MAKABRA! „WYSPA KANIBALI” STALINA! MORDY, GWAŁTY, KANIBALIZM... [VIDEO]

Złapali ją, przywiązali do topoli, obcięli jej piersi, uda, wszystko, co się da zjeść, wszystko, wszystko... Byli głodni, każdy musi jeść. Kiedy Kostia wrócił, ona jeszcze żyła. Chciał ją ratować, ale się wykrwawiła, umarła. Nie miał chłopak szczęścia. Takie rzeczy się zdarzały.


 

Na początku lat trzydziestych Józef Stalin wysłał tysiące swoich przeciwników na pewną małą wyspę na syberyjskiej rzece Ob i skazał ich na okrutną i powolną śmierć w męczarniach. Dochodziło tam do strasznych rzeczy. To okropne miejsce zyskało wkrótce ponure miano – WYSPY KANIBALI!

Wyspa Kanibali - fot. wikimedia-commons domena publiczna

Jak co roku, wiosną 1933 mieszkańcy jednej z wiosek nad rzeką Ob popłynęli na wyspę Nazino obdzierać korę z drzew. To było ich rutynowe zajęcie, nie spodziewali się żadnych niespodzianek. A jednak tym razem nie mogli przystąpić do pracy. Ich oczom ukazał się przerażający widok. Na malutkiej wyspie zastali sześć tysięcy ludzi uznanych przez reżim za "elementy zdeklasowane i szkodliwe społecznie" zostało zesłanych tu z odległych części sowieckiej Rosji.

Straszne miejsce


W roku 1989 Walerij Fast jeden z założycieli organizacji Memoriał wysłuchał relacji kobiety z plemienia Ostiaków na temat tego co wydarzyło się wówczas na tej zagubionej na końcu świata wyspie:

Mieszkaliśmy w Jergankinie. Co roku wiosną płynęliśmy na wyspę Nazino obdzierać korę z topoli, które potem spławiano rzeką. Z tego tylko żyliśmy. Popłynęliśmy wtedy całą rodziną, wzięliśmy zapasy jedzenia, żeby pracować przez całą wiosnę. I co ujrzeliśmy? Wszędzie pełno ludzi. Zwiezionych na wyspę. To musiało być w 1932 roku albo może w 1933. Wiosną 1933. Miałam 13 lat.

Dotarliśmy do wioski Nazina położonej nad brzegiem przy wyspie. Ludzie mówili: "Ależ nazwozili narodu na wyspę". Ilu ich tam było? Pewnie ze 13 tysięcy. Całe tłumy! Mnóstwo! Nie rozumieliśmy, co się dzieje. Jedno było pewne: mieliśmy zmarnowany sezon. Pamiętam, że zostawiono ich pod gołym niebem, wszystkich tych ludzi. Próbowali uciekać.
Pytali: "Gdzie jest kolej?". Nigdyśmy nie widzieli żadnej kolei. "W którą stronę jest Moskwa? A Leningrad?" Nie umieliśmy im powiedzieć; pierwszy raz słyszeliśmy o czymś takim. My, Ostiacy.

Okazało się, że siepacze Stalina na jego osobisty rozkaz przywieźli tu statkami ludzi wcześniej więzionych w moskiewskich leningradzkich więzieniach. Przywieziono ich na wyspę, wyładowano ze statków na wyspę i… pozostawiono samych sobie.

Poniższy film przedstawia straszny los więźniów zesłanych na "Wyspę Kanibali" :

https://youtu.be/JlB9ffyOhQU

źródło: AllThings Creepy

 



Teoretycznie w planach była budowa tu obozu pracy? Ale jak zbudować obóz kiedy nie było tu żadnych narzędzi… Nie był desek, drutu kolczastego, nie było nic…

Najgorsze było to, że tym ludiom nie zapewniono żadnej aprowizacji. Absolutnie NIC DO JEDZENIA!

Nie minęło kilka tygodni, a u ludzie zaczynali umierać…


Surowa mąka z wodą!

