PIŁSUDSKI STAŁ PRZED NIM NA BACZNOŚĆ! 7 DNI, KTÓRE WSTRZĄSNĘŁY II RP

W południe Prezydent otworzył nową wystawę w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. Kiedy zatrzymał się przed obrazem „Krajobraz zimowy” Teodora Ziomka, malarz Eligiusz Niewiadomski trzykrotnie strzelił mu w plecy. Prezydent upadł na ziemię. Zmarł natychmiast.

Gabriel Narutowicz, człowiek, przed którym na baczność stanął Józef Piłsudski, 9 grudnia 1922 roku został wybrany pierwszym prezydentem wolnej Polski, zginął 16 grudnia tego samego roku po spektaklu nienawiści urządzonej przez politycznych nieprzyjaciół.

Polska po odzyskaniu niepodległości odradzała się jako państwo demokratyczne. Po uchwaleniu konstytucji marcowej w 1921 r., wyborach do sejmu i senatu, nadszedł czas na wybory prezydenckie, którego zgodnie z konstytucją mieli wybrać wspólnie posłowie i senatorowie połączeni w Zgromadzeniu Narodowym. Oczywistym kandydatem wydawał się Józef Piłsudski. Naczelnik stwierdził jednak, że uprawnienia konstytucyjne prezydenta są zbyt ograniczone a on zbyt porywczy, by chadzać drogami kompromisu, do których byłby zmuszony pełniąc tę funkcję i stanowczo odmówił startu w wyborach.

Dramatyczne głosowanie


Wysunięto pięciu kandydatów: Maurycego Zamoyjskiego (prawica), Stanisława Wojciechowskiego (PSL-Piast), Ignacego Daszyskiego (PPS), Jana Baudoina de Courtenaya (mniejszości narodowe) oraz Gabriela Narutowicza (PSL-Wyzwolenie). W piątym głosowaniu (po każdym kandydat, który uzyskał najmniejszą liczbę głosów odpadał) 289 głosami przeciwko 227 Gabriel Narutowicz został wybrany pierwszym prezydentem odrodzonej Polski.
Gabriel Narutowicz i Józef Piłsudski - fot. wikimedia-commons domena publiczna

Wybór Narutowicza spotkał się z ogromnym oporem prawicy, która była pewna zwycięstwa. Prasa endecka zarzucała Narutowiczowi, że jest człowiekiem w Polsce nieznanym i nieznającym jej realiów, kosmopolitą związanym całe życie ze Szwajcarią, człowiekiem niewierzącym, który uzyskał poparcie „żydostwa”. Zarzucano mu także pokrewieństwo z Piłsudskim sugerując, ze właśnie ten czynnik spowodował jego wybór.

Masowe protesty


W Warszawie rozpoczęły się manifestacje z hasłami narodowymi, antyżydowskimi i nawet faszystowskimi. Prawica swojego męża opatrznościowego widziała w generale Józefie Hallerze, który nawoływał do walki z wrogami narodu. Młodzież endecka urządziła przed ambasadą włoską owację na cześć Benito Mussoliniego. 10 grudnia wyszła odezwa Chrześcijańskiej Jedności Narodowej do bojkotu władzy „powołanej przez mniejszość narodową”. Prawicowe i antysemickie stowarzyszenie „Rozwój” nawoływało do czynu... Starano nie dopuścić do zaprzysiężenia prezydenta. 11 grudnia tłumy zwolenników endecji zatarasowały ulice prowadzące do Sejmu. Zatrzymywano posłów i senatorów, dochodziło do zniewag i poturbowań.

Piłsudski natomiast zażądał nadzwyczajnych pełnomocnictw by uspokoić manifestantów. „Dajcie mi władzę, ja uspokoję ulicę” żadał. „My z Pierwszej Brygady /.../ potrafimy w mordę bić” wściekał się widząc groźbę endeckiego zamachu stanu.

Narutowicz przyjął stanowisko i zapowiedział jednakowy stosunek do swych zwolenników i przeciwników. Zaprzysiężenie odbyło się zgodnie z prawem. Mimo usilnych starań endecji, zamieszek na ulicy, zatrzymań posłów i senatorów, prezydent i wystarczająca do quorum większość posłów dotarła do Sejmu. Gabriel Narutowicz złożył uroczystą przysięgę, odegrano hymn.
14 grudnia w Belwederze miało miejsce przejęcie władzy przez prezydenta z rąk Naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego, który powiedział:

„Panie Prezydencie Rzeczypospolitej! /.../ Jako jedyny oficer polski czynnej służby, który dotąd przed nikim nie stawał na baczność, staję oto na baczność przed Polską, którą Ty reprezentujesz wznosząc toast: Pierwszy Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej niech żyje!” Prezydent odpowiedział: „Są rządcy w historii, których oceniać nie wolno współczesnym, bo nie dorośli do objęcia ogromu ich zasług. Do takich ludzi Pan, Panie Marszałku, należy”.

czytaj dalej


 

Czy będzie wojna?


