Bitwa pod Obertynem – wielkie, zapomniane zwycięstwo Polaków!

22 sierpnia 1531 roku hetman Jan Amor Tarnowski odniósł pod Obertynem wielkie, choć zapomniane dziś zwycięstwo. Obronił dla Polski kresy południowe. Mołdawski hospodar poznał siłę polskiego gniewu...

Jeśli spojrzeć na mapę dawnej Rzeczpospolitej Pokucie stanowi małą trójkątną krainę ostro wrzynającą się w terytorium Hospodarstwa Mołdawskiego. Być może młody hospodar, czyli książę, mołdawski Piotr Raresz również patrzył na mapy i być może zapragnął zaokrąglić, wyrównać północną granicę swojego władztwa.

Pokucie od dawna stanowił bowiem zarzewie konfliktów pomiędzy Polską a Mołdawią. W tym czasie Mołdawia, po krótkim okresie świetności związanym z rządami Stefana III Wielkiego, podporządkowana Turcji, a przy tym granicząca z potężną Polską Jagiellonów, szybko traciła na znaczeniu.
Husaria w czasie bitwy
wikimedia-commons domena publiczna

Niegdyś stanowiła lenno polskie, zhołdował ją bowiem Władysław Jagiełło na początku swego panowania, ostatnio dostała się pod władzę sułtanów tureckich. Jego władcy jeśli chcieli utrzymać jakąkolwiek samodzielną pozycje musieli zrobić coś, co zwiększyłoby ich prestiż wobec poddanych i na arenie międzynarodowej.

Próbę, kolejną już,  podjął hospodar mołdawski Piotr IV Raresz, przez Polaków zwany Petryłą. Ambitny władca postanowił rozszerzyć swoje panowanie kosztem słabszego - jak ocenił - niż Turcja sąsiada. W roku 1530, wyjednawszy uprzednio zgodę w Konstantynopolu i łamiąc zawarte trzy lata wcześniej przymierze z Zygmuntem I Starym, zaatakował Pokucie.

Zdradziecki atak!


Sułtan turecki, Sulejman, niepokoił się zbliżeniem króla polskiego Zygmunta Starego z Habsburgami, zwłaszcza po zaręczynach Zygmunta Augusta z księżną rakuską Elżbietą. To zapewne sprowokowało go do cichego poparcia dla planów hospodara mołdawskiego Piotra Raresza, ataku na Rzecpospolitą. W tym samym, 1430 roku, do Mołdawii przybył poseł moskiewski Czudyn Karaczow, z propozycja wspólnego ataku na Rzplitą. A trzeba pamiętać, że księstwo mołdawskie zasiedłała wyłącznie ludnośc prawosławna. mozna było więc grać również kartą religijną, wówczas bardzo nośną.

czytaj też: Potęga Rzeczpospolitej! Piękne, historyczne mapy [GALERIA]

I Tak oto w Suczawie, stolicy Bukowiny, zapadła decyzja o wyprawie wojennej. Jeszcze 3 grudnia 1530 roku wojska hospodarskie przekroczyły granicę i wkroczyły na Pokucie.  Nie spotkały tu większego oporu, gdyż tereny te były słabo zaludnione, wywiad był kompletnie zaskoczony, a ponadto nie posiadaliśmy właściwie większych fortyfikacji na tych ziemiach. Raresz liczył na wywołanie buntu ludności prawosławnej, za której obrońcę się kreował. Sabotaże we Lwowie i Kamieńcu Podolskim, został jednak wykryte na czas i odwiodło to hospodara od próby forsowania umocnień tych miast.

Polska kontrakcja 


Wiarołomstwo Petryły, jak i wiadomości o mordowaniu na Pokuciu „łacinników”, na tyle wzburzyły opinię w Polsce, że Zygmunt uzyskał od sejmu uchwalenie specjalnego podatku wojennego w wysokości dwudziestu groszy od łana (a w czasach, gdy czerwony złoty był bity... z prawdziwego złota, była to suma niebagatelna). Uchwała sejmowa przewidywała zebranie wojsk w sile 10 tysięcy najemnych żołnierzy. Hetmanowi Janowi Amorowi Tarnowskiemu (będącemu, od strony matki, prawnukiem Zawiszy Czarnego) udało się faktycznie powołać pod broń nieco ponad 6 tysięcy, wspartych baterią trzynastu dział. Było to doborowe wojsko. W znakomitej większości byli to rycerze chorągwi zaciężnych, którzy w równej liczbie nie ustąpiliby pola żadnej jeździe ówczesnego świata.
Pod Obertynem polskie wojsko zawodowe dowiodło swojej wyjątkowej wartości
fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Teraz Raresz miał poznać siłę polskiego gniewu...

Najpierw, 4 sierpnia 1531 roku, na Pokucie wtargnął mały, bo liczący zaledwie 1600 ludzi oddział dowodzony przez rycerza Marcina Trzebińskiego. Sprawił się znakomicie - w ciągu zaledwie dwóch dni oczyścił Pokucie z mołdawskich garnizonów. Nie mogły to być jakieś duże siły, bo jak wytłumaczyć fakt, że ten podjazd, a nie regularna armia przecież, nie wyposażona w żadne ekwipunki oblężnicze zdołała tego dokonać. Zapewne Mołdawianie uciekli na wieść zbliżania się wojsk polskich...

