NIESAMOWITE! KTO OBCIĄŁ UCHO VINCENT’A VAN GOGH’A?

Vincent Van Gogh – artysta znany nie tylko z racji wyjątkowego talentu malarskiego, ale również aktu samookaleczenia, jakiego rzekomo się dopuścił w wyniku choroby psychicznej. Czy jednak faktycznie tak było? Nowe dowody rzucają światło na ten incydent w życiu malarza i pojawia się zupełnie nowa wersja wydarzeń.

Vincent van Gogh urodził się 30 marca 1853 roku w Groot – Zundert, małej wiosce w Holandii. Dokładnie na rok przed narodzinami Vincent’a, jego matka urodziła martwego chłopca, który również nosił imię Vincent, po dziadku. Zrozpaczeni rodzice pogrzebali niemowlę i wznieśli nagrobek z jego imieniem. Nagrobek ten stał się przekleństwem narodzonego rok później Vincenta. Za życia widział już swoje, własne imię i nazwisko wyryte na grobie.

fot. wikimedia-commons domena publiczna

We wczesnym dzieciństwie Van Gogh’a wychowywała matka. Trzymała rodzinę blisko do tego stopnia, że niektórzy uważali to za chorobliwe. W wieku 11 lat młody Vincent został wysłany do internatu, którego nienawidził, gdyż czuł się porzucony.
To jednak nie był początek koszmarów, jakie zgotował los temu człowiekowi.

NIEODWZAJEMNIONA MIŁOŚĆ


W szkole Vincent bardzo tęsknił za domem, więc skupił całą swoją uwagę na malarstwie i nauce języków. Gdy skończył 15 lat jego rodzina znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej i Vincent zmuszony był porzucić naukę. Rozpoczął pracę w salonie dzieł sztuki. Kilka lat później salon przeniesiono do galerii w Londynie, gdzie młody Vincent mógł się rozwijać. Zakochał się w dziewczynie, która niestety nie odwzajemniła jego uczuć. Odtrącenie przyspieszyło pierwsze załamanie psychiczne artysty. Miewał paranoiczne zachowania i urojenia a także obsesję na punkcie Biblii. Nienawidził pracy, którą i tak wkrótce stracił.

FIASKO ZAWODOWE


Van Gogh rozpoczął poszukiwania nowej tożsamości. Pragnął nauczać. Niestety jego szorstka osobowość uniemożliwiła jego starania. Rozpoczął przygotowania do egzaminu na uczelnię teologiczną, ale go nie przyjęto, gdyż nie chciał uczyć się łaciny. Zgłosił się na ochotnika, by nauczać w szkole, w ubogim belgijskim miasteczku górniczym, lecz nie udało mu się wywrzeć dobrego wrażenia na przełożonych. Po tej, kolejnej porażce popadł w depresję.


BURZLIWA RELACJA Z GAUGUINE


Początek lat 80. XIX wieku Van Gogh spędzał w towarzystwie studentów malarstwa. Doświadczył też kolejnych katastrof miłosnych. Ponownie przeszedł załamanie psychiczne.
W rok po namalowaniu „Jedzących Kartofle” przeprowadził się do Paryża, gdzie spotkał kilku wybitnych malarzy tamtego okresu: Moneta, Degasa oraz Paula Gauguine’a, z którym połączyła go burzliwa relacja. W miarę, jak wzrastał artyzm Van Gogh’a, pogłębiało się jednak jego szaleństwo.
Wynajął „Żółty dom” w Arles, w którym chciał stworzyć miejsce dla artystów, a gdzie w efekcie raczył się terpentyną i podtruwał się ssąc pędzelki z farbą ołowianą w towarzystwie Gaugin’a.

KTO OBCIĄŁ UCHO VAN GOGH’A?


Wspólnie z Gauguine`m mieszkali i malowali. Znajomość Van Gough’a i Gauguin’a był to związek dwóch niezwykle niespokojnych osobowości. Jak twierdził później Van Gogh, pewnego dnia, w wyniku burzliwej kłótni, Gauguine chciał opuścić dom, ale Van Gogh zagroził mu brzytwą, po czym, w akcie desperacji odciął sobie lewy płatek ucha. Z zawiniętym w chustkę kawałkiem swego obciętego ucha udał się następnie do znanego mu domu publicznego i przekazał ucho prostytutce mówiąc: „schowaj ostrożnie ten przedmiot”.

Zdaniem niemieckich historyków, prawda o obciętym uchu Van Gogh’a wyglądała jednak inaczej. To Gauguine, doskonały szermierz, okaleczył Van Gough’a. Nie wiadomo czy dopuścił się tego w akcie samoobrony czy też złości. Van Gogh, z jakiś przyczyn, przedstawił fałszywą wersję wydarzenia, po którym znalazł się następnego dnia w szpitalu.

Autoportret z obciętym uchem - fot. wikimedia-commons domena publiczna

 



Jak twierdzą historycy, na podstawie korespondencji obu malarzy, obaj malarze ukrywali do końca prawdę o przyczynie kłótni oraz faktycznym winowajcy okaleczenia Van Gogh’a, obawiając się konsekwencji. Stan psychiczny Van Gogh’a w czasie tego wypadku nie był jeszcze krytyczny, dopiero później znalazł się w zakładzie psychiatrycznym, gdzie nie chcą być ciężarem dla swojej rodziny, popełnił samobójstwo w wieku 37 lat, strzelając sobie w klatkę piersiową.

W ten sposób tajemnica obciętego ucha malarza, które uwiecznione jest na jednym z jego autoportretów, pozostała na zawsze niewyjaśniona.

 

Najchętniej czytane