DZIAŁO SIĘ! O czym pisano na łamach PRZEDWOJENNYCH GAZET?

Dawny BANDYTA policjantem? Wywiad z medycznym SZARLATANEM? Czy jak nie złamać sobie nóg na lodzie? Tak, o takich i innych równie szokujących historiach pisała przedwojenna prasa.

Niektóre informacje medialne z dawnych lat mogą dziś szokować lub śmieszyć. Dziś, ze względu na ochronę danych osobowych, wiele informacji nie ujrzałoby światła dziennego, a zamieszczanie – tak jak kiedyś – pełnych nazwisk bohaterów artykułów kończyłyby się zazwyczaj procesami sądowymi.

Co ciekawe, niektóre gazety z lat 30. prowadziły dziwną (z punktu widzenia dzisiejszego czytelnika) rubrykę „Co się wydarzyło w mieście”. Można się z niej było m.in. dowiedzieć, do kogo np. przyjechało pogotowie i jaka diagnozę postawili lekarze. W kronikach kryminalnych zdarzały się opisy morderstw czy pobić z udziałem zdradzonych mężów. Dziennikarze nie mieli wcale skrupułów: każdy czytelnik mógł się dowiedzieć z imienia i nazwiska kto kogo zdradzał.

Były też typowe sensacyjne teksty, które i dzisiaj były tematem dnia. I tak, Łódzkie „Echo Wieczorne” z 8 lipca 1925 r. informowało na pierwszej stronie (pisownia oryg.):

Bandyta – przodownikiem policji!


Sensacyjny proces w Warszawie
Przodownik policji Jan Szczepański zasłużył sobie n miano postrachu złodziei i bandytów. Tropienie niebezpiecznych rabusiów było zwłaszcza specjalnością owego policjanta, który wykazał fenomenalne wprost zdolności w tego rodzaju przedsięwzięciach. (…) Za jego sprawą wielu najzręczniejszych opryszków wpadło w ręce sprawiedliwości. (…) W ciemnych sferach zawodowych kryminalistów zagięto na niego parol. Dwukrotnie Szczepański cudem prawie uniknął zdradzieckich kul, która raz padła z poza jakiegoś płotu, innym razem przestrzeliła z tyłu czapkę. Czego jednak nie zdołało dokonać skrytobójstwo, tego dopięła złodziejska przenikliwość. Sędzia śledcza został powiadomiony, że pod nazwiskiem przod. Szczepańskiego ukrywa się poszukiwany od 5 lat bandyta, Szymon Kalisz, który w 1919 r. dokonał wraz ze swoim bratem szeregu napadów rabunkowych pod Mińskiem Mazowieckim. Przesłuchany przez sędziego policjant przyznał się do winy. _ Tak, prowadziłem niegdyś występne życie i dokonałem rzeczywiście zarzucanych mi przestępstw. Lecz opamiętałem się. Dręczony wyrzutami sumienia postanowiłem zerwać z dotychczasowym życiem, stać się innym człowiekiem. Przy pomocy znajdujących się w moim posiadaniu dowodów osobistych jakiegoś Szczepańskiego, udało mi się dostać do policji kresowej (…) pełniłem służbę bez wytchnienia, chcąc w części zmazać swoje winy. (…)
Sąd okręgowy rozpatrzywszy dwie sprawy przeciw Kaliszowi skazał go w każdej z nich po 4 lata ciężkiego więzienia. (…) Wczoraj sąd apelacyjny uchylił wyrok pierwszej instancji. Wyznaczono Kaliszowi karę tylko jednego roku więzienia, przyczem zaliczono mu cały czas przebyty w areszcie.
Skazany dziękował ze łzami w oczach na ludzki wyrok.

Jak zatrzymać proces starzenia?


4 stycznia 1937 r. w Expressie Wieczornym Ilustrowanym ukazał się wywiad z rosyjskim profesorem, który zapewniał, że potrafi powstrzymać proces starzenia się oraz wyleczyć niedorozwój umysłowy.

czytaj dalej


Woronow przywraca rozum niedorozwiniętym
W Bukareszcie bawił słynny na całym świecie prof. Woronow, który udzielił wywiadu przedstawicielom prasy:
- Operacje przeszczepienia gruczołów, oddalające o kilka lat objawy starości, są dobrodziejstwem szczególnie dla ludzi, poświęcających się pracy intelektualnej – zwierzał się uczony. – Wykładowcy paryscy wprowadzili opis zapoczątkowanych przeze mnie zabiegów do podręczników uniwersyteckich, dzięki czemu każdy chirurg może dokonać operacji. Wiadomo, że są one stosowane, szczególnie tam, gdzie łatwo zdobyć małpy. Jedną z głównych trudności stanowi właśnie sprawa „dostawców” niezbędnych gruczołów. Gdyby łatwiej było zdobywać i hodować na gruncie europejskim małpy, metoda moja stosowana byłaby w znacznie większych rozmiarach (…) Równolegle wszcząłem walkę, mającą na celu ratowanie dzieci, które na nieszczęście swoje i swych rodziców urodziły się idiotami. (…) Nie może być oczywiście mowy o tym, żeby dzieci te odzyskały pełnię władz umysłowych. Będę rad, jeśli uda mi się wyprowadzić je z mroku, w który pogrążone są ich umysły.


Fot. wikipedia-org

W tym samym numerze gazety można było przeczytać o „rewelacyjnym” wynalazku pewnego łodzianina:

Nie będzie wypadków łamania nóg na lodzie
Łodzianin, p. Gnoiński opatentował niedawno wynalazek, który wywołał duże zainteresowanie w fabrykach wyrabiających sprzęty sportowe. Wynalazkiem tym jest t.zw. usztywniacz do łyżew, który zapobiega łamaniom nóg na lodzie. Usztywniacz ten składa się z metalowego prętu na kółku, przylegającym szczelnie do obcasów przy bucikach, zaś drugi koniec umocowany jest pod kolanem. Usztywnia on tym sposobem nogę w kostce (…) Wynalazkiem tym zainteresowała się fabryka w Częstochowie, która pertraktuje o nabycie usztywniaczy. (…)
Jednocześnie p. Gnoiński wynalazł łyżwy-wrotki, które mogą być używane zarówno zimą, jak i latem. O nabycie tego wynalazku pertraktują dwa związki b. wojskowych, które chcą otworzyć wypożyczalnie wrotków-łyżew w parkach i miejscach rozrywkowych.
Wynalazca pracuje obecnie nad wykończeniem wynalazku maszyny do latania, która unosi się na dowolnej wysokości za pomocą gazów: tlenu i wodoru, wytarzanych podczas lotu. Jest to aparat, który może się poruszać z zawrotną prędkością 1000 kilometrów na godzinę.

Krzysztof Załuski

Najchętniej czytane