PIĘKNA NADA I KRWAWY DINKO. MAŁŻEŃSTWO LUDOBÓJCÓW, KTÓRE SIAŁO TERROR W CHORWACJI!

Podwładni Šakcia, który został nowym komendantem obozu Jasenovac w kwietniu 1944 r., woleli jednak "tradycyjne" metody - MIAŻDŻENIE GŁÓW ciężkimi młotkami, DEKAPITACJE przy użyciu siekier, WRZUCANIE ŻYWYCH LUDZI do pieców oraz PODRZYNANIE GARDEŁ.

On był komendantem chorwackiego obozu koncentracyjnego w Jasenovacu, ona -strażniczką w podobozie dla kobiet i dzieci. Państwo Šakić nie wyobrażało sobie życia bez siebie. Bez problemu potrafili sobie za to wyobrazić Chorwację wolną od Serbów i Żydów, których masowo wysyłali na tamten świat.

Świadkowie, którzy cudem przeżyli chorwacki obóz, opisywali ją jako piękną młodą kobietę o uroczym uśmiechu. Niepozornie wyglądająca Nada była jednak prawdziwym diabłem w spódnicy. Była również najbardziej znaną kobietą związaną z ruchem ustaszy - faszystów prowadzących czystki etniczne w marionetkowym państwie chorwackim.


Czytaj też: MASAKRA! GRZEBANIE ŻYWCEM I ODCINANIE PIERSI. CHORWACKIE ZBRODNIE „W IMIĘ BOGA”

Nada bez skrupułów mordowała kobiety i dzieci w KZ Stara Gradiška - podobozie kompleksu Jasenovac. Bezwzględna pani strażnik nie chciała zawieść oczekiwań swojego brata, który pełnił funkcję wodza naczelnego wszystkich obozów koncentracyjnych na terenie kraju. Nie chciała być też gorsza od męża, Dinko Šakicia, którego podwładni rywalizowali ze sobą o to, kto zabije jak najwięcej ludzi przy użyciu narzędzia zwanego "zarzynaczem Serbów".

Cała trójka ponosiła bezpośrednią odpowiedzialność za zgotowanie piekła na Ziemi tysiącom ludzi. Część morderstw poprzedzonych nierzadko okrutnymi torturami dokonywali własnoręcznie, inne były wynikiem wydawanych przez nich rozkazów. Wiele lat po wojnie wielu Chorwatów wciąż uważało ich za bohaterów.

Para z piekła rodem


Niemiecka inwazja na Jugosławię z 6 kwietnia 1941 r. otworzyła drogę do władzy najbardziej radykalnym grupom nacjonalistów. W bałkańskim kotle, w którym ścierały się interesy i dążenia wielu narodów, na pierwszy plan wysuwali się chorwaccy ustasze. Ich przywódca Ante Pavelić odpowiadał za udany zamach na wizytującego w Marsylii króla Jugosławii, Aleksandra I.

Mury obozu KZ Stara Gradiška w 1941 r.
Fot. Wikimedia-commons domena publiczna

Przy wsparciu Niemiec i Włoch lider ustaszy ogłosił 10 kwietnia 1941 r. powstanie Niepodległego Państwa Chorwackiego, obejmującego swym terenem rdzenne ziemie Chorwatów oraz całą Bośnię. Fanatyczni ustasze z miejsca przystąpili do rozprawienia się ze znienawidzoną mniejszością serbską - do pierwszych masowych morderstw doszło zaledwie po 20 dniach od utworzenia rządu Pavelicia.

21-letni wówczas Dinko Šakić wstąpił do Sił Zbrojnych Ustaszy, aby już po kilku miesiącach zostać strażnikiem w niedawno wybudowanym obozie Jasenovac, położonym niecałe 100 km na południe od Zagrzebia. Mężczyzna szybko piął się po szczeblach kariery, obejmując w krótkim czasie funkcję zastępcy komendanta w obozie Stara Gradiška, utworzonym na terenie byłego zakładu karnego. W 1943 r. ożenił się z 17-letnią strażniczką obozową, Nadą Luburić.

Pomimo młodego wieku wybranka jego serca miała już za sobą liczne zbrodnie wojenne. Mariaż z Nadą oznaczał również dla Dinko kolejne awanse. Kobieta była bowiem przyrodnią  siostrą człowieka, który odpowiadał za cały system obozowy na terenie Niepodległego Państwa Chorwackiego - generała Vjekoslava "Maksa" Luburicia.


Ulubienice "Maksa"


Decyzja o wybudowaniu obozu Jasenovac zapadła po tym, gdy ustasze zdali sobie sprawę, że mają za mało więzień, które mogłyby pomieścić ich "wrogów politycznych". Wzniesiona w listopadzie 1941 r. Stara Gradiška była początkowo niezależnym ośrodkiem dla więźniów politycznych, a rok później została przekształcona w obóz koncentracyjny.

