NIESAMOWITE! CZY MAMUTY MOGŁY PRZETRWAĆ DO NASZYCH CZASÓW?

MAMUTY wcale nie wymarły! Ocieplenie klimatu sprawiło, ze przeniosły się na DALEKĄ PÓŁNOC. Żyły tam jeszcze całkiem NIEDAWNO. A może, ŻYJĄ NADAL...

Na centralnym placu sycylijskiej Katanii znajduje się niewielka figura słonia wykonana z ciemnej wulkanicznej lawy. Nie wiadomo czyje ręce ociosały bryłę wyrzuconą z ognistych czeluści Etny, nie wiadomo również jak stara jest figura. Była na wyspie od wieków już wtedy, gdy 1 000 lat temu Arabowie założyli na wyspie emirat Sycylii. A Katania nie nazywała się wówczas Katanią lecz, jakżeby inaczej - „Medinat-Al-Fil” czyli „Miasto Słonia”.

Słoniowe liliputy


Czy Arabowie znali filigranowe słoniki tylko z miejscowych legend? Nawet jeżeli tak, to ostatnie słoniowe liliputy wyginęły niewiele wcześniej. Słoń tych rozmiarów przedstawiony został na egipskich malowidłach w grobowcu z okresu XVIII dynastii, datowanych w przybliżeniu na 1400 lat przed narodzeniem Chrystusa. Wraz z innymi cudeńkami starożytnego świata był darem przesłanym w hołdzie faraonowi Totmesowi III przez pokonanych Syryjczyków.

Kompletne szkielety maleńkich słoni Palaeoloxodon antiquus falconeri (młody osobnik nie sięgałby nam nawet do kolan) odnalezione na wyspach Morza Śródziemnego, które niedawno jeszcze zamieszkiwały, można obecnie podziwiać między innymi w wiedeńskim Muzeum Historii Naturalnej.
Figurka słonia z Katanii - fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Sensacji zoologicznych w malowidłach egipskich jest znacznie więcej (np. gerenuk, antylopa opisana dopiero przez współczesną naukę, od tysięcy lat uwieczniony był na ścianach piramid, nikt jednak nie przypuszczał, że zwierzę o tak niewiarygodnie długiej szyi może istnieć naprawdę).

Niektórzy twierdzą, że na starożytnym egipskim rysunku przedstawiony jest nie karłowaty słoń lecz karłowaty mamut – prawdziwa sensacja. Znaczyłoby to, że kontakty handlowe Egipcjan sięgały nawet na mroźną Syberię. Cóż, podobnie jak karłowate słonie, mamuty również przeżyły znacznie dłużej niż się powszechnie sądzi…

Mastodonty i gomfoteria


10 000 lat temu nastał dziwny czas, „w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia”. Wymarła wówczas większość gatunków wielkich zwierząt nazywanych megafauną plejstocenu. Kresu swoich dni dożyły wówczas potężne mastodonty amerykańskie Mammut americanum, wyglądające jak współczesne słonie, lecz o bardziej jeszcze grubo ciosanej, potężnej sylwetce. Na mastodontach amerykańskich zakończyła się ostatnia, poza słoniowatymi, linia dawnych trąbowców.

Obfitowały one w istoty przeraźliwe i dziwaczne, które przepadły na bezdrożach ewolucji: Deinotherium giganteum („straszna olbrzymia bestia”) dwa razy cięższe od współczesnego słonia, o wyrastających z podbródka, zagiętych w dół kłach lub gomfoterium – pradawny trąbowiec o czterech kłach.

Zgodnie z powszechnie panującą opinią 10 000 lat B.C. wraz z mastodontami do Krainy Wiecznych Łowów odeszły mamuty: kolumbijskie Mammuthus columbi oraz przesławny mamut włochaty Mammuthus primigenius. Świat, w którym coraz częściej pojawiał się człowiek, stał się za mały dla tych potężnych zwierząt.

Powoli sylwetki kosmatych olbrzymów zacierały się w ludzkiej pamięci, pozostając w coraz rzadziej powtarzanych opowieściach i na zapomnianych rysunkach na ścianach opustoszałych jaskiń.


Mamuty z Wyspy Wrangla


Ostatnie mamuty odeszły wraz z cofającym się lodem na północ i zniknęły w bezkresie syberyjskiej tajgi. Syberyjskie plemiona, które odnajdywały czasem nieprzypominające niczego co żyje, niewiarygodnie wielkie, włochate zwierzę lub olbrzymi kieł, wyłaniające się z wiecznej zmarzliny, uważały je za wielkiego kreta, który ryjąc pod ziemią, powoduje trzęsienia ziemi a ginie, gdy padną na niego słoneczne promienie.

Czy mamuty wciąż chodzą po ziemi? - fot. pixabay.com

Przez kolejne tysiące lat nikt nie wiedział, co stało się z ostatnimi spośród gigantów minionych czasów. Pokrywa lodowa, skuwająca morza Arktyki, była wówczas znacznie grubsza i sięgała dalej na południe niż w czasach obecnych. Korzystając z lodowego mostu, mamuty przedostały się na Wyspę Wrangla, położoną na Oceanie Arktycznym, 140 kilometrów na północ od wybrzeży wschodniej Syberii. Pośród polarnych nocy i dni, w świetle zorzy i huku pękającego lodu, ryk mamutów niósł się po pustkowiach Wyspy Wrangla jeszcze 6 000 tysięcy lat po tym, jak w innych częściach świata pamięć o ich rodzaju zaginęła. Ostatnie mamuty włochate żyły 1700 lat p.n.e., w czasach gdy Hammurabi spisywał swój kodeks, a na Krecie władali zbrojni w miecze z brązu Minojczycy.

Do dziś co jakiś czas pojawiają się pogłoski o mamutach włochatych, widzianych rzekomo na syberyjskich pustaciach. Być może są to echa dawnych opowieści plemiennych, które przetrwały opowiadane przy ogniskach. Być może…

Trąbowce w historii


Jakie słonie maszerowały na Rzym wraz z armią Hannibala? Największy i, wydawałoby się, najbardziej oczywisty ze względów geograficznych afrykański słoń stepowy, uważany jest za zbyt agresywnego i za trudnego do oswojenia. Mniejszy i bardziej łagodny afrykański słoń sawannowy (tak, od niedawna okazało się, że w Afryce żyją dwa gatunki słoni!) byłyby dobrym kandydatem, zanim jednak dotarłby do Kartaginy, musiałby pokonać tysiące kilometrów drogi przez Czarny Ląd, w tym przez Saharę, bowiem słonie te żyją w lasach w środkowej Afryce.



Bardziej prawdopodobne jest użycie przez Kartagińczyków słoni indyjskich, chociaż zasięg ich naturalnego występowania jest najbardziej oddalony od północnej Afryki. 200 lat przed Hannibalem o słoniach indyjskich na perskim dworze pisał Ktezjasz, a 10 słoni tego gatunku zdobył w bitwie pod Gaugamelą Aleksander Macedoński, który później sprowadził te słonie do Europy.

Przemysław Barszcz

Najchętniej czytane