztery lata wcześniej hetman kozacki był u szczytu potęgi. Ramię w ramię z hanem tatarskim szedł na bezbronne ziemie Rzeczpospolitej, by ostatecznie rzucić swego wroga na kolana, upokorzyć go i stworzyć wielką Ruś od Wisły aż za Dniepr. Swemu sojusznikowi hanowi krymskiemu obiecywał jasyr aż po Wisłę i Kamieniec Podolski, a bratu hana, „księstwo Baru i bogate łupy”.

„Przychodźcie – pisał do hana – wybierać miód z Polski, kiedy my zakurzywszy pod nos Lachom, jak pszczoły z ula wyganiać ich będziemy”


Te chełpliwe słowa miał mu wypomnieć jego sojusznik wyjątkowo brutalnie. Chmielnicki nie docenił bowiem możliwości pogrążonej w letargu Rzeczpospolitej. Król Jan Kazimierz zmobilizował bowiem potężną armię – blisko 100 tysięcy żołnierzy i pospolitego ruszenia. I siła ta rozbiła zbuntowanych Kozaków i wspierających ich Tatarów w słynnej trzydniowej bitwie pod Beresteczkiem.

Porwany „nogami do konia”


Widząc nieuchronną klęskę han Islam III Girej porwał prosto z pola bitwy Chmielnickiego, kazał przywiązać do konia i uwiózł w siną dal. Jak pisał lwowski historyk, Ludwik Kubala, w swych „Szkicach historycznych”

„nie dał mu przyjść do słowa, zakrzyknął zdrajcą, kazał pochwycić, związać nogami do konia i popędził przed sobą cztery mile, jeszcze tego samego dnia stronę Wiśniowca”.


Ostatecznie szczwany lis, hetman kozacki zdołał wydostać się z niewoli. Jednak przez blisko dwa tygodnie traktowany jak zwykły jeniec nie mógł być pewny swego losu. Lekcję udzieloną mu przez wiarołomnego sprzymierzeńca dobrze sobie jednak zapamiętał.

 

Józef Brandt "Składanie sztandarów"
fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Cztery lata później znów ruszył na zachód. Tym razem jednak u swego boku miał innego, znacznie potężniejszego sprzymierzeńca. Samego cara Wszechrusi Aleksego Michajłowicza. Rok wcześniej na wschodnią ścianę Rzeczpospolitej ruszyły potężne armie moskiewskie i kozackie liczące według legend nawet 1 000 000 żołnierzy. Siły Rzeczpospolitej zostały dosłownie zmiażdżone. Po kolei padały dumne twierdze: Smoleńsk, Mścisław, Borysów, Mińsk...

czytaj też: Wielka ucieczka z Sybiru. Niezwykłe życie Wincentego Migurskiego

Latem 1655 roku car moskiewski wjechał w złotej karecie zaprzężonej w dwanaście koni – do starej stolicy litewskiej, wielkoksiążęcego Wilna. Król Polski wydawał się został ostatecznie upokorzony…

„Chmiel” hasa na Podolu


Jednocześnie niezmordowany Chmielnicki w ramię w ramię z carskimi wojewodami Piotrem Buturlinem i Piotrem Potemkinem próbował – bezskutecznie – dobywać Kamieńca Podolskiego, a następnie latem 1655 roku, gdy od północy wlewały się już potężne armie szwedzkie ruszył, by ograbić najbogatsze miasto Rzeczpospolitej – Lwów.