Wojna domowa wisiała jednak na włosku. Nastroje społeczne nie uspokoiły się. Ulica wrzała. Zapowiadano, że „popłyną rzeki krwi”. Do prezydenta przychodziło wiele listów z obelgami i pogróżkami śmierci.
15 grudzień był faktycznie pierwszym dniem urzędowania prezydenta. Narutowicz zastanawiał się nad składem nowego rządu. Szukał najlepszych rozwiazań. Prowadził konsultacje na temat nowych ministrów. Miał nadzieję na pozyskanie niektórych polityków prawicy. Maurycemu Zamoyskiemu zaproponował tekę ministra spraw zagranicznych.
16 grudnia spotkał się z Leopoldem Skulskim, premierem rządu w latach 1919-1920 a następnie z kardynałem Aleksandrem Kakowskim.

W południe otworzył nową wystawę w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych. Kiedy zatrzymał się przed obrazem „Krajobraz zimowy” Teodora Ziomka, malarz Eligiusz Niewiadomski trzykrotnie strzelił mu w plecy. Prezydent upadł na ziemię. Zmarł natychmiast.

Funkcję prezydenta, zgodnie z konstytucją, przejął marszałek Sejmu, Maciej Rataj. Szefem rządu został gen. Władysław Sikorski, minister spraw wewnętrznych, który natychmiast wprowadził stan wyjątkowy, aby zapobiec zamieszkom. 19 grudnia w ostatniej drodze Narutowicza żegnało go ponad pół miliona ludzi. 22 grudnia ciało złożono w katedrze św. Jana.

„Ciszej nad tą trumną!”


Stanisław Stroński w „Rzeczpospolitej” zamieścił artykuł, w którym napisał:

„Ciszej, dużo ciszej, obok tej otwartej trumny, panowie oskarżyciele! Dzisiaj nie pora na dokładne wskazywanie wszystkiego, ale przyjdzie wkrótce chwila spokojnego sądu dziejowego, który powie: Śp. Gabriela Narutowicza wystawili na sztych wyboru przeciw większości polskiej, a głosami tylko mniejszości polskiej z rozstrzygającym wpływem obcych narodowości tacy, którzy sami dla siebie wyboru takiego nie chcieli i nie przyjęliby, a także głosowaniem swoim poparli to tacy, którzy sami przekonani byli o słuszności zasady większości wyłącznie polskiej. Więc ciszej, dużo ciszej, nad tą otwartą trumną, w żałobie, w skupieniu, w głębokim zastanowieniu się nad wszystkim, czego szargać i szarpać i gwałcić nie wolno”.

Gabriel Narutowicz (1865-1922) urodził się w Telszach na Żmudzi w rodzinie szlacheckiej. Jego ojciec był uczestnikiem powstania styczniowego. Po jego przedwczesnej śmierci opiekę sprawowała nad nim matka, Wiktoria ze Szczepkowskich. Studiował na Uniwersytecie w Petersburgu i Politechnice w Zurychu.
Pogrzeb Prezydenta RP - fot. wikimedia-commons domena publiczna

W czasie studiów związał się z emigracyjną partią „Proletariat”, pomagał także Polakom prześladowanym przez carat, za co władze rosyjskie wydały za nim nakaz aresztowania. Pozostał zatem w Szwajcarii i przyjął obywatelstwo. W 1907 roku został profesorem w katedrze budownictwa wodnego na Politechnice w Zurychu.

czytaj dalej


Był członkiem szwajcarskiej komisji gospodarki wodnej, a w 1915 roku przewodniczącym międzynarodowej komisji regulacji Renu. W czasie I wojny światowej uczestniczył w pracach Szwajcarskiego Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. W 1919 roku na zaproszenie polskiego rządu wrócił do kraju. W 1920 roku objął tekę ministra robót publicznych w rządzie Władysława Grabskiego, a następnie Wincentego Witosa i Antoniego Ponikowskiego. Pełnił także funkcję ministra spraw zagranicznych w rządach Artura Śliwińskiego i Juliana Nowaka.

Beata Kamińska

Najchętniej czytane