CAŁUN TURYŃSKI. TO PŁÓTNO OKRYWAŁO CIAŁO PANA! NOWE DOWODY!

CZŁOWIEK zawinięty w całun miał jasne, długie włosy, nosił brodę i wąsy. Jego twarz jak i całe ciało było ZMASAKROWANE, chociaż niezwykle proporcjonalne. Na jego oczach spoczywały monety rzymskie, bite w 29-30 roku. CZASZKA JEST USZKODZONA, naderwana POWIEKA, TWARZ ODBITA od lewej strony. Na głowie i karku mężczyzny widać ŚLADY PO WBITYCH CIERNIACH.

Tajemnica całunu turyńskiego od stuleci rozpala umysły. Fascynował i był ważny do tego stopnia, że ludzie wielokrotnie ryzykowali życie aby go ratować z wielu opresji. Kilkukrotnie ratowano go z pożaru, handlowano nim i przewożono z miejsca na miejsce! Pomimo to przetrwał. Od końca XIX wieku jest poddawany licznym badaniom, których historia jest równie ciekawa co historia samego całunu!

Pierwsze badania


Po raz pierwszy całun został udostępniony do badań w końcu XIX wieku. Poruszenie w świecie naukowym wywołała fotografia z 1898 roku. Wykonał ją włoski adwokat Secondo Pia. Przedstawiała ona wygląd całunu i uchwyconego na nim Pana Jezusa. Opinia co do prawdziwości całunu była podzielona. Zarzucano, że fotografia to fotomontaż, a całun nie pochodzi z I w. Nawet księża katoliccy zarzucali jego fałszywość! W 1902 francuski uczony Yves Delage, zadeklarowany agnostyk i antyklerykał został dopuszczony do całunu. Miał on pokazać światu, że jest to tylko średniowieczne fałszerstwo. Po przeprowadzeniu badań zmienił jednak swoje zdanie o 180 stopni! Oszacował, że prawdopodobieństwo o tym, że całun nie pochodzi od ciała Jezusa Chrystusa to 1 do 10 mld. Ponadto wypowiedział się w takich słowach:

„Szczegóły anatomiczne postaci jak i ślady ran na płótnie są z punktu widzenia medycyny zbyt dokładne, by mogły być dziełem malarza”


Cały swój wykład skończył takim stwierdzeniem:

„Proszę panów, człowiek utrwalony na całunie jest Chrystusem”.


 

W 1931 roku dokonano następnego zdjęcia, tym razem autorstwa Giuseppe Enriego. Było ono dokładniejsze i służyło następnym pokoleniom badaczy. Nie było już teraz wątpliwości co do tego co znajduje się na całunie. To rodziło kolejne pytania. Kim jest ta postać? Jak została uwieczniona na nim? I masę innych! W ten sposób powstała cała nauka badająca tajemniczy całun z Turynu - syndologia.
1950 wykonano pierwsze zdjęcie kolorowe, a w 1971 pobrano pierwsze próbki nici.

Przełom w badaniach!


Lata 70. przyniosły nowe odkrycia dotyczące całunu. W 1973 roku został on po raz pierwszy sfilmowany przy obecności papieża Pawła VI. Kilka lat później bo w 1978 badaniem całunu zajęła się elitarna grupa naukowców z USA zgromadzona pod szyldem projektu STURP. Grupa zebrała 2 miliony dolarów własnych środków na sprzęt. W jej skład wchodzili przeróżni ludzie, od pracowników NASA po profesorów uniwersyteckich!
Coraz mnieuj ludzi ma wątpliwości - oto postać Chrystusa! fot. wikimedia-commons

Od katolików, przez protestantów do ateistów! Nie brakowało również sceptyków. Między innymi prof. Heller i prof. Adler, będący pochodzenia żydowskiego, przed badaniami otwarcie twierdzili, że całun jest po prostu reliktem średniowiecza. W trakcie badań trwających nieprzerwanie przez pięć dni i nocy szybko zmienili zdanie! Jeden z badaczy-sceptyków niejaki Barrie Schwartz stwierdził po fakcie:

„Wizerunek na Całunie zgadza się z opisem ukrzyżowania w Ewangeliach do n-tej potęgi. Przybywa dowodów na to, że Ewangelie są bardzo wiarygodne. Może to wywołać konsternację w mojej rodzinie i wśród innych Żydów, ale moim zdaniem Całun jest kirem, w który zawinięto Jezusa po ukrzyżowaniu.”



Badania przeprowadzone przez STURP stwierdzają między innymi następujące fakty. Mężczyzna, którego wizerunek został odbity na całunie był po trzydziestym roku życia i był wzrostu 175-180 cm, przy 75-81 kg wagi. Nie można jasno określić jego parametrów, gdyż całun rozciągnął się na przestrzeni wieków.

Miał jasne, długie włosy, nosił brodę i wąsy. Jego twarz jak i całe ciało było zmasakrowane, chociaż niezwykle proporcjonalne. Na jego oczach spoczywały monety rzymskie, bite w 29-30 roku. Czaszka jest uszkodzona, naderwana powieka, twarz odbita od lewej strony. Na głowie i karku mężczyzny widać ślady po wbitych cierniach.

Pochodziły one najprawdopodobniej z rośliny spina Christi, występującej w Palestynie. Ponad 90 procent jego ciała pokrywały rany! Ich układ wskazuje to, że na rany charakterystyczne dla chłosty zostały naniesione te od biczowania. Znajdowały się one głównie na plecach, udach i łydkach! Prawy bark wygląda na odbity. Lewa stopa w nienaturalny sposób jest nałożona na prawą, prawdopodobnie celowo zwichnięta. Stopy jak i ręce są przekłute. Lewe kolano najprawdopodobniej jest uszkodzone jak po upadku z dużym obciążeniem. Między żebrami idzie rana kłuta, wokół której widnieje jasna plama, po wyciekłym płynie jasnego koloru. Badania krwi znajdującej się na całunie wykazały, że jest to grupa AB. Co c W 1979 roku na całunie odkryto napisy:

„INNECEM (od łac. "in necem ibis" — "na śmierć"),
NNAZAPE(N)NUS (Nazareńczyk),
IHSOY (Jezus)
IC (Iesus Chrestus)
litery IBE(R?) - "Tyberiusz".
PEZO – "zaświadczam"
(O)PSE KIA(THO) – "zdjęty wczesnym wieczorem""


W jaki sposób ten wizerunek człowieka odbił się na całunie?


Sam materiał oceniany jest na płótno faktycznie pochodzące z I wieku. A ciało musiało mieć z nim kontakt około 30 godzin! Co ciekawe nie okazywało ono procesów rozkładania! Jak jednak zostało uwiecznione na płótnie? Naukowcy, że do tego potrzebna było ogromna siła, która nawet przy dzisiejszej technice nie jest do osiągnięcia!

Szacuje się ją na 34 miliardy watów! Naukowcy z politechniki w Turynie twierdzą, że mogło do tego dojść pod wpływem trzęsienia ziemi jakie miało miejsce w Jerozolimie w 33 roku. Było ono wyjątkowo silne, ok. 8,2 w skali Richtera!

Najchętniej czytane