Nie każdy agent jest JAMESEM BONDEM - Tajemnica śmierci CZŁOWIEKA Z SOMERTON!

Sprawa Taman Shud, inaczej zwana przypadkiem Człowieka z Somerton, to przypadek niezidentyfikowanego TRUPA znalezionego na plaży Somerton w australijskiej Adelajdzie, o godzinie 6:30 rano, 1 grudnia 1948 roku.

Nie jest jasne, czy ten człowiek został zamordowany , popełnił samobójstwo lub zmarł z przyczyn naturalnych. Te fakty, oprócz wielu tajemniczych wskazówek w tej sprawie, sprawiły, że jest to jedna z najtrudniejszych do rozwikłania tajemnic w historii Australii. W rzeczywistości sprawa jest tak popularna, że ​​nawet Stephen King wspomina o niej w "The Colorado Kid".

Dziwny „niemrawy” człowiek na australijskiej plaży


W nocy z 30 na 30 listopada 1948 roku, co najmniej dwie grupy przechodniów ujrzały mężczyznę, który wyglądał jak człowiek, którego nazajutrz rano znaleziono leżącego na skraju plaży. Siedział w tym samym miejscu, w którym następnie znaleziono bohatera naszej opowieści -  Człowieka z Somerton. Świadkowie twierdzili, że nie przyjrzeli się jemu dokładnie, ale według nich była to ta sama osoba. Gdy był widziany o 19 wieczorem, siedział w całkowitym bezruchu. Jeden ze świadków powiedział następnie, że zastanawiało go, dlaczego mężczyzna się nie porusza, ale założył, że był on najzwyczajniej w świecie pijany.
Plaża i oznaczone miejsce, w którym znaleziono ciało tajemniczego mężczyzny 
FOT. (wikimedia-commons)

 

Elegancki mężczyzna „zasiedział” się na śmierć?


Mężczyzna siedzący w tym miejscu został znaleziony następnego dnia, wcześnie rano - martwy. Miał na sobie ładny i elegancki garnitur, wskazujący, że raczej nie był biedakiem... Za uchem miał zatkniętego drogiego brytyjskiego papierosa, których to marka nie była sprzedawana w Australii. Kolejny niedopalony papieros tej samej marki leżał między policzkiem a kołnierzem denata. W kieszeniach trupa znaleziono te same papierosy, ale włożone w pudełko innej, tańszej marki. Również w kieszeniach mężczyzny znajdowało się pudełko zapałek, wykorzystany bilet autobusowy do Glenelg, ale także inny, niewykorzystany - na pociąg do Henley Beach.

Wszystkie metki na odzieży mężczyzny zostały usunięte, co utrudniło jego identyfikację. Nie nosił on kapelusza, a jego buty były podejrzanie czyste. Kolejny, bardzo tajemniczy dowód został znaleziony znacznie później, w ukrytej kieszeni jego spodni. Ten dowód był kawałkiem papieru wyciętym z książki, na którym było napisane: "Taman Shud". Tylna strona kartki była pusta, ale policja powiązała ją z poematem "Rubaiyat", którego autorem był Omar Khayyam.

Po jakimś czasie poszukiwań policja znalazła książkę, z której pochodzą owe słowa. Pewien mężczyzna odkrył ją na tylnym siedzeniu swojego samochodu, i kompletnie nie miał pojęcia, jak ona się tam znalazła. Na końcu książki była zamieszczona kolejna sekwencja, napisana ołówkiem. Policja uważała, że ​​to rodzaj szyfru lub kodu, który nie został złamany. Podkreślenia w dokumencie nasuwały śledczym myśl, że jest to jakiś rodzaj listy.
Tajemniczy szyfr rzekomo nie został rozszyfrowany po dziś dzień (wikimedia-commons)

Również na końcu książki napisano numer telefonu kobiety, która rzekomo mieszkała i pracowała w pobliżu miejsca znalezienia Człowieka z Somerton. Jej tożsamość została potwierdzona i utajniona, a samej kobiecie nadano pseudonim Jestyn. Jestyn kiedyś była w posiadaniu kopii "The Rubaiyat", a policja zaczęła śledzić człowieka, któremu przed laty podarowała ów poemat. Nadal miał on książkę, a w niej samej nie było nic niezwykłego. Policja wyłączyła kobietę i mężczyznę jako możliwych świadków lub sprawców tajemniczej śmierci Człowieka z Somerton, jak i również sam dowód w postaci książki.



W czasie, gdy policja badała skąpe ślady w ramach prowadzonego przez siebie śledztwa, wiele osób twierdziło, że wiedzą, kim jest Człowiek z Somerton. W każdym takim przypadku policja odrzuciła zeznania owych osób.