Pierwsze zwycięstwo przyjęto w Krakowie z wielką radością, Tarnowski wiedział jednak, że kampania dopiero się zaczyna - Petryła zgromadził armię liczącą 30 tysięcy ludzi, z czego 6 tysięcy wysłał przodem w granice Królestwa Polskiego. Ten potężny oddział obległ trzymaną przez zaledwie stuosobową polską załogę drewnianą forteczkę Gwoździec. Jednak główne siły Polaków, które wkróte przybyły z odsieczą,  pobiły Mołdawian pod Gwoźdźcem z kretesem. Petryła wściekł się. Odgrażał się, że popędzi Polaków "biczami jak bydło". Wysłał 10 tysięcy żołnierzy, którzy mieli przypilnować, by im Polacy nie uciekli z pola, a sam ruszył szybkim marszem z głównymi siłami, licząc na zgniecenie przeciwnika w walnej bitwie.

czytaj dalej

Nowoczesna taktyka


Jan Tarnowski, zawiadomiony o zbliżającej się armii Petryły, przeniósł obóz spod wsi Obertyn w bardziej obronne miejsce, na rozległy płaskowyż, znamiennie zwany później przez okoliczną ludność Pohyblicą, gdzie ustawił szyk taborowy. Wozy, spięte łańcuchami, ustawiono w czworobok, pozostawiając od północy i południa dwie wolne przestrzenie, pełniące rolę bram obozu. Wewnątrz, na "rynku", stał namiot hetmana, wokół niego lekka kawaleria.

czytaj też: Czy żyjemy w roku 1720? Zadziwiająca teoria niemieckiego historyka…

Piechota zajęła stanowiska wzdłuż wozów, a ciężkie chorągwie przed bramami. Artyleria, podzielona na trzy baterie, zajęła stanowiska w rogach taboru (czwarty był chroniony przez gęsty las). 22 sierpnia o godzinie 9 rano otworzyło ogień pięćdziesiąt dział Mołdawian, ustawionych na przeciw południowo-zachodniego narożnika polskiego obozu. Mimo nierównych sił, polscy artylerzyści, wyraźnie lepsi w swoim fachu, podjęli pojedynek ogniowy. Przez pięć godzin Tarnowski wstrzymywał swoich żołnierzy - w tym czasie tylko oddział piechoty odepchnął podchodzącego od lasu nieprzyjaciela. Wreszcie od strony tylnej bramy ruszyły ciężkie chorągwie, wsparte na skrzydłach przez husarzy (w tym czasie husarze nie byli jeszcze opancerzeni).

 Atak hufca czelnego


Szarżując raz za razem polska jazda przesunęła środek ciężkości bitwy w stronę północno-wschodniego narożnika obozu. W tym momencie hetman Tarnowski - na bieżąco informowany o przebiegu bitwy przez gońców - przez bramę przednią rzucił do walki stojący do tej pory w rezerwie huf czelny, który zupełnie rozbił Mołdawian. Huf czelny to były doborowe siły Polaków, elita armii. Piechota, wychodząc z taboru, zdobyła baterię artylerii wroga. Wojska Petryły poszły w rozsypkę, sam hospodar, dwukrotnie ranny, ledwie uszedł z życiem.
Hetman Jan Amor Tarnowski - polski wódz pod Obertynem
fot. wikipedia.org

Na polu bitwy legło ponad dwa i pół tysiąca Mołdawian, trzy tysiące utopiło się w bagnach, na których szukali ratunku przed polską jazdą, dwa tysiące zabito podczas pościgu, wzięto tysiąc jeńców, w tym kanclerza Petryły, nadwornego sędziego, podczaszego, sześciu radców. Klęska Piotra Raresza była zupełna, triumf Jana Tarnowskiego, odniesiony nad wielokrotnie silniejszym przeciwnikiem, wielki. Król Zygmunt potrafił wykorzystać propagandowo, rozsyłając po europejskich dworach pochwały strategicznego geniuszu polskiego hetmana.

 Po bitwie


Niestety, skutki polityczne nie były już tak spektakularne. Pieniądze dla zaciężnych, głównej przecież siły uderzeniowej, skończyły się. Nie chciano też zadrażniać stosunków z Turcją, której Raresz był lennikiem. Mógł zatem Petryła podgryzać Koronę jeszcze przez lat siedem. W roku 1538 hetman Tarnowski ponownie ruszył przeciw Rareszowi, zdobywając potężną twierdzę w Chocimiu. W tym samym roku ambitnego hospodara przywołał do porządku zniecierpliwiony jego poczynaniami sułtan Sulejman. Przerażony Raresz, chcąc zapewnić sobie przynajmniej polską neutralność, wyrzekł się przed Tarnowskim Pokucia raz na zawsze. Niewiele jednak mu to pomogło - uchodząc przed zbuntowanymi bojarami Petryła musiał szukać schronienia w Siedmiogrodzie. Ale Pokucie, obronione przez hetmana Tarnowskiego pozostało w granicach Rzeczpospolitej aż do 1939 roku. Mołdawianie juz nigdy nie ważyli się zaatakować tej ziemi...

Bibliografia:

Jerzy Besala: Wielcy Hetmani Rzeczypospolitej. Warszawa: KAW, 1983

Marek Plewczyński: Obertyn 1531. Warszawa: Wydawnictwo Bellona, 1994.

Zdzisław Spieralski, Kampania obertyńska 1531 roku, Warszawa 1962.

Najchętniej czytane