NAJWIĘKSZY ZBRODNIARZ W DZIEJACH! KRWAWE ZBRODNIE CZYNGIS-CHANA!

Generałowie i szlachta rosyjskiej armii zostali zmuszeni do POŁOŻENIA SIĘ NA ZIEMI. Potem rzucono na nich CIĘŻKĄ, DREWNIANĄ BRAMĘ, ustawiono na niej krzesła i stoły i mongolska armia ZASIADŁA DO UCZTY. Zwycięzcy fetowali na MIAŻDŻONYCH ŻYWCEM RUSKICH KNIAZIACH!

Przez 30 lat Czyngis Chan i jego mongolska horda przemierzali Azję, mordując ponad jedną dziesiątą ludzi na Ziemi i zdobywając prawie jedną czwartą planety. Jego okres rządów był najbardziej brutalnym panowaniem w całej ludzkiej historii.

Większość ludzi zna Czyngis-Chana tylko przez pryzmat statystyki jego podojów i mordów, ale to ich szczegóły są szczególnie interesujące. Niektóre historie z jego życia i stoczone przez niego bitwy są wprost niewiarygodne – macie przed sobą jedną z najbardziej brutalnych opowieści, jakie kiedykolwiek przeczytacie.

Zabił brata za to, że nie chciał podzielić się jedzeniem


Czyngis-Chan urodził się synem potężnego wodza, ale jego sytuacja zmieniła się, kiedy jego tatko został otruty przez wrogie plemię. Młody chłopiec i jego rodzina zostali wyrzuceni z domu i zmuszeni do „wynajdywania” pożywienia, głównie jedzenia roślin i porzuconego ścierwa i trupów, które znaleźli na drogach. Gdy miał 14 lat, Czyngis-Chan znalazł rybę i przyniósł ją z powrotem do rodziny, tylko po to, aby jego przyrodni brat, Behter, wyrwał ją z jego rąk i odmówił dzielenia się kęsem z kimkolwiek innym. Wściekły, Czyngis-chan śledził brata, dopóki ten nie oddalił się samotnie - i zamordował go strzałem z łuku. Czyngis-Chanowi jednak ów bratobójczy akt nie uszedł całkowicie na sucho. Historia donosi, że jego matka "zbeształa" go, i pouczyła, że nie można mordować członków swojej rodziny.
Te łagodne i pocieszne lico nie zdradzało prawdziwej natury Czyngis-Chana 
fot. (wikimedia-commons)


Ściął członków wrogiego plemienia, którzy byli wyżsi, niż 90 centymetrów


Kiedy Czyngis Chan miał 20 lat, poprowadził armię przeciwko plemieniu, które zabiło jego ojca. Mściwy synalek postąpił iście okrutnie. Wrogie wojska tatarskie zostały zmiażdżone, a Czyngis-Chan zabrał się do eksterminacji ludzi w niewiarygodny, „niezwykły” sposób. Każdy członek Tatarów był ustawiany i mierzony względem wozu, a dokładniej sworzniem osi w środku koła. Każdy, kto był wyższy od tych szpilek - które miały 90 centymetrów wysokości - miał być ścięty. W efekcie na rozkaz Czyngis-Chana wymordowano każdego mężczyznę, z wyjątkiem niemowląt.

Stosy kości jego ofiar odebrano mylnie za… góry


W 1211 r. Czyngis-chan skupił się na współczesnych Chinach i zaatakował Imperium Jin. Wydawało się, że była to lekkomyślna decyzja ponieważ Imperium Jin miało pod sobą 53 miliony ludzi, a Mongołowie dysponowali zaledwie milionem. Mimo to, Czyngis-Chan wygrał. W ciągu trzech lat Mongołowie dotarli do Zhongdu (obecny Pekin). Mury miejskie miały wysokość 12 metrów i rozciągały się na 29 kilometrów (18 mil) wokół miasta. Przeprowadzenie szturmu wydawało się niemożliwe, więc nawet go nie planowano. Zamiast tego Mongołowie postanowili zagłodzić mieszkańców Zhongdu. Latem 1215 r., Chińczycy byli tak głodni, że kanibalizm szalał w murach oblężonego miasta. W końcu poddali się, a Czyngis-Chan kazał splądrować i spalić miasto. Była to przerażająca masakra. Kilka miesięcy później człowiek, który był świadkiem eksterminacji Zhongdu, napisał, że "kości uboju uformowały się w białe góry, a ziemia była nadal tłusta od ludzkiego łoju".
Pozostałością po masakrze były "góry" i stosy czaszek ofiar (publicseminar.org)

