ALTERNATYWNA HISTORIA: Czy mogliśmy ZLAĆ ROSJAN i WYGRAĆ POWSTANIE LISTOPADOWE?

Tak, MOGLIŚMY! Mogliśmy pokonać armię Paskiewicza i wygonić ROSJAN z kraju. W 1831 roku przed POLAKAMI otworzyła się niebywała SZANSA! Niestety NIE WYKORZYSTANA!

Wiele lat temu teorie o niewykorzystanej szansie w latach 1830-31 głosił nieżyjący już historyk profesor Jerzy Łojek. Wówczas teorie te spotykały się z powszechnym wręcz potępieniem środowiska naukowego.  Jeden z historyków, Władysław Zajewski, napisał, że Łojek:

''zapuszcza się w takie rozważania i przewidywania, które wymykają się jakiejkolwiek kontroli naukowej''


Krótko mówiąc - nie była to już nauka, ale fantasmagorie historyczne… Werdykt kolegów historyków był więc bezlitosny. Ale czy na pewno sprawiedliwy?

Czy na pewno bez szans?


A jednak dziś wielu naukowców przyznaje słuszność Łojkowi. Należy do nich m.in. prof. Jan Żaryn, który w wywiadzie dla tygodnika „W Sieci” mówił:

Mieliśmy wówczas, jako Polacy, wielką szansę. Decydowało o tym co najmniej kilka czynników. Po pierwsze – mieliśmy własną armię i związane z tym prawo do mobilizowania ludzi do wojska. Dysponowaliśmy także kadrą dowódczą wykształconą w najkorzystniejszym dla kształcenia żołnierza czasie, to znaczy w okresie wojen napoleońskich. Także zewnętrzna atmosfera polityczna była wówczas korzystna dla Polski. Wiele narodów w różnych miejscach Europy już od lat dwudziestych walczyło o swoją suwerenność i tożsamość państwową.


I choć potencjał militarny, ludnościowy i polityczny w starciu malutkiego Królestwa Polskiego z Rosją był niemal przygniatający na korzyść naszego wschodniego sąsiada to Polacy wcale nie stali na straconej pozycji.

czytaj też: POLOWANIE na MUSSOLINIEGO! Ostatnie chwile włoskiego DYKTATORA

czytaj dalej

Przywódcy się boją


Zadecydowało kilka czynników, które zadecydowały o klęsce. Po pierwsze moment wybuchu Powstania. Po drugie – postawa dowódców:

Moment wybuchu powstania był zupełnie nietrafiony. Drugim istotnym czynnikiem osłabiającym szanse powodzenia Polaków, była niewiara dowódców w możliwość wygrania z Rosją. Ta prawda o dowódcach powstania nie jest z mojej strony jakimś zarzutem czy próbą odmówienia tym ludziom miłości do Ojczyzny. Wręcz odwrotnie, wszyscy oni byli patriotami, natomiast czynnik niewiary w szanse powstania, połączony ze strachem przed Rosją, okazał się destrukcyjny. To nie było tchórzostwo, nie bali się oni o swoje życie, ale o szanse przedsięwzięcia.


Posłuchajmy na przykład opinii największego defetysty – dyktatora powstania – gen. Józefa Chłopickiego.

''Półgłówki zrobiły burdę, którą wszyscy ciężko przypłacić mogą - pisał dyktator powstania Józef Chłopicki. - Marzyć o walce z Rosją, która trzemakroć sto tysiącami wojska zalać nas może, gdy my ledwie pięćdziesiąt tysięcy mieć możemy, jest pomysłem głów, którym piątej klepki brakuje''.


 

Czy mając takie nastawienie, można skutecznie bić wroga? A przecież wiosną 1831 roku świetnie wyszkolona armia polska odniosła szereg sukcesów militarnych. Rosjanie zostali odrzuceni od Warszawy, której nie zdołali zająć z marszu, jak planowano. Polacy walczyli na własnym terenie, przy życzliwej postawie ludności.
Generał Józef Chłopicki nawet przez moment nie wierzył w powodzenie "sprawy"
fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

W dodatku armia rosyjska toczona była chorobami zakaźnymi i topniała w oczach. Dlatego głównodowodzący wojsk interwencyjnych, sławny dowódca feldmarszałek Iwan Dybicz zarządził odwrót i w panice oczekiwał na przybycie posiłków.  Nie doczekał się ich, bo sam zmarł na cholerę, w kurnej chacie, gdzieś w niewielkiej wiosce pod Pułtuskiem...

Powstańcy też wierzyli!


To, że szanse na pokonanie Rosjan i obronę niepodległości były bardzo duże świadczą wspomnienia samych powstańców. Pobrzmiewa w nich gorycz i żal straconej wielkiej szansy. Takich złudzeń nie mieli już weterani kolejnych powstań…

„Nie, nie mogliśmy, ale nie umieliśmy'' - pisał powstaniec Maurycy Mochnacki o szansach na zwycięstwo powstania listopadowego.

Taka opinia w kręgach bezpośrednich uczestników była powszechna. Niestety, nie miała ona większego związku z rzeczywistością, ale spełniała następującą rolę - uzasadniała słuszność decyzji o wybuchu powstania. Insurgenci myśleli mniej więcej w ten sposób:

"Mieliśmy szansę, ale jej nie wykorzystaliśmy! Gdybyśmy tylko wykorzystali nadarzające się okazje, mogliśmy osiągnąć sukces!''


 

czytaj dalej

Wolna Polska


Jak mogłaby się potoczyć historia, gdyby na mapie Europy pojawiłoby się niepodległe Królestwo Polskie? Sytuacja byłaby bardzo trudna.

Wszystkie mocarstwa zaborcze nastawione byłyby wobec nowego tworu wrogo. Z drugiej strony geopolityka jest nieubłagana i odrodzoną Polskę wspieraliby Francuzi, jako przeciwwagę przeciwko Prusom.

Przed bitwą pod Olszynką Grochowską - fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Czy Polska miałaby szanse na powiększenie swojego terytorium i odebranie Rosji części ziem zabranych? Potencjał militarny odrodzonego kraju z pewnością by się zwiększył.

czytaj też: GWAŁCILI, RABOWALI, MORDOWALI… AMERYKANIE NA WOJNIE!

Wcześniej Rosjanie nie pozwalali bowiem na rozwinięcie w Kongresówce przemysłu zbrojeniowego. Prędzej czy później musiałoby dojść do drugiej wojny polsko-rosyjskiej. Polacy podbudowani zwycięskim powstaniem z pewnością nie staliby na straconej pozycji, ale jak w tej sytuacji zachowaliby się Prusacy i Austriacy? Dziś już nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania...

Bibliografia:

Jerzy Łojek: Szanse powstania listopadowego: rozważania historyczne, Warszawa 1986.
Wybór źródeł do powstania listopadowego, oprac. J. Dutkiewicz, Wrocław 1957
Powstanie listopadowe 1830-1831. Dzieje wewnętrzne. Militaria. Europa wobec powstania, pod red. W. Zajewskiego, Warszawa 1980

Najchętniej czytane