5.12 ROCZNICA historyczna na dziś. TAJEMNICA lotu 19

4 grudnia 1945. Z lotniska wojskowego US Air Force w Fort Lauderdale na Florydzie wystartowała eskadra pięciu samolotów typu Avenger. Lot nr 19 był standardowym lotem szkoleniowym dla młodych pilotów Marynarki Wojennej. Jednak tym razem było inaczej…

Z udziału w locie w ostatniej chwili zwolniony został jeden z młodych adeptów. Był to kapral Allan Kosnar, członek załogi Avengera o numerze bocznym FT-81. Otrzymał on w tym dniu specjalną zgodę by nie lecieć z powodu jak to określono w raporcie „silnego poczucia niebezpieczeństwa” (ang. strong premonition of danger).

Rutynowy lot


Start odbył się zgodnie z planem o godzinie 14.10 Wystartowało pięć Avengerów wraz z dwunastu członkami załogi. Dowódcą eskadry był młody 27-letni instruktor lotnictwa marynarki wojennej, porucznik Charles Taylor. Raptem dwa tygodnie wcześniej został przeniesiony do Fort Lauderdale. Miał wylatane ponad dwa i pół tysiąca godzin w tym 616 godzin lotu na Avengerach.

czytaj też: POLOWANIE na MUSSOLINIEGO! Ostatnie chwile włoskiego DYKTATORA

Zgodnie z planem lotnicy mieli kontynuować lot kursem 091° przez 67 mil w kierunku Berry Island. Tam mieli dokonać zwrotu na północ i kursem 346 stopni polecieć jeszcze 73 mile aż do Walker‘s Cey najbardziej wysuniętej na północ części archipelagu Bahamów.
Kapral Allan Kosnar w ostatniej chwili został zwolniony z udziału w locie nr 19
fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Plan lotu przewidywał zrzucenie bomb w określonym punkcie oceanu. I właśnie wykonanie tego zadania to ostatnie pewne zdarzenie podczas lotu nr 19.

Według planu załogi miały w tym momencie po prostu zawrócić i skierować się do bazy. Niestety nigdy im się to nie udało.

Gdzie ja jestem?


Kłopoty zaczęły się po zmianie kursu w okolicy Berry Island. Ze stenogramów rozmów prowadzonych między pilotami wynika, że porucznik Taylor właśnie tu stracił orientację. Widziane z kabiny samolotu wyspy uznał za Florida Keys. Z niewyjaśnionych przyczyn wydawało mu się, że znajduje się nad Zatoką Meksykańską. Prosił przez radio o pomoc w określeniu własnej pozycji. Ale nikt nie potrafił mu pomóc, bo eskadra nie była widoczna na ekranie żadnego z pracujących radarów.



Taylor chcąc samemu naprawić nawigacyjną pomyłkę utrzymał kierunek północno-wschodni licząc na szybkie odnalezienie brzegów Florydy. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że prowadzi swoją formację samolotów coraz dalej w głąb Atlantyku.

Mijały minuty, a Taylor, pomimo wezwań i instrukcji napływających z lotniska nie skorygował popełnianego przez siebie błędu. Z jakiś nieznanych powodów nie chciał zmienić częstotliwości w swoim radiu ani włączyć awaryjnego nadajnika IFF. Wkrótce pogoda zaczęła się załamywać. Wiał silny porywisty wiatr dochodzący do 45 węzłów. Nisko zawieszone deszczowe chmury dodatkowo ograniczały widoczność.

Eskadra wielokrotnie zmieniała kurs w poszukiwaniu lądu. Świadczą o tym zmiany siły sygnałów odbieranych przez stacje lądowe. Gdy samoloty leciały w kierunku lądu sygnał był mocniejszy, gdy się oddalały słabł lub zanikał w ogóle.

Panika narasta


Oto zapis rozmów przeprowadzonych między wieżą kontrolną na lotnisku a dowódcą eskadry:

15.15
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: Wygląda na to, że zboczyliśmy z kursu. Mój kompas zaczyna wariować.
15.40 Komandor Robert Cox z US Navy przejmuje ponownie rozmowę między dwoma samolotami eskadry:
(?): Powers, co pokazuje twój kompas?
POWERS: Nie wiem, gdzie jesteśmy. Po ostatnim nawrocie musieliśmy się zgubić.
KOMANDOR COX: Mówi FT-74. Samolot lub łódź wzywająca Powersa zidentyfikuj się.
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: Tu FT-28
KOMANDOR COX: FT-28, tu FT-74. Jakie masz kłopoty?
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: Oba kompasy wysiadły i próbuję znaleźć Fort Lauderdale. Jestem pewien, że znajduję się nad Cay, ale nie wiem, w jakiej odległości. 

