MAGIA VOODOO działa! - Historia CZŁOWIEKA, który obudził się jako ZOMBIE!

30 kwietnia 1962 r., mężczyzna nazywający się Clairvius Narcisse zameldował się w szpitalu Alberta Schweitzera na Haiti. Miał gorączkę i narzekał na dziwne uczucie, które opisywał jako robactwo pełzające po jego skórze. Personel umieścił go w szpitalu, z racji tego, iż jego stan szybko się pogorszył.

Dwa dni później lekarze Clairviusa za zmarłego. Oficjalny akt zgonu potwierdził zatrzymanie jego procesów życiowych. Jego najbliższa rodzina zorganizowała mu pogrzeb i pochowała ciało na miejscowym cmentarzu w L'Estere. Zapieczętowano trumnę gwoździami i pochowano go w tradycyjny sposób. Dla większości ludzi śmierć jest końcem, ale w świetle późniejszych wypadków należałoby zapytać o to samego Clairviusa Narcisse…

W niewoli u kapłana Voodoo


W jakiś czas po pogrzebie ktoś zakłócił spokój zmarłego Haitańczyka. W nocy tzw. Bokor - haitański czarnoksiężnik Voodoo, wykopał go i usunął ciało z grobu. Następnie Narcisse został pobity, związany i zmuszony do wypicia eliksiru, zanim zabrano go na plantację trzciny cukrowej. Tam „zmarły” spotkał innych w stanie podobnym do jego własnego. Narcisse musiał pracować na polach, a Bokor ciągle dawał mu dodatkowe zastrzyki z tej samej mikstury, aby utrzymać jego przytępiony stan umysłu, który sprawiał, że Narcisse zachowywał się podobnie do… zombie!

Przez następne dwa lata nieszczęśnik pozostawał na plantacji, aż zmarł ów szaman, który go „zwerbował”. Mimo że Clairvius był oficjalnie martwym człowiekiem, skorzystał z szansy spowodowanej śmiercią Bokora i uciekł skrycie z plantacji . Osiemnaście lat później Narcisse wrócił do swojej rodzinnej wioski, gdzie odszukał swoją siostrę.
                Podział administracyjny Haiti (źródło: wikimedia-commons)

 

czytaj dalej

Szokujące ustalenia śledztwa!


Angelina była na wiejskim targu, kiedy Clairvius zbliżył się i przypomniał jej kim jest. Jako dowód na twierdzenie, że był jej bratem, podał jej dziecinne przezwisko, o którym wiedziało tylko rodzeństwo. Zrozumiałe, że Angelina była zszokowana, ale uwierzyła Clairviusowi i następnie pomagała w śledztwie z pomocą reszty rodziny. Prowadzone przez śledczych dochodzenie wykazało, że Narcisse był tym, za kogo się podawał. „Ożywiony zmarły” był rzeczywiście bratem Angeliny!.

Żywy trup, czy naćpany człowiek?


Opowieść Narcisse szybko wzbudziła sensację i pojawiła się na łamach prasy . Wszystko to, co mu się przydarzyło w momencie, w którym trafił do szpitala i aż do momentu odnalezienia swojej siostry prawie dwie dekady później - odbyło się podczas przebywania jego osoby w półprzytomnym stanie, przypominającym stan wegetatywny!

Narcisse był w stanie w pełni przypomnieć sobie lekarzy, którzy stwierdzili nad jego łóżkiem, że umarł. Twierdził też, że był całkiem przytomny, gdy Bokor wykopał go szybko po pogrzebie. Pamięć o jego dwóch latach niewolnictwa wciąż go prześladowała, a nieszczęśnik pamiętał także, że od świtu do zmroku pracował na plantacji w zasadzie bez odpoczynku. Dzień ciężkiej pracy przerywany był tylko raz, w celu spożycia szybkiego posiłku.

Według Narcisse'a owe ciężkie warunki okazały się zbyt wielkim utrapieniem dla jednego z pozostałych robotników, który wziął sprawy w swoje ręce, zabijając swojego nadzorcę, w postaci Bokora. Teraz, gdy ich thraldom (niewolnictwo jako zombie) dobiegło końca, pozostałe "zombie" wykorzystały tę szansę, by uciec z plantacji. Narcisse wyjaśnił również dlaczego od razu po ucieczce nie odszukał rodziny. Otóż twierdził on, że za jego fatalną „chorobę” był odpowiedzialny jego własny brat, dlatego sam Clairvius postanowił odczekać i udał się do domu dopiero po jego śmierci, z racji tego, iż obwiniał brata właśnie, za stan w jakim się znalazł.

