CHAIM RUMKOWSKI. ŁÓDZKI ŻYD, KTÓRY POSZEDŁ NA „UKŁAD” Z NAZISTAMI

10635

Kat czy wybawca?

Ocena Rumkowskiego, jak i całej instytucji Judentratów, jest dziś bardzo zróżnicowana. Przez długi czas za jedyną godną pochwały postawę, gloryfikowaną przez kolejne pokolenia, uważano stawianie oporu okupantowi. Na przestrzeni ostatnich kilku lat szefów Rad Żydowskich postrzega się jednak coraz częściej jako tych, którzy godząc się na radykalne rozwiązania działali z myślą o wartości najwyższej – przetrwaniu narodu.

I właśnie ten argument jest szczególnie podkreślany przez zwolenników Rumkowskiego, którzy widzą w nim nie tyle kolaboranta, co ofiarę Niemców. Ważnym głosem w dyskusji na temat tej postaci jest wydana w 2012 r. książka Moniki Polit „Mordechaj Chaim Rumkowski. Prawda i zmyślenie”. Autorka twierdzi, że gdyby zarządca łódzkiego getta przeżył wojnę, nie zostałby obarczony winą za to, co zrobił.

Podczas gdy obrońcy Rumkowskiego zwracają uwagę, że jego działania pozwoliły ocalić nawet 20 tys. Żydów, przeciwnicy zaniżają tę liczbę czterokrotnie. Nie zmienia to jednak faktu, że mieszkańcy łódzkiego getta stanowili największą grupę, której udało się przeżyć Shoah (oficjalnie przyjmuje się liczbę ok. 10 tys. ocalonych).


Żydzi za drutami łódzkiego getta, 1941 r. - fot. Bundesarchiv, Bild 101I-133-0703-19
/Zermin/ CC-BY-SA 3.0 via wikimedia-commons

Ogromną rolę w utrwalaniu negatywnej opinii o Rumkowskim odegrały również padające pod jego adresem oskarżenia o molestowanie nieletnich, które po raz pierwszy pojawiły się pod koniec lat 30. I chociaż jego skłonności pedofilskie nie zostały jak dotąd potwierdzone wiarygodnymi dowodami, wciąż chętnie przytacza się je w debatach związanych z jego rzekomą kolaboracją z okupantem.

Bez względu na to, które poglądy dotyczące Chaima Rumkowskiego uznamy za słuszne, jednego odmówić mu nie można: był postacią tragiczną, która musiała zmierzyć się z trudnym dziś do wyobrażenia dylematem moralnym. Jednocześnie miał pełną świadomość, że w każdej chwili może podzielić los tych, których poświęcił, aby móc ocalić część społeczności. W sytuacji, w której się znalazł, nie istniała tak naprawdę żadna dobra alternatywa poza wyborem jak najmniejszego zła.

Musimy również pamiętać, że faktycznymi panami życia i śmierci byli niemieccy okupanci i to oni, a nie szefowie Judenratów, ponoszą ostatecznie odpowiedzialność za wszystkie nieszczęścia, które spadły na społeczność gett. Wobec nazistowskiej polityki eksterminacji uniknięcie ofiar nie było możliwe – ludzie zginęliby niezależnie od decyzji powziętych przez zarządców. Niemcy już na początku 1942 r. jasno określili bowiem swoje plany na kilka najbliższych lat: „oczyszczenie” Europy z 11 mln Żydów…