16.28
KOMANDOR COX: Zanikają fale waszych transmisji. Coś jest nie w porządku. Jaka jest twoja obecna wysokość?
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: Jestem na 4500 stóp
16.45  ASRTU-4 odbiera raport, że FLIGHT-19 zgubił się. Lotnicy już nie wiedzą, gdzie tak naprawdę są.
(?): Lecimy kursem 030 stopni przez 45 minut, potem polecimy na północ, aby mieć pewność, że nie jesteśmy nad Zatoką.
18.04 Taylor ciągle nie wiedząc, czy jest nad Zatoką, czy nad Atlantykiem, nadaje przez radio do innych pilotów:
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: Trzymać 270 stopni. Nie możemy lecieć aż tak daleko na wschód. Zawróćmy znów. Możemy zawrócić i znowu lecieć na wschód.
18.20
POWERS (do innych pilotów): Wszystkie samoloty zewrzeć szeregi. Będziemy mieli kłopoty, jeżeli nie wylądujemy. Kiedy w pierwszym samolocie paliwo spadnie do 10 galonów, pójdziemy wszyscy w dół.
NIE ZAREJESTROWANE NA TAŚMIE
(czas nieznany)
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: ...wygląda na to, jak byśmy...wlatujemy w obszar białej wody...zupełnie zagubiliśmy się...
Charles Berlitz w swojej książce pt. Trójkąt Bermudzki (Nowy Jork 1975) wspomina, jakoby jeden z radioamatorów usłyszał meldunek (czy też rozkaz) następującej treści:
(czas nie znany)
DOWÓDCA ESKADRY CHARLES TAYLOR: ...nie podążaj za mną...wyglądają, jak gdyby przybyli z przestrzeni kosmicznej... 

Piloci z feralnego lotu 19 nigdy nie wrócili do bazy. Bez wieści zginęło 12 młodych ludzi. Nigdy nie znaleziono wraków samolotów, ciał rozbitków czy jakiegokolwiek innego śladu. Tak jakby pięć samolotów z załogą rozpłynęło się w powietrzu. Tak narodziła się legenda Trójkąta Bermudzkiego…

Około godziny 19.00 baza lotnicza w Opa Locka pod Miami odbiera następujący sygnał: FT... FT... będący sygnałem rozpoznawczym "Lotu nr 19". Na poszukiwania zaginionej eskadry wyrusza cała flota statków i samolotów, wkrótce jednak ginie bez śladu jedna z dwóch "latających łodzi" typu PBM MARTIN MARINER z 13-osobową załogą na pokładzie.



Gdy w maju 1991 roku poszukiwacze wraków odnaleźli u wybrzeży Florydy resztki pięciu Avengerów, sądzili, że chodzi o samoloty z lotu nr 19. Na pięciu wrakach leżących w promieniu ok. 250 m od siebie były oznaczenia FT, a jeden z nich miał numer 28, taki sam jak samolot Taylora. Po sprawdzeniu numerów seryjnych okazało się jednak, że są to samoloty, które rozbiły się tu w czasie kilku zupełnie innych misji nie mających nic wspólnego z lotem nr 19


Cherles Taylor - dowódca pechowej eskadry - fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Trudno w to uwierzyć, ale historia ta ciągnie się aż po dziś dzień. Często mieszkający na Bahamach abonenci miejscowych firm telekomunikacyjnych odbierają tajemnicze telefony. Słyszą coś w rodzaju kilkakrotnie powtórzonego rozkazu, ale nie mogą nawiązać kontaktu z "rozmówcą". Połączenie urywa się po mniej około minucie. Czyżby więc eskadra Avengerów wciąż jeszcze leciała gdzieś nad Trójkątem? Kto to może wiedzieć...

Bibliografia:

Lucjan Znicz „Goście z kosmosu?: Katastrofa Tunguska, Trójkąt Bermudzki, Obce Ślady" Warszawa, 1976
Lawrence David Kusche,Trójkąt Bermudzki zagadka rozwiązana, Państwowe Wydawnictwo „Iskry”, Warszawa 1983
Charles Berlitz, Trójkąt Bermudzki i inne tajemnice. Wydawnictwo Pandora 1993

Najchętniej czytane