Sekcja wykazała tajemniczą truciznę w ciele denata


Sekcja zwłok Człowieka z Somerton wykazała coś bardzo interesującego - nie było żadnych dowodów tłumaczących przyczynę jego śmierci. Mężczyzna miał 180 cm wzrostu, zielone oczy i rude włosy. Wydawał się okazem zdrowia, z wyjątkiem zatorów i krwawienia z różnych narządów. Mężczyzna był atletycznie zbudowany, ale śledczy wykluczyli, że był robotnikiem, ponieważ miał zadbane i niespracowane ręce. Lekarz, który przeprowadził sekcję zwłok, powiedział, że za przyczynę zgonu odpowiada szczególnie niebezpieczna trucizna, którą niezwykle trudno było zidentyfikować podczas sekcji. Powiedział także, że mogła to być naturalna śmierć, choć nie znalazł jej przyczyny. Tak czy owak, nie było sposobu, aby dowiedzieć się, czy był on samobójcą, czy może został skrycie zamordowany, o czym nie przesądzał fakt, iż w jego systemie znajdowała się owa trucizna. Ostatecznie patolodzy nie ustalili przyczyn jego zgonu.
Tak wyglądał tajemniczy denat, tuż po znalezieniu go na plaży (wikimedia-commons)

Z racji tego, iż przy tajemniczym denacie nie odnaleziono żadnego dokumentu potwierdzającego jego tożsamość, policja przychylała się do wersji mówiącej o popełnieniu przez niego samobójstwa. Przy trupie znaleziono bardzo mało pieniędzy i żadnego portfela, co rzekomo przeważałoby szalę na rzecz tego, ze sam targnął się na swoje życie, jednak przecież mógł on nie wziąć ze sobą dokumentów i większej gotówki, ponieważ udał się tylko na krótki spacer. Pojawiły się także teorie, że mógł on być szpiegiem wykonującym tajną misję, która jednak się nie powiodła.

Zostawił w dworcowej szatni walizkę z dziwną zawartością

Dworzec kolejowy w Adelajdzie dysponował walizką, którą mężczyzna zostawił w szatni na dzień przed śmiercią. Została ona przekazana policji (Należy wspomnieć, że czas śmierci został podany jako 2 rano). W walizce znajdowała się marynarka, pędzelek do farb, spodnie z piaskiem w mankiecie, śrubokręt, nożyczki z zaostrzonymi końcami, nici, piżamy, bielizna, szlafrok, przybory do golenia, kapcie, nóż i torba na pranie. Jedynymi etykietami na ubraniu były nazwisko T. Keane - w jednym z nich pisano Kean - i numery do zakładu, który zajmował się czyszczenia odzieży na sucho. Dokładne dochodzenie nie wykazało obecności żadnego Keane'a ani Keana w bliższej i dalszej okolicy. Kurtka jednak prowadziła prosto do Ameryki. Brytyjskie papierosy i amerykańska kurtka sprawiały, że ten mężczyzna „wyglądał” coraz bardziej na zamordowanego agenta jakichś służb. Istny James Bond z plaży Somerton.
W walizce "Mężczyzny z Somerton" znaleziono kilka ciekawych rzeczy (wikimedia-commons)

 


Mężczyzna z Somerton nieudolnym klonem agenta 007?


Brak dokładniejszych dowodów związanych z denatem i fakt, że dziwnym trafem jego odzież była pozbawiona metek wskazywałby na to, iż albo on sam, albo jego oprawca nie chciał, aby był on zidentyfikowany. Być może mężczyzna rzeczywiście był tajnym agentem, który niestety zawiódł i stracił życie. Pomimo upływu tylu lat od tajemniczego przypadku sprawy Taman Shud/Mężczyzny z Somerton, do dziś nie jest ona wyjaśniona. Być może rozwiązania owej zagadki i tożsamości tajemniczego denata należy szukać w przepastnych archiwach wielu tajnych służb operujących na świecie, ale jak wiadomo, są one tajne, a nawet gdyby okazało się, że Mężczyzna z Somerton był rzeczywiście agentem, to przecież, jak każdy taki tajny pracownik, musiał zapewne liczyć się z faktem, iż w przypadku niepowodzenia, nikt by się do niego nie przyznał. Pomimo tego, iż od śmierci mężczyzny minęło już 80 lat, jego tożsamość i okoliczności śmierci pozostają nadal głęboką tajemnicą.

Źródła: Kerry Greenwood – „Tamam Shud: The Somerton Man Mystery; Wikipedia;

Najchętniej czytane