czytaj też: PRZERAŻAJĄCA prawda EVERESTU. Martwe CIAŁA wskazują drogę na szczyt

Wiara w religię Zombie sięga setek lat na Haiti, a nawet dłużej w Afryce. Anglojęzyczne określenie Zombie pochodzi od Nzombi - co oznacza "duch martwej osoby". Łatwo jest zrozumieć, jak i dlaczego zombie stały się wraz z upływem czasu podstawą horrorów. Kiedy właściciele plantacji penetrowali Afrykę w celu poszukiwania niewolników, sprowadzili z Czarnego Kontynentu coś więcej, niż tylko zdolne do pracy „ciała”. Wielu szamanów ich religijnych wierzeń również trafiło na plantacje jako niewolnicy. Szamańskie, pochodzące z Afryki praktyki religijne były przez nich nadal kultywowane na Haiti i przerodziły się w budzącą lęk i strach religię Voodoo.
Voodoo zapuściło korzenie na Haiti dzięki afrykańskim niewolnikom (wikimedia-commons)


czytaj dalej

Korzenie przerażającego procederu


W 1804 r. miała miejsce rewolucja na Haiti, która wypędziła Francuzów z kraju. Mimo że niewolnictwo oficjalnie dobiegło końca, tak naprawdę nadal nic się nie zmieniło. Kapłani, w postaci Bokorów zaczęli odgrywać znacznie bardziej aktywną rolę w kulturze haitańskiej. Pomimo rewolucji, na Haiti do dnia dzisiejszego obecne są pozostałości francuskich wpływów.

czytaj też: Wiedza, która ZABIJA – TAJEMNICA Księgi Soyga

Podobnie jak niemal wszyscy Haitańczycy, Clairvius Narcisse był niewątpliwie w pełni świadomy legend mówiących o zombie. Część tych wierzeń dopuszcza deklarowanie siebie jako zombie w pierwszej kolejności. Samo określenie się jako zombie skończyłoby się jedynie poniżeniem, a to z racji nieprzedstawienia dowodów na autentyczność tego twierdzenia. Przyjaciele i rodzina wyrzekliby się każdego, kto po prostu przyznałby się do bycia zombie bez odpowiedniego dowodu. Możemy więc zakładać, iż sam Narcisse zdawał sobie z tego sprawę. Ale jak to się stało, że Clairvius stał się „żywym trupem”?
Motyw zombie i żywych trupów stał się fundamentem wielu horrorów (fot. wikimedia-commons)

 

czytaj dalej

Nauka odkryła mieszankę zamieniającą w „żywego trupa”?!


Po zmieszaniu ze sobą w pewnych ilościach i w określony sposób pewnych narkotyków, mogą one łatwo symulować stan podobny do śmierci, który w wystarczający sposób oszukałby większość ludzi. Każda taka mikstura musiałaby być wyjątkowo dobrej jakości, aby „wyprzedzić” badającego ciało specjalistę medycznego. Naukowcy tacy jak Wade Davis, którzy badali twierdzenia Narcisse'a, wierzą, że zidentyfikowali składniki używane w miksturze, które to mogły wprowadzić go w głęboką śpiączkę. Tetrodotoksyna i bufotoksyna (pochodzące odpowiednio z pewnego gatunku ryb i ropuch) przygotowane poprzez ścieranie mogły spowodować śpiączkę Narcisse'a, podczas gdy dawki bielunia mogły go utrzymywać w takim stanie.

Bufotoksyna ma właściwości znieczulające, podczas gdy tetrodotoksyna może powodować paraliż i jest wystarczająco silna, aby symulować samą śmierć. Połączenie tych dwóch toksyn i uzupełnienie ich pewną odmianą bielunia, sprawiało, że powstały eliksir stawał się potężnym i potencjalnie toksycznym deliriantem, a sam „koktajl” sprawił, że Narcisse de facto stracił 18 lat swojego życia.

Rytuał pozostaje nadal tajemnicą?


Nie każdy kto słyszał o dobrze udokumentowanym przypadku Clairviusa , jest podobnego zdania. Są bowiem tacy, którzy twierdzą, że do zamienienia człowieka w zombie potrzebne są całkiem inne składniki. Ale, jak na razie, nikt nam o nich nie powiedział, a sama tajemnica zamiany żywej istoty ludzkiej w zniewolonego „żywego trupa” pozostaje dla współczesnych nieodkryta i niezrozumiała. I może lepiej, aby tak już zostało?

Źródła: Adam Węgłowski: „Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie”; John Samuel Mbiti: „Afrykańskie religie i filozofia”; Andrzej Zwoliński: „Świat Voodoo”,

 

Najchętniej czytane