HABSBURGOWIE ŻYWIECCY – AUSTRIACY, którzy woleli stać się POLAKAMI

Choć pochodzili z rodu, który przyczynił się do rozbiorów Polski zmazali grzech swoich przodków! Służyli w polskiej armii, walczyli z bolszewikami i przelali krew za przybraną OJCZYZNĘ! Do końca byli jej WIERNI!

Historia rodu żywieckich Habsburgów to jedyna w swoim rodzaju opowieść o Austriakach, którzy stali się Polakami. Niespodziewana wierność nowej ojczyźnie była źródłem bohaterskiego patriotyzmu, poświęcenia, ale i osobistych tragedii, bolesnych doświadczeń i niezrozumienia, które szczególnie w okresie komunistycznej Polski rzutowało na ich ocenę.

Rodzina arcyksięcia Karola Stefana Habsburga, który w sierpniu 1921 roku otrzymał polskie obywatelstwo, nie miała polskich korzeni. Z Polską łączyły ją jedynie sentymenty. Była to jednak wystarczająca więź, by na zawsze stali się Polakami. Wierność przybranej ojczyźnie przypłacili utratą majątku, zdrowia, a nawet życia. Na podziękowania przyszło im czekać ponad pięćdziesiąt lat.

Habsburgowie w Żywcu


W pierwszej połowie XIX wieku arcyksiążę Karol Ludwik Habsburg zakupił w Żywcu rozległe dobra ziemskie. Jego potomek założył tam dobrze prosperujący browar. Rozwijanie dóbr kontynuował spadkobierca majątku Karol Stefan Habsburg, który w czasie I wojny światowej mocno zabiegał o niepodległość Polski, prawdopodobnie licząc na możliwość objęcia polskiego tronu.


Arcyksiążę Karol Stefan Habsburg był pierwszym z rodu,
który przyjął polskie obywatelstwo

Fot. wikimedia-commons domena publiczna

Monarchista, z rodu austriackich Habsburgów – mariaż z Polską był wówczas nierealny, choć i takie rozwiązania rozważano na szczytach władzy. Ostatecznie wygrały niepodległościowe sentymenty. Habsburg na polskim tronie, nawet jeśli z dobrymi intencjami i wizją odnowy polskiej państwowości, byłby kontynuacją braku suwerenności. Nie tego oczekiwało polskie społeczeństwa po 123 latach niewoli, gdy 11 listopada 1918 roku owacyjnie witano Józefa Piłsudskiego. Karol Stefan nie doczekał się nominacji na króla odrodzonej Polski, ale potwierdził dużą determinację do działania na rzecz kraju, z którym pozornie łączył go jedynie majątek.

Angażował się w sprawy polityczne i społeczne, nie tylko na szczeblu regionalnym. Zyskał przez to szacunek polskiego narodu, stając się jego integralną częścią. Habsburgów ceniono w żywieckim jako filantropów i świetnych organizatorów, a przy tym mecenasów odradzającej się kultury i budowanej z trudem nowej tożsamości narodowej. W konsekwencji w sierpniu 1921 roku Karol Stefan otrzymał polskie obywatelstwo, które przyjął z dumą i wielką powagą. Polskiego nauczył się dość szybko, a dzięki udanym mariażom szybko połączył córki Mechtyldę i Renatę z polskim arystokratycznymi rodami Radziwiłłów i Czartoryskich. W tym czasie cała rodzina żywieckiej linii Habsburgów była już mocno zaangażowana w działalność propolską. Choć Polska nie była dla nich krajem przodków, traktowali ją jak ojczyznę.


Służba w polskiej armii


Zaczęło się tuż po I wojnie światowej. Gdy młode państwo stanęło przed zagrożeniem ze strony bolszewickiej Rosji, potrzebni byli doświadczeni wojskowi. Dwaj synowie arcyksięcia brali udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Na ochotnika poszli do polskiego wojska, chcąc wiernie służyć przybranej ojczyźnie. Szczególnie ciekawa wydaje się historia najstarszego Karola Olbrachta, który zaciągnął się do Wojska Polskiego już w 1918 roku. Jako główny powód rozpoczęcia służby podał silne poczucie polskości. Miał wówczas stopień pułkownika zdobyty w wojsku austriackim i był dla odbudowywanej armii cennym oficerem - doświadczonym w boju, obytym z dowodzeniem artylerią.