Vjekoslav "Maks" Luburić, który odpowiadał za powstanie kompleksu, postanowił mianować strażniczkami obozowymi swoje dwie przyrodnie siostry - Zorę i Nadę. O ile działalność pierwszej z nich nie jest dziś dokładnie znana, o tyle zbrodnie tej drugiej pojawiają się w relacjach wielu świadków, którym udało się dożyć wyzwolenia obozu.

Niewiele wiadomo za to o życiu Nady z okresu przed objęciem przez nią funkcji strażnika. Wiemy, że urodziła się 4 sierpnia 1926 r. w bośniackim mieście Livno. Jej matka była żoną Ljubomira Luburicia, ojca "Maksa". Po jego śmierci wyszła ponownie za Jozo Tambicia, któremu urodziła trójkę dzieci. Z tego związku pochodziły właśnie Zora i Nada, która w wieku zaledwie 16 lat została jednym z największych zbrodniarzy reżimu Ante Pavelicia.

Południowa brama obozu Jasenovac III. Napis widoczny na samej górze:
"Sve za poglavnika" - "Wszystko dla wodza".
Fot. Wikimedia-Commons domena-publiczna

Oprócz młodziutkiej siostry "Maksa" paniami życia i śmierci w Starej Gradisce były Božena Obradović oraz Maja Buždon Slomić pełniąca funkcję kierownika sekcji żeńskiej (komendanta). Wszystkie trzy zaczynały karierę w ustaszowkich młodzieżówkach. Z powodu ich zaangażowania w "tworzenie" Wielkiej Chorwacji, zyskały one miano "Crna Trojka" ("Czarna Trójka"). Nierozłączne przyjaciółki przy każdej możliwej okazji chwaliły się swoimi zbrodniami popełnianymi na bezbronnych kobietach i dzieciach.

Bywało, że część serbskich chłopców, którzy trafiali do obozu zarządzanego przez "Czarną Trójkę", próbowano indoktrynować, aby uczynić z nich przyszłych zwolenników reżimu. Tak było chociażby w przypadku chłopców z Kozary, którzy przed wysłaniem do Starej Gradiski zostali ubrani w małe ustaszowskie uniformy. Dzieci te nazywano "Małymi Serbami Luburicia".

Terror państwa Šakić


Przed przystąpieniem do budowy kompleksu Jasenovac przyszły szwagier Dinko Šakicia odwiedził obozy wzniesione przez Niemców. Jego uwagę przykuł nowy wynalazek hitlerowców - komory gazowe, w których zabijano ludzi przy pomocy spalin samochodowych. W czerwcu 1942 r. Dinko w podobny sposób zabił w Starej Gradisce grupę więźniów zamkniętą w furgonetce. Šakić miał osobiście skierować do wnętrza pojazdu rurę wydechową.

Podwładni Šakcia, który został nowym komendantem obozu Jasenovac w kwietniu 1944 r., woleli jednak "tradycyjne" metody - miażdżenie głów ciężkimi młotkami, dekapitacje przy użyciu siekier, wrzucanie żywych ludzi do pieców oraz podrzynanie gardeł. Tymczasem niezrażony tymi widokami zarządca popadał w coraz większy samozachwyt wynikający z kolejnego zawodowego awansu. Jak wspominał Šimo Klaić, były więzień, któremu udało się przeżyć obóz:

"Šakić był bardzo młody jak na tak ważną pozycję, którą posiadał. Był arogancki i zawsze nienagannie ubrany: nosił wypolerowane czarne oficerki i idealnie dopasowany czarny mundur ustaszowski. My byliśmy wycieńczeni, chorzy i odziani w łachmany, a on, przechadzając się obok nas, wyglądał jakby wyszedł prosto z magazynu mody". 
 
Nóż zaprojektowany do celów rolniczych, który w późniejszym czasie zyskał
nazwę "Srbsjek" - zarzynacz Serbów. 
Fot. Wikimedia-Commons domena publiczna

 



Inni świadkowie relacjonowali, że w przypadku ucieczki któregoś z więźniów Dinko zabijał kilku Serbów poprzez ich zagłodzenie. Kobiety, które przeżyły Starą Gradiškę wspominały natomiast, że jego żona Nada często strzelała do ludzi bez konkretnego powodu, po czym siadała na ławce i czesała swoje gęste włosy.

Kobiety z dziećmi były ponadto więzione w specjalnej wieży, gdzie pozostawiano je bez jedzenia i picia. Najmroczniejszym miejscem obozu była jednak bez wątpienia piwnica numer 3, zwana "Hotelem Gagro". Nazwa tych przerażających lochów nawiązywała do strażniczki Nikoli Gagro, która urządzała tam tortury oraz prowadziła eksperymenty na ludziach. Z zeznań świadków wynika, że więźniowie byli też zabijani za pomocą Cyklonu B.

