GWAŁCILI, RABOWALI, MORDOWALI... AMERYKANIE NA WOJNIE!

To wydarzyło się 20 lipca 1945 roku. Niewielka wioska w Bawarii, nieopodal miasta Friesingen. Od kilku dni w miejscowości tej stacjonuje wojsko. Żołnierze dzień w dzień, od rana włóczą się pijani. Na mieszkańców pada blady strach...

Obawy niestety nie są płonne. Tego dnia w tej małej spokojnej na pozór wiosce zgwałconych zostaje 8 kobiet. Dwie z nich nie mają ukończonych nawet szesnastu lat. Część kobiet została brutalnie pobita i zgwałcona w domostwach, w których się chroniły. Na oczach rodziców i rodzeństwa…

Czy gwałcicielami byli Rosjanie, jak można przypuszczać? Nie. Rosjanie przecież w 1945 roku nie dotarli do Bawarii. Tymi, którzy zhańbili te kobiety byli żołnierze amerykańscy! Wojna Jankesów nie była tak piękna i romantyczna jak przedstawiają to amerykańskie super-produkcje filmowe…

Wielki sezon gwałtów!


Choć stan badań historycznych w tym względzie jest jeszcze mało zaawansowany, to wiadomo, że na kobietach powszechnie używali sobie żołnierze amerykańscy, brytyjscy, nawet francuscy. Wyniki badań opublikowane zostały m.in. w książce niemieckiej historyczki Miriam Gebhardt "Als die Soldaten kamen. Die Vergewaltigung deutscher Frauen am Ende des Zweiten Weltkriegs" wskazują, że żołnierze USA zgwałcili blisko 200 tysięcy kobiet!
Amerykanie przebierali nogami, żeby w końcu znaleźć się na francuskiej ziemi
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Oczywiście to „pikuś” przy liczbie około 2 milionów gwałtów dokonanych przez Czerwonoarmiejców, ale sama ta informacja pokazuje, że zbudowany przez amerykańską wojenną propagandę wizerunek sympatycznego Jankesa, nie zawsze pokrywał się z rzeczywistością.

czytaj też: Kto zaatakował Polskę we wrześniu 1939 roku? Hitler, Stalin… i ten...

Gebhardt opierała się na relacjach zbieranych przez bawarskich księży, którzy gromadzili je latem 1945 roku na polecenie Arcybiskupa Monachium i Fryzyngi. Nie pozostawiają one złudzeń co do zachowania części amerykańskich żołnierzy.

Bogata „oferta”


Przykładowo 25 lipca 1945 roku, pijani w sztok Amerykanie w kolejnej bawarskiej wiosce poużywali sobie na mężatce, pannie i szesnastolatce. W kolejnej miejscowości amerykańskie wojskowe władze okupacyjne nakazały, by na drzwiach każdego domu przybić kartkę z listą domowników uwzględniającą ich wiek. Teraz już żołnierze mieli pełną swobodę i mogli wybierać w kobiecej "ofercie". Wkrótce 17 kobiet znalazło się w lokalnym szpitalu, bo były tak brutalnie skatowane, że konieczna była pomoc lekarska.

czytaj dalej


Pijani żołnierze nie zastanawiali się zbytnio nad narodowością swych ofiar. Dość często zdarzało im się atakować kobiety przebywające w Niemczech na przymusowych robotach. Ich ofiarami stawały się również Polki. Pisze o tym w swych wspomnieniach Olga Dłużak:


Unikałyśmy wychodzenia wieczorami z domów, bo Amerykanie ochoczo dobierali się do Niemek i czasem zdarzały im się "pomyłki"


 

Raporty duchownych określają również wiek ofiar amerykańskich gwałtów: najstarsza miała 69, a najmłodsza 7 lat. Dzięki zapisom katolickich duchownych w Bawarii znamy skalę „alianckich” gwałtów w Bawarii. W innych regionach okupowanych Niemiec nikt nie prowadził aż tak dokładnych zapisów, ale można domniemywać, że skala tych potwornych przestępstw nie była mniejsza.