Do czasu wojny z bolszewikami dowodził dywizją piechoty oraz garnizonem twierdzy Grudziądz. Po zakończonej kampanii, w dowód uznania zasług, otrzymał Krzyż Walecznych oraz order Polonia Restituta. Ten pierwszy wręczał mu sam Józef Piłsudski. W późniejszym czasie pozostawał do dyspozycji Wojska Polskiego jako oficer rezerwy, zajmując się głównie organizowaniem żywieckiego majątku. W momencie wybuchu II wojny światowej próbował ponownie zaciągnąć się do armii, jednak odmówiono mu przydziału ze względu na wiek i pogarszający się stan zdrowia.

Maria Krystyna - pierwsza stuprocentowa Polka w rodzinie Habsburgów - fot. NAC

Już w 1920 roku ożenił się ze szwedzką arystokratką z rodu Alicją Ancarcrona, młodą wdową po galicyjskim namiestniku Ludwiku Badenim. Wiedli szczęśliwe życie, mieli trójkę dzieci, które wychowywali w duchu polskości. Jako pierwsza na świat przyszła Maria Krystyna, która od narodzin posiadała polskie obywatelstwo. Była zatem pierwszym polskim potomkiem rodu Habsburgów. Wybuchu wojny nie doczekał arcyksiążę. Karol Stefan zmarł w 1933 roku. Zostawił jednak po sobie niezwykłą spuściznę – nie tylko w Żywcu pamiętano jego poświęcenie dla odbudowy Polski, ceniono go także za wychowanie dzieci w duchu polskości, czego najlepszym dowodem była tragiczna, ale przy tym bohaterska historia Karola Olbrachta.

Czas wojny, czas bólu


W czasie II wojny światowej żywieccy Habsburgowie zostali mocno doświadczeni przez niemieckiego okupanta. Karol wraz z żoną zadeklarowali polskie obywatelstwo i odmówili podpisania Volkslisty. Tego typu odmowy nierzadko kończyły się śmiercią występujących przeciwko bezlitosnemu okupantowi. Wielu represjonowanych, szczególnie na Śląsku, decydowało się na podpisanie Volkslisty, słusznie obawiając o losy najbliższych. Karol i Alicja nie dali się złamać, choć ich odważna decyzja drogo ich kosztowała. T

omasz Stańczyk przytacza słowa Stanisława Cata Mackiewicza, który odnotował, iż Karol powiedział Niemcom:


„Moje pochodzenie jest niemieckie, moim macierzystym językiem jest język niemiecki, ale jestem obywatelem polskim i uważam się za Polaka”.


 



W efekcie majątek Habsburgów został oddany pod zarząd władz III Rzeszy, a Karol trafił do niemieckiego więzienia w Cieszynie, gdzie został poddany okrutnym torturom. Był wielokrotnie bity i poniżany. Przesłuchujący usiłowali wymóc na nim podpisanie Volkslisty i zdradzenie ideałów, o które starał się walczyć. W wyniku tortur został częściowo sparaliżowany oraz stracił wzrok w jednym oku. Jego sprawę monitował sam Heinrich Himmler, który nakazał przesłuchującym stosowanie wyjątkowo sadystycznych metod. Przypadek Karola był bowiem wyjątkowy – austriacki arystokrata, który zdecydował się cierpień dla bycia Polakiem? Dla nazistów oznaczało to wyrok długotrwałych kaźni zakończonych śmiercią. Nawet tak bolesne doświadczenia nie skłoniły Karola do podpisania niemieckiej listy narodowościowej.

W oczekiwaniu na orszak ślubny... - fot. NAC

 

Prawdopodobnie w 1940 roku został przez Niemców skazany na śmierć. Wyroku jednak nie wykonano. Tomasz Kostro uważa, że życie Karola Olbrachta uratowały wpływy dynastii habsburskiej na dworach w Rzymie i Sztokholmie. Szczególnie ten pierwszy miał dla Niemców znaczenie w kontekście bliskiego sojuszu faszystowskich Włoch i nazistowskiej III Rzeszy. Dzięki międzynarodowej interwencji polski arystokrata nie został przez Niemców zamordowany, choć wstawiająca się w jego sprawie żona nie wywalczyła dla męża całkowitego zwolnienia. Wciąż przebywał w więzieniu, skąd po trzech latach przeniesiono go do sanatorium.