Mapa Wacława Grodeckiego Poloniae finitimarumgue locarum descriptio
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Miasta nad Pełtwią ostatecznie nie zdobył, ale podobnie jak wcześniej w 1648 roku otrzymał ogromny okup od mieszczan. Jeszcze kilka tygodni bezkarnie hulali po całej Lubelszczyźnie paląc Lublin, Kazimierz Dolny czy Puławy. To co się wydarzyło potem było jednak zupełnym zaskoczeniem. Chan tatarski bowiem, następca Islama III, Mehmed IV, przerażony gwałtownym wzrostem potęgi moskiewskiej postanowił przerzucić swe siły na stronę upadającej niemal Polski. Zasadą władców Krymu było bowiem zawsze utrzymywanie konfliktu polsko-rosyjskiego i wspieranie słabszego współzawodnika przeciw silniejszemu. To dlatego wcześniej stawiano na sojusz z Kozakami, teraz jednak konieczna była zmiana sojuszy.

czytaj dalej

Chan trzyma w saku hetmana


Latem ze stepów krymskich ruszyła potężna armia licząca blisko 300 000 wojowników. Dopadła obciążonych łapami, cofających się Rosjan i Kozaków nieopodal Tarnopola, pod wioską Jezierną.
Jak pisał Franciszek Rawita-Gawroński, w swej znakomitej książce „Na kresach ukrainnych”

Na św. Marcin dzwony miejskie [lwowskie], milczące przez cały czas oblężenia, odezwały się radośnie; zegary poczęły znowu liczyć godziny, zdążające ku niewiadomej przyszłości. Kościoły napełniły się nabożnymi, dziękującymi Bogu za wyzwolenie.
Niedaleko odbiegł Chmielnicki ode Lwowa, wioząc łupy bogate, zdobyte na Lublinie i Lwowie, gdy koło Tarnopola pod Jezierną dogonił go han krymski, idący na pomoc Janowi Kazimierzowi. Trzy dni trwała walka, aż nareszcie han krymski poraził doszczętnie wojska kozackie i moskiewskie, a łupy lublińskie i lwowskie odebrał. Moskwa również ciężką odniosła porażkę, gdyż okupić się musiała sumą 160.000 talarów, a w przydatek do tego poszły sobole futra i perły. Chmielnicki ratował się od doszczętnej porażki układami z hanem. Sojusz zawarto na następujących warunkach:
1. Od dziś dnia nastanie wieczny pokój między Mechraet Girejem, hanem tatarskim, jego następcami i narodem tatarskim z jednej strony, a Bohdanem Chmielnickim, następcami jego i wojskiem Zaporoskiem z drugiej.
2. Na mocy tego pokoju Chmielnicki wraz z wojskiem kozackiem uzna króla polskiego Jana Kazimierza i następców jego prawowitych królów polskich za prawdziwych, przyrodzonych i prawowitych panów; przytem złożą teraźniejszemu królowi przysięgę wierności.
3. Chmielnicki zrzecze się związku z Moskwą i na przyszłość w żadne związki z obcymi wdawać się nie będzie bez wiedzy króla i Rzeczypospolitej.
4. Ruś będzie się cieszyć starodawnemi swobody, a wojsko Kozaków rejestrowych z 6.000 składać się będzie.
5. Chmielnicki stanie wraz z hanem przeciwko królowi szwedzkiemu na rozkazy króla polskiego.
6. Chmielnicki wyda hanowi najznakomitszych jeńców moskiewskich, jakich ma u siebie.

Chmielnicki przysięgał Chanowi, ale potem i tak robił swoje. Jeszcze wielokrotnie oszukał potem i króla polskiego i chana i króla szwedzkiego, nie mówiąc już o carze moskiewskim. Jednak ze swe wiarołomstwa doczekał się w końcu kary. Zmarł dwa lata później w swoim Czehryniu na Ukrainie porażony paraliżem i udarem mózgu. Kozacy mówili, że umarł z tęsknoty za niewierną żoną. Ci, którzy go znali lepiej wiedzieli, że prawdziwą przyczyną zgonu było nieustanne pijaństwo.

„Chmiel” umarł i – być może na szczęście – nie zobaczył już ruiny dzieła swego życia…

Bibliografia
1. Ludwik Kubala „Szkice historyczne” tom I, Warszawa, 1901
2. Franciszek Rawita-Gawroński „Na kresach ukrainnych”, Lwów, 1886

czytaj też: W służbie jego cesarskiej mości. Tajemnica śmierci „Batyra”

Najchętniej czytane