 

Mianował generałem wrogiego łucznika, który zdołał go postrzelić


Tutaj mamy do czynienia z nietypowym, iście rycerskim zachowaniem się Mongolskiego wodza. Otóż podczas wojny z klanem Tayichigud, ktoś postrzelił konia Czyngis Chana. Strzała wbiła się w kręgosłup zwierzęcia, i padło one pod nogami Czyngis-Chana, niemal go zabijając. Bitwa zażarcie toczyła się dalej, a wojsko Ojca Mongołów okazało się zwycięskie. Po bitwie wielki wódz chciał się wiedzieć, kto trafił w jego konia. Nie spodziewał się, że ktokolwiek się przyzna, więc prawdopodobnie szukał pretekstu do kolejnego ludobójstwa. Ale pewien łucznik, Jebe, wystąpił naprzód, przyznał się do czynu i powiedział Czyngis-Chanowi, że może go zabić za ten akt. Zwycięski wódz Mongołów był pod wielkim wrażeniem odwagi hardego łucznika, więc uczynił Jebe dowódcą w swojej armii. Jebe został następnie generałem i jednym z najbardziej zaufanych przyjaciół Czyngis-Chana - a wszystko to w nagrodę za to, że miał „jaja”.
Czyngis-Chan nagrodził wrogiego łucznika generalską posadą (wikimedia-commons)


Zmusił sojuszników do poślubienia jego córek, a następnie ich wymordował


Jednym z najsprytniejszych sposobów, przy użyciu których Czyngis-Chan przejmował władzę, było małżeństwo jego córek z władcami sojuszników. Aby uzyskać przywilej małżeństwa z córkami Czyngis-Chana, królowie musieli wypędzić każdą inną żonę, którą mieli, i nie chodziło tu o monogamię. Chodziło o to, by jego córki były jedynymi z prawami do tronu. Królowie byli następnie wysyłani na pierwszą linię frontu mongolskiej armii. Prawie każdy z nich ginął w walce, a ich małżonki-córki Czyngis Chana przejmowały całe królestwa. W chwili śmierci Czyngis-chana jego córki rządziły obszarem rozciągającym się od Morza Żółtego w Chinach po irańskie Morze Kaspijskie.

Wymordował 1.7 miliona ludzi, aby zemścić się za śmierć JEDNEJ osoby


Małżeństwa mogły być strategicznymi sojuszami, ale to nie wykluczało, że były zawierane także z miłości. Jedna z córek Czyngis-Chana kochała swojego męża, wodza nazywającego się Toquchar. Czyngis Chan też go kochał, i uważał za swojego ulubionego zięcia. Kiedy Toquchar został zabity przez łucznika z Nishapur, jego żona zażądała zemsty. Czyngis-chan zaatakował Nishapur i zabił tam wszystkich ludzi. Według niektórych szacunków zabito 1 748 000 osób. Inni historycy kwestionują tę liczbę, ale nie ma wątpliwości, że jego armie zabiły wszystkich, których znaleźli. Kobiety, dzieci, starcy, a nawet psy i koty - zostały wyłapane i wymordowane. Czaszki ściętych ofiar ułożone w piramidy – co było osobistą prośbą i życzeniem córki Czyngis-Chana.

Mongołowie ucztowali na bramie ułożonej na dogorywających ruskich kniaziach


W 1223 r. Mongolska armia pustoszyła ówczesną Ruś i właśnie wygrała przełomową bitwę nad rzeką Kalką. Ruska armia poddała się, ich miasta zostały przejęte, a Mongołowie postanowili uczcić swoje zwycięstwo wielką fetą. Generałowie i szlachta rosyjskiej armii zostali zmuszeni do położenia się na ziemi. Potem rzucono na nich ciężką drewnianą bramę, ustawiono na niej krzesła i stoły, i mongolska armia zasiadła do uczty. Zwycięzcy fetowali na miażdżonych żywcem ruskich kniaziach!
Mongołowie spuścili ostre manto ruskim gierojom; tu zdobycie Suzdalu 
fot. (wikimedia-commons)