Administracja GUŁAG-u nie troszczyła się zbytnio o ich los. Towarzysz Stalin dał jasno do zrozumienia, że ich los go nie interesuje. Mimo to zadecydowano, że dostarczy im się surowej mąki. Jednak więźniowie nie mieli przecież żadnych pieców, w których mogliby upiec chleb. Zdesperowani ludzie po prostu mieszali mąkę z wodą z rzeki i próbowali to jeść. Bardzo szybko pojawiły się przypadki dyzenterii. Nie to jednak było NAJGORSZE…

Ludzie uciekali, wygłodzeni. Tamci im rzucali garść mąki, oni mieszali to z wodą, pili i biegunka gotowa! Czego myśmy tam nie widzieli! Ludzie umierali dookoła, zabijali się nawzajem. Nad brzegiem rzeki, za wioską, leżała cała góra mąki, pełno mąki. A tamci co? Dawali ludziom po garstce.

Na wyspie był strażnik, nazywał się Kostia Wienikow, młody chłopak. Podobała mu się ładna dziewczyna, którą przywieziono. Chronił ją.

Któregoś dnia musiał wyjechać, więc mówi do kolegi: "Pilnuj jej", ale tamten, co on mógł zrobić, ze wszystkimi dookoła... Złapali ją, przywiązali do topoli, obcięli jej piersi, uda, wszystko, co się da zjeść, wszystko, wszystko... Byli głodni, każdy musi jeść. Kiedy Kostia wrócił, ona jeszcze żyła. Chciał ją ratować, ale się wykrwawiła, umarła. Nie miał chłopak szczęścia. Takie rzeczy się zdarzały...



Wystarczał jeden podpis towarzysza Stalina i tysiące ludzi było skazanych na śmierć 
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Zapasy mąki zostały po prostu wyładowane na brzegu wyspy. To były wielkie góry mąki. Strażnicy wyznaczyli spośród więźniów „strażników”. Byłi to tak zwani „zecy” czyli najgorsi kryminaliści. Wykorystywali oni swoją władzę do maltrtowania pozostałych skazańców. Mordy, tortury i zbiorowe gwałty były na porządku dziennym.

Jak się szło po wyspie, to się widziało mięso zawinięte w szmaty. Mięso człowieka, którego wcześniej przywiązali do drzewa i pokroili. Jak widzieli Jakima Iwanowicza, lekarza, to chyba mówili między sobą: "Tego można by zjeść; taki tłusty". On uciekł. Milicja go zabrała, żeby go nie zjedli. Potem go aresztowano jako wroga ludu.



A tyle leżało mąki nad rzeką! Przywieźli górę mąki, żeby karmić ludzi. Ale nikt nie wie, co z nią robiono. Pewne jest tylko, że pleśniała. A może ktoś ją wykradał. Wykradał, nie wykradał, nie wiem. Wiem tylko, że ludzie marli z głodu.

Do Jergankiny przysłano dwóch strażników z rodzinami, żeby bronili wioski, gdyby tamci... nas zaatakowali. Jak strażnicy kogoś złapali, to go zabierali, wieźli na drugą stronę rzeki, do Starej Naziny. Tam go rozstrzeliwali, a ciało wrzucali do rzeki; prąd je unosił. Strażnik i Wasilij Piatkin, dawny skazaniec, który osiadł w Nazinie, a potem się przeniósł do nas, do Jergankiny, przewozili ludzi z drugiego brzegu i rozstrzeliwali...

Ostateczne rozwiązanie


Kiedy przyszły pierwsze chłody władze GUŁAG-u podjęły decyzję o likwidacji „obozu”. Pozostałych przy życiu więźniów, a właściwie nie przypominających istot ludzkich wycieńczonych istot zapakowano na statek. Niestety nie dane im było wydrzeć się z tego piekła. Zatopiono ich na środku ogromnej syberyjskiej rzeki. Towarzysz Stalin mógł być zadowolony. Jego wrogowie przestali istnieć…

Bibliografia:
Nicolas Werth "Wyspa kanibali. 1933 deportacja i śmierć na Syberii", Znak, Kraków 2011

Najchętniej czytane