Dopiero w 1945 roku został ostatecznie zwolniony z niewoli. Był wówczas w opłakanym stanie. Wieloletnie prześladowania mocno odbiły się na jego zdrowiu, a przecież zbliżał się wówczas do sześćdziesiątki. Po wojnie wraz z żoną pozostali w Polsce. I tym razem nie zaznali spokoju. Ze względów politycznych, ale także zdrowotnych Alicja Ancarcrona postanowiła zabrać męża do Szwecji, gdzie zmarł w 1951 roku.

Habsburgowie na wojnie


Nie tylko Karol Olbracht odznaczył się męstwem, niezłomnym charakterem i przywiązaniem do Polski. Jego żona pokochała Polskę równie silnie. A przecież Alicja Ancarcrona miała zdecydowanie mniej powodów, by w sposób jednoznaczny deklarować polskie pochodzenie. Była Szwedką, którą z Polską łączył przede wszystkim arystokratyczny mariaż. Co więcej, jej status od początku wzbudzał kontrowersje. Zgodnie z przepisami prawa sukcesji, małżeństwo Karola i Alicji określano jako morganatyczne, przez co ich dzieci zostały wykluczone z linii dziedziczącej tron Habsburgów. Dla obydwojga tytuł nie był najważniejszy, podobnie dla Polaków, którzy przez lata darzyli ich ogromnym szacunkiem.

Habsburgowie żywieccy wykazali się bowiem w chwili najcięższej próby, gdy pozostali wierni przybranej ojczyźnie. Także ona odmówiła podpisania Volkslisty, co skłoniło Niemców do jej internowania w Wiśle. Habsburgowie zostali wysiedleni z żywieckiego majątku, który został rozszabrowany przez Gestapo. Alicji utrudniano kontakt z córkami, grożono jej zabiciem dwóch synów pozostających w służbie Polskim Siłom Zbrojnym na Zachodzie. Obaj wyemigrowali, licząc na możliwość służby dla polskiego wojska. Także oni wykazali się męstwem, jasno opowiadając po polskiej stronie. Jej syn z poprzedniego małżeństwa z hr. Badenim walczył pod Narvikiem i w obronie Francji. Po przeniesieniu do Wielkiej Brytanii wstąpił do zakonu dominikanów i przyjął imię Joachima. Warto podkreślić, że po wojnie wrócił do Polski, pełniąc niezwykle aktywną posługę w duszpasterstwie akademickim, tworząc m.in. krakowską „Beczkę”.

Alicja w Polskim Podziemiu


W czasie wojny w Wiśle księżna zajmowała zrujnowaną posiadłość, a w trudnej codzienności wspomagali ją często miejscowi. Tam też aktywnie działała na rzecz Polskiego Podziemia, współpracując ze Związkiem Walki Zbrojnej, a później Armią Krajową. Prowadziła nasłuch zachodnich stacji nadawczych, tłumacząc następnie wiadomości na język polski. Jej zaangażowanie zostało docenione przez polskie władze konspiracyjne. Otrzymała Krzyż Walecznych.



Po wojnie rodzina Habsburgów musiała uciekać z Polski. Nowe komunistyczne władze zarekwirowały żywiecki majątek, jednocześnie represjonując członków arystokratycznego rodu. Była to swoista „odpłata” za patriotyczną postawę księcia i księżnej w czasie wojny.

W efekcie żywieccy Habsburgowie podzieli los tysięcy polskich patriotów, którzy współpracowali z Armią Krajową. Uniknęli jednak więzienia. Żyjący członkowie żywieckiej dynastii opuścili Polskę i zamieszkali w Szwecji. Dopiero w 2001 roku córka Karola i Alicji Maria Krystyna Habsburg wróciła do ojczyzny i zamieszkała w Żywcu, gdzie prowadziła bardzo aktywne życie kulturalne, angażując się w liczne akcje o charakterze oświatowym i społecznym.

Mieszkańcy Żywca z tęsknotą wspominali jej dziecięce lata i pokochali jak dawno niewidzianego członka rodziny, który powrócił do domu. Władze miasta użyczyły jej mieszkania w zamku. Spadkobierczyni rodu Habsburgów zmarła 2 października 2012 roku, zostawiając po sobie wiele pięknych anegdot po niezwykłych rodzicach i jedną w swoim rodzaju historię o habsburskich arystokratach, którzy stali się Polakami.

Mateusz Łabuz

Najchętniej czytane