 

„Puścił” rzekę przez miejsce urodzenia znienawidzonego wrogiego króla, aby zatrzeć po nim ślad w historii

Kiedy Czyngis-Chan napotkał na szlaku swoich podbojów muzułmańskie królestwo Khwarezmii, zrobił coś niezwykłego: obrał drogę dyplomatycznych negocjacji. Grupa dyplomatów została wysłana do miasta, mając nadzieję na ustanowienie szlaku handlowego i stosunków dyplomatycznych. Jednak gubernator Khwarezmii nie ufał im. Sądził, że dyplomaci są częścią mongolskiej konspiracji i kazał ich stracić. Zabił też następną grupę, którą wysłali pokojowo nastawieni Mongołowie. Czyngis-Chan był wściekły. Starał się być miły, a został „spławiony” i upokorzony wysłanymi mu głowami swoich dyplomatów. Sformował armię w liczbie 200 000 żołnierzy, a następnie zaatakował i całkowicie zniszczył Khwarezmię. Nawet po tym, jak już pobił wrogów, wysłał dwie armie, aby spaliły każdy zamek, miasto i farmę, którą znaleźli. Po Khwarezemii miało nie być śladu. Według jednej z opowieści, nawet zmienił bieg rzeki, aby przebiegła przez miejsce urodzenia pokonanego króla, aby upewnić się, że nigdy nie pojawi się na mapie.

Prawie wyeliminował wrogą nację za to, że nie wysłała mu wojska


 

Kiedy Czyngis-chan zaatakował Khwarezmię, poprosił podbite królestwo Xi Xia, by wysłało mu żołnierzy. Lennicy odmówili. Xi Xia próbowało odważnie przeciwstawić się swojemu ciemiężcy i szybko tego pożałowało. Mongolska armia „przejechała się” przez Xi Xia, niszcząc wszystko, co można było zniszczyć. Systematycznie eksterminowano każdego mieszkańca nielojalnego królestwa. W końcu Xi Xia zostało wymazane z map i kart historii. Nie spisywali oni własnych opowieści, więc jedyne zapiski o ich istnieniu pochodziły z sąsiednich krajów. Ich język nie był znany przez ponad 700 lat. Dopiero w połowie XX wieku archeolodzy zdołali wydobyć kamienie z zapisami Xi Xia. W międzyczasie każde słowo, które wypowiedzieli, zostało zapomniane. Czyngis-Chan zmarł podczas bitwy, najprawdopodobniej z powodu gwałtownego upadku z konia. Mimo to armia mongolska wykonała powierzone im zadanie. Zabijano każdego, kogo znaleziono, nawet po poddaniu się przeciwników.
Czyngis-Chan podbił szereg chińskich królestw; tu zdobycie obecnego Pekinu 
fot. (wikimedia-commons)


Kazał wymordować wszystkich, którzy znali miejsce jego pochówku


Kiedy Czyngis-Chan umarł, chciał zostać pochowany tam, gdzie nikt nie mógł znaleźć jego zwłok. Na jego życzenie ciało Ojca Mongołów zostało zabrane na dalekie pustkowie przez grupę niewolników, którzy byli eskortowani przez żołnierzy. Niewolnicy pochowali Czyngis-Chana w miejscu, którego nikt nigdy nie miał znaleźć. Aby upewnić się, że grabarze nigdy nie zdradzą tajemnicy pochówku wielkiego Mongoła, konwojujący ich wojownicy zmasakrowali nieszczęśników i pochowali w masowym grobie. Potem żołnierze stratowali teren pochówku przy użyciu koni i zasadzili na nim drzewa. Kiedy owi żołnierze powrócili do obozu, również zostali wymordowani, aby upewnić się, że nigdy nikomu nie zdradzą miejsca pochówku największego Mongoła w historii. I takim oto sposobem nawet pochówek Czyngis-Chana odbył się w aureoli wielkiej masakry, z których przeprowadzania znany był największy zdobywca w historii świata.

Źródła: Jack Weatherford – „Genghis Khan and the Making of Modern World”;

John Man – „Genghis Khan: Life, Death and Ressurection”;

 

Najchętniej czytane