NIESAMOWITE! BITWA UFO NA NIEBIE W NORYMBERDZE W 1561?

A w słońcu, powyżej i poniżej, i po obu stronach, kolor był krwią, widniała okrągła kula, częściowo matowa, częściowo czarna, żelazna. Podobne kule pojawiły się po obu stronach słońca, w dużej liczbie, około trzech w linii i czterech formujących kwadrat.

Od momentu, w którym samotny pilot opisał dziewięć obiektów przemieszczających się w formacji zaledwie kilka lat po drugiej wojnie światowej, liczba obserwacji i raportów o UFO stale rośnie. Nowszym raportom często towarzyszą zdjęcia i / lub nagrania wideo.Wierzący przyjmą owe dowody bez mrugnięcia okiem, podczas gdy sceptycy będą podważali takie relacje.

Innymi słowy, wszystko sprowadza się do osobistej interpretacji.

Jak więc to, co stało się pewnego wiosennego poranka w Norymberdze w 1561 roku, może być interpretowane przez dzisiejszą „publiczność”?

Pracowity kronikarz upamiętnił przedziwne zjawisko


Hanns Glaser był pewnego rodzaju średniowiecznym dziennikarzem-kronikarzem, przedstawiającym wizerunki wydarzeń w formie drzeworytów. Jego najsłynniejsze dzieło wzbudza kontrowersje i prowokuje debatę od prawie 500 lat. Dziennik norymberski również odnotował wydarzenia, których Glasser był świadkiem, jako relację samego kronikarza lub jednego z naocznych świadków. Sprawozdanie było w języku niemieckim, ale tłumaczenie na język angielski ujawnia dokładnie to, co się wydarzyło, i w rzeczy samej było to coś niesamowitego.

„Rankiem 14 kwietnia 1561 r., O świcie, w godzinach od 4 do 5 rano, nastąpiło straszliwe zjawisko na słońcu, a następnie zostało to zaobserwowane w Norymberdze w samym mieście, przed bramami, ale także w okolicy - przez wielu mężczyzn i przerażone kobiety. Początkowo na środku Słońca pojawiły się dwa krwistoczerwone półokrągłe łuki, przypominające księżyc w ostatniej kwarcie.

A w słońcu, powyżej i poniżej, i po obu stronach, kolor był krwią, widniała okrągła kula, częściowo matowa, częściowo czarna, żelazna. Podobne kule pojawiły się po obu stronach słońca, w dużej liczbie, około trzech w linii i czterech formujących kwadrat.

Pomiędzy tymi kulami widać było kilka krwistoczerwonych krzyży, między którymi znajdowały się krwistoczerwone paski, które gęstnieją z tyłu i z przodu ciągliwe jak pręty trzcinowej trawy, które się wymieszały, a wśród nich dwie duże pręty jeden po prawej, drugi po lewej, a w małych i dużych prętach były trzy, a także cztery i więcej kulek. Wszyscy zaczęli walczyć między sobą, tak że kule, które były pierwsze na słońcu, poleciały do ​​tych stojących po obu stronach, a następnie inne dziwne okrągłe obiekty znajdujące się poza słońcem, w małych i dużych prętach, poleciały w jego stronę .

Poza tym „globusy” fruwały tam i z powrotem między sobą i walczyły gwałtownie przeciwko sobie przez ponad godzinę. A kiedy konflikt w okolicy słońca przyjął intensywny charakter, walczący zmęczyli się do tego stopnia, że ​​wszyscy, jak powiedziano powyżej, upadli ze słońca na ziemię "jakby wszyscy spalili się", a następnie zmarnowali się na ziemi z ogromnym dymem. Po tym wszystkim pojawiło się coś w rodzaju czarnej włóczni, bardzo długiej i grubej, i wszyscy to widzieli; jeden z jej końców wskazywał na wschód, drugi wskazywał na zachód. Cokolwiek takie znaki znaczą, tylko Bóg wie.

Chociaż widzieliśmy, jeden po drugim, wiele rodzajów znaków na niebie, które zostały nam przesłane przez Boga wszechmogącego, aby doprowadzić nas do pokuty, nadal jesteśmy niestety tak niewdzięczni, że gardzimy tak wysokimi znakami i cudami Boga. Albo mówimy o nich z ośmieszeniem i odrzucamy je całkowicie, ale Bóg wysłał nam tę przerażającą karę z powodu naszej niewdzięczności. Wszakże bojaźń Boża w żaden sposób nie odrzuci tych znaków, ale weźmie je sobie do serca jako ostrzeżenie o swoim miłosiernym Ojcu w niebie, naprawi ich życie i będą oni wiernie błagać Boga, aby mógł odwrócić swój gniew – nałożoną na nas karę, abyśmy mogli tymczasowo tu i na pozostać i żyć jak jego dzieci. Za to, niech Bóg udzieli nam swojej pomocy. Amen”.



 
Nad Norymbergą pojawiło się iście zdumiewające zjawisko (wikimedia-commons)

 

Szczera prawda, czy zręczna religijna mistyfikacja?