Jankes wyzwoliciel-gwałciciel


Zresztą szlak gwałtów nie zaczyna się bynajmniej w okupowanych Niemczech. Co to, to nie! Jankesi zachowywali się skandalicznie już we Francji, na terytoriach wyzwalanych spod władzy nazistów.
Zaczęło się już w Normandii. Amerykańskie władze wojskowe dobrze wiedziały, że taka masa młodych mężczyzn może być swego rodzaju „zagrożeniem” dla ludności cywilnej. A zwłaszcza kobiet! Dlatego żołnierze zostali zaopatrzeni w specjalny „podręcznik”.

„Podręcznik Strefy Francuskiej nr 16 część III”, w którym oficjalnie miały znajdować się dane na temat lokalnych instytucji i miejscowej administracji, był w rzeczywistości przewodnikiem po francuskich burdelach! No, ale nie wiele to pomogło. Jankesi choć z usług domów publicznych masowo korzystali, niestety nie zadowalali się tym.
Wygląda na to, że Rosjan i Amerykanów połączyło nie tylko braterstwo broni...
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Już w Normandii mieszkańcy alarmowali, że są nieustannie napastowani przez amerykańskich żołnierzy. Tylko w normandzkim departamencie Manche w sierpniu 1944 roku doszło do ponad dwustu gwałtów! Tyle zostało zgłoszonych władzom. Ile ich było naprawdę nie dowiemy się nigdy. Mieszkańcy portu Havre codziennie alarmowali władze o atakach na kobiety.

Jak wspominają świadkowie, napastowane były panie w każdym wieku. Do ataków dochodziło nawet w parkach podczas rodzinnych spacerów w towarzystwie mężów i dzieci.
Rozbestwienie Jankesów po prostu przerażało spokojnych francuskich mieszczan. Jeden z mieszkańców Hawru wspominał: jesteśmy atakowani, gwałceni, okradani.

czytaj dalej


Sytuacja stała się krytyczna. Mieszkańcy przedłożyli merowi oficjalną petycję z żądaniem, aby bronił ich przed Amerykanami! Mer miasta napisał pismo do lokalnego dowódcy. Nie na wiele to się zdało. W końcu zdesperowani mieszkańcy stworzyli oddziały uzbrojonej samoobrony. Sytuacja uspokoiła się dopiero, gdy siły aliantów odeszły wraz frontem na Wschód.

czytaj też: „Ile dywizji ma papież?”. 10 najlepszych powiedzonek Stalina

Jednak im dalej w las tym gorzej. Na ulicach francuskich miast dochodziło do gorszących i skandalicznych scen. Zanotowano sceny zbiorowych gwałtów, na przykład Cherbourgu. Widok par kopulujących publicznie przestał już nikogo dziwić. Jedna z Francuzek została zamordowana za odmowę odbycia stosunku. Pewien mieszkaniec Cherbourga stwierdził wówczas z nutą ironii:
Gdy byli tu Niemcy, musieli się chować mężczyźni. Kiedy przyszli Amerykanie, musieliśmy ukrywać kobiety.

Słodkie życie w Paryżu


Prawdziwe szaleństwo rozpętało się jednak dopiero w Paryżu. Amerykanie upojeni atmosferą tego wielkiego, kosmopolitycznego miasta zachowywali się niemal jak zwierzęta. To zazwyczaj tutaj, na urlop bądź krótką przepustkę, przyjeżdżali amerykańscy chłopcy prosto z frontu. Oczywiście bynajmniej nie po to, aby podziwiać wieżę Eifla. Podobno w samej tylko dzielnicy Pigalle prostytutki obsługiwały wówczas 10 tys. klientów dziennie.
Blisko połowa spraw prowadzonych przez amerykańską żandarmerię dotyczyła „aktów przemocy”, głównie gwałtów.

Skala zjawiska była w pewnym momencie już tak wielka, że musiały interweniować „najwyższe czynniki”. Sprawę tę poruszono na odprawie Połączonych Sztabów US Army. Generał Eisenhower rozkazał nie bagatelizować problemu i przykładnie karać sprawców. Niewiele to pomogło...

Bibliografia:

Miriam Gebhardt "Als die Soldaten kamen. Die Vergewaltigung deutscher Frauen am Ende des Zweiten Weltkriegs" ,Hamburg 2007

Ursula von Kardorff "Może to po raz ostatni", Reporter, Warszawa 2012

Anonim "Kobieta w Berlinie. Zapiski z 1945 roku" , Świat książki, Warszawa 2009

Najchętniej czytane