Ucieczka zbrodniarzy


Pod koniec wojny Nada i Dinko zbiegli do Austrii, która miała stanowić dla nich punkt postojowy przed wyjazdem do Argentyny. Zarządczyni Starej Gradiski nie miała tyle szczęścia. Pod  koniec maja 1945 r. Buždon została zatrzymana przez jugosłowiańskich partyzantów i stracona.

Luburić, który nie mógł pogodzić się z likwidacją Niepodległego Państwa Chorwackiego, powołał paramilitarne odziały partyzanckie Križari (Krzyżowców) złożone z grup proustaszowskich. Siły te były już jednak zbyt słabe, aby mogły zmienić bieg dziejów. Chociaż członkowie Križari organizowali akcje sabotażowe jeszcze kilka lat po wojnie, sam Luburić ratował się ucieczką na Węgry, skąd przeniósł się potem do Hiszpanii.

Gen. Vjekoslav „Maks” Luburić - wódz naczelny chorwackich obozów koncentracyjnych
Fot. Wikimedia-Commons domena publiczna

Wyjazd Luburicia z Jugosławii nie oznaczał jednak końca jego antykomunistycznej działalności. Na obczyźnie przez ćwierć wieku kierował organizacją o nazwie Chorwacki Opór Narodowy. Była to grupa o zdecydowanie terrorystycznym charakterze, zajmująca się wymuszeniami, porwaniami i organizowaniem zamachów bombowych. Sprawiedliwość dopadła Luburicia dopiero w 1969 r. Jak na ironię zabójca "Maksa"- były agent jugosłowiańskiej policji politycznej Ilij Stanić - był jego chrześniakiem.

Tymczasem Nada i Dinko zamieszkali w Santa Teresita - popularnym kurorcie w prowincji Buenos Aires. Żyli tam w spokoju przez ponad 50 lat, dopóki słynni "łowcy nazistów" nie zaczęli domagać się ekstradycji Šakicia. W 1998 r. został on aresztowany przez argentyńską policję i przekazany władzom Chorwacji. Podczas procesu w Zagrzebiu przekonywał, że wszystkie jego działania odbywały się w majestacie prawa:

"Jestem dumny z tego, co robiłem i zrobiłbym to jeszcze raz. Jasenovac był instytucją opartą na prawie, gdzie wszyscy ci, którzy działali na rzecz zniszczenia państwa chorwackiego oraz stanowili zagrożenie dla porządku publicznego i bezpieczeństwa, zostali internowani. Biorąc pod uwagę czas trwania i populację obozu, śmiertelność była naturalna i normalna. Jeśli zastrzeliliśmy ludzi, zrobiliśmy to na podstawie prawa. Nie ma miejsc na świecie, które nie mają więzień i obozów, a ktoś musi wykonać ten niewdzięczny obowiązek".


Narodowi bohaterzy?


Dinko twierdził także, że padł ofiarą komunistycznej propagandy, a wojna domowa w Jugosławii była dowodem na to, że Serbowie od zawsze dążyli do eksterminacji Chorwatów. Ostatecznie sąd uznał Šakicia winnym popełnionych zbrodni i skazał na 20 lat więzienia. Przez cały okres odbywania kary borykał się z problemami z sercem. Zmarł w 2008 r.

Pogrzeb Šakicia wywołał sensację graniczącą ze skandalem - zgodnie z życzeniem zmarłego pochowano go w mundurze ustaszowskim, a ksiądz odprawiający ceremonię żałobną nie szczędził słów pochwały dla Dinko oraz państwa stworzonego przez Ante Pavelicia.

Kobiety i dzieci więzione we wieży Starej Gradiski.
Fot. Wikimedia-Commons domena publicnza

Łowcy nazistów podejmowali także próby skazania Nady, jednak po krótkim dochodzeniu Prokuratura Okręgowa w Zagrzebiu uznała, że dowody przeciwko niej są niewystarczające. Co więcej, ze względu na jej pogarszającą się sytuację finansową państwo chorwackie postanowiło otoczyć ją opieką i umieścić w luksusowym domu spokojnej starości. Mieszkała tam do swojej śmierci w 2011 r. Przez pensjonariuszy i kolejne pokolenia Chorwatów była uważana za bohaterkę narodową.

Jakże odmienny  był to obraz od tego, na który składały się dane dotyczące jej dawnego miejsca "pracy". Jak dotąd udało się ustalić nazwiska prawie 13 tys. ofiar Starej Gradiski, a zdaniem niektórych historyków łączna liczba zabitych tam osób mogła sięgać nawet 75 tys. W obozie zarządzanym przez Dinko miało z kolei zginąć od 80 tys. do 100 tys. ludzi. W ciągu sześciu miesięcy dowodzenia Jasenovacem Šakić miał doprowadzić do śmierci minimum 2 tys. ludzi. Liczba zabitych przez Nadę jest dziś niemożliwa do ustalenia.

Najchętniej czytane