Być może była to relacja, której prawdomówność ucierpiała z powodu modyfikacji artystycznej relacjonującego lub upiększenia samego zjawiska, ale wszystko wskazuje na to, że nad norymberskim niebem coś rzeczywiście musiało się wydarzyć. Wydaje się, że opis jest tak barwny, aby ówcześni czytelnicy mogli, choćby w wyobraźni doświadczyć trwogi przed owym tajemniczym zjawiskiem.

Wyobraźmy sobie, jak musieli odbierać dziwną bitwę na niebie sami jej świadkowie, którzy przecież nie wiedzieli o zjawisku w postaci UFO... Jeśli ci ludzie odczuwali lęk lub strach, było to bardzo autentyczne i prawdziwe uczucie. Ponieważ wydarzenie to „rozwijało” się i ukazywało naocznym obserwatorom przez ponad godzinę, widowisko gromadziło coraz to większą liczbę świadków. Niektórzy przybyli obserwować je z czystej ciekawości, ale wielu pojawiło się, ponieważ byli bardzo przerażeni, tym co widzą na niebie, a jak wiadomo, razem jest jakoś raźniej znosić trwogę.

A może była to… bitwa z czasów II wojny światowej


Ale co takiego zobaczyli ci wszyscy zgromadzeni ludzie? Wydaje się, że gdyby analizować dziwne zjawisko zgodnie z współczesną interpretacją, doszlibyśmy do wniosku, że mamy do czynienia z opisem bitwy stoczonej przez przedstawicieli obcych nam cywilizacji! Ponieważ w relacji Glasera występuje coś, co można uznać za samolot, niektórzy doszli do wniosku, że nastąpił paradoks czasowy i mieszkańcy Norymbergi z lat 60-tych XVI wieku obserwowali bitwę lotniczą stoczoną między Aliantami a Nazistami! Opis i relacje świadków zdarzenia mogłyby na to wskazywać, ale przecież wydaje się to nieco absurdalne, nieprawdaż?

Bazylea doświadczyła niemal identycznego, „niebiańskiego” zjawiska


Niezależnie od tego, jak zinterpretujemy przerażającą bitwę stoczoną na norymberskim niebie, należy odnotować fakt, iż nieco ponad pięć lat po spektaklu w Niemczech identyczne widowisko „pojawiło się” na niebie szwajcarskiej Bazylei. Według relacji świadków, sporządzonych także w formie pisemnych zapisów, owa bitwa trwała znacznie dłużej, niż starcie na norymberskim niebie. W szwajcarskim przypadku nietypowe zjawisko pojawiło 7 sierpnia 1566 r. I podobnie jak poprzednie, norymberskie starcie, odbyło się ono wczesnym rankiem. Szwajcarskie relacje mówiły o tym, że wiele dużych, ciemnych kulek poruszało się z dużą prędkością, najwyraźniej zmierzając w kierunku Słońca, a przed nim samym wykonywały one pół obrotu i… zderzały się ze sobą!. Wiele z owych tajemniczych, szybko poruszających się kul po zderzeniu się ze sobą rozpalały się krwistym kolorem, a następnie znikały z nieba. Czy była to kolejna bitwa obcych, pozaziemskich cywilizacji, gdzie po zestrzeleniu „pojazdów” spalały się one w atmosferze ziemi?
Świadkowie "niebiańskiej bitwy" widzieli niezrozumiałe dla nich obiekty 
FOT. (wikimedia-commons)

 


Wybierz sobie, w co chcesz wierzyć


Nawet zakładając, iż rzeczywiście mieliśmy do czynienia z opisami kosmicznych bitew toczonych między przedstawicielami obcych cywilizacji, pojawia się mnóstwo pytań związanych z zaobserwowanym w Norymberdze i Bazylei zjawiskiem. Kto walczył? Dlaczego? I wreszcie, przy użyciu jakich narzędzi? Czy chodziło o prymat nad Ziemią? Czy były to pojazdy nazywane przez nas obecnie UFO, czy miały formę znanych nam samolotów i helikopterów, które, co oczywiste, nie były znane ówczesnym ziemianom? Wydaje się, że interpretacja owych dwóch nietypowych zdarzeń zależy od przyjętej przez nas, współczesnych ludzi, wersji. Jedni będą odbierali je jako bitwy między kosmitami, inni z kolei dopatrują się w owych starciach, jak ich naoczni świadkowie, niebiańskiej potyczki, w której to aniołowie wraz z samym Bogiem stawili czoło siłom piekielnym, w wojnie o prymat nad Niebem. Niezależnie od przyjętego poglądu, nikt nie może zaprzeczyć, że rzeczywiście coś nietypowego działo się na norymberskim i bazylejskim niebie, a drzeworyt sporządzony przez Glasera jeszcze bardziej wprawia nas w zdumienie.

Źródła: Stewart Andel – „Encounters in History: Ancient UFO Sightings; Wikipedia,

Najchętniej czytane