Polacy postrachem walecznych Wikingów - kto rządził Bałtykiem w średniowieczu?

Wikingowie – dzielni, bitni morscy rozbójnicy, którzy trzęśli morzami Europy we wczesnym średniowieczu nie znali uczucia strachu. Ale czy aby na pewno? Otóż nie! Owi wielcy wojownicy w zasadzie nie mogli przemóc  tylko jednej nacji i jednego ludu – Słowian.

 

Konfrontowani wiele razy z naszymi antenatami skandynawscy terroryści napotykali na skałę nie do skruszenia, a kiedy minęła ich zbójecka chwała, to właśnie nasi przodkowie przejęli rolę postrachu Morza Bałtyckiego, o czym historia nie chce, lub zdaje się nie pamiętać.

Czasy panowania pierwszych Piastów w Polsce to równocześnie okres wspaniałego rozkwitu słowiańskich grodów portowych nad Bałtykiem i okres silnej ekspansji Słowian na morze. Chociaż w X wieku przodującą rolę w rejonie Morza Bałtyckiego odgrywali jeszcze siejący strach Wikingowie, to jednak najlepszą miarą siły i organizacji Słowian jest fakt, iż ci sami korsarze skandynawscy, przed którymi drżała z trwogi cała Europa, którzy bezkarnie łupili wybrzeża Francji, Anglii i Włoch, a z Półwyspu Skandynawskiego przebili sobie drogę do Morza Czarnego, „od Waregów do Greków”, nie potrafili wedrzeć się w głąb naszych ziem ani na dłużej postawić stopy na pomorskim wybrzeżu. Słowianie pomorscy okazali się równorzędnymi przeciwnikami Wikingów, a później nawet uzyskali przewagę i panowanie na Bałtyku.

Po wielbłąda tylko na słowiański Wolin


Wolin, zwany przez ówczesnych kronikarzy „najbogatszym miastem Słowian”, Szczecin i Kamień, Kołobrzeg, Gdańsk i Oksywie obok dalszych licznych portów słowiańskich, zwłaszcza na Pomorzu Zachodnim, były ośrodkami handlu zagranicznego i zamorskiego Słowiańszczyzny nadbałtyckiej. To tu zbiegały się główne linie komunikacji i handlu północnej Europy, to tędy prowadził tranzyt towarów w wymianie Wschodu z Zachodem i Północy z Południem. Wolin, liczący sobie pod koniec X wieku około 9 tys. mieszkańców, wśród których możemy spotkać przedstawicieli Greków i Arabów, obfitował w rzadkie i pożądane dobra kulturalne i handlowe, w postaci biżuterii, przedmiotów zbytku, a nawet inwentarza żywego w postaci…wielbłądów!

Nauczyliśmy Zachód solić śledzie?


W pierwszym rzędzie przedmiotem handlu portów słowiańskich były produkty rolne i leśne, wyroby bartnicze i hodowlane, a przede wszystkim ryby, jak i wyroby rzemieślnicze oraz spożywcze. Zdziwienie może budzić fakt, iż z racji uprawiania przez Słowian rybołówstwa morskiego od dawien dawna, jeszcze przed mieszkańcami północnej i zachodniej Europy, to my byliśmy tymi, którzy nauczyli naszych morskich sąsiadów umiejętności połowu, solenia i handlu śledziami, tą najpopularniejszą i najbardziej w średniowieczu cenioną rybą.

czytaj też: Starożytni nazywali go rajem – gdzie znajdował się legendarny Punt?
   Jedynym ludem, który skutecznie stawiał zaciekły opór Wikingom byli Słowianie
fot. wikimedia-commons



czytaj dalej


Do najważniejszych portów rybackich Słowian nadbałtyckich należały: Arkona na Rugii, Wolin, Kołobrzeg oraz Gdańsk. Z licznych rzemiosł, uprawianych przez Słowian na szczególną uwagę zasługuje jeszcze korabnictwo, czyli budownictwo łodzi i statków przeznaczonych zarówno do rybołówstwa i żeglugi handlowej, jak i do zadań wojennych. Budownictwo te stało na bardzo wysokim poziomie, o czym świadczą wykopaliska z polskiego wybrzeża, i to zarówno z okolic gdańskich (Brzeźno, Orunia, Kępa Oksywska), jak i lęborskich czy wreszcie z Pomorza Zachodniego. Słowiańskie budownictwo wykazywało przy tym dość istotne, pomimo podobieństw, różnice w porównaniu z budownictwem typu nordyckiego, do którego nieprzychylnie względem nas nastawieni historycy niemieccy skwapliwie chcieliby je zaliczyć. Podobnie zresztą pozwalają stwierdzić źródła opisowe, gdzie mamy dowody na wysoki poziom techniczny słowiańskich korabi i znaczne ich rozmiary. Mogły one przewozić po 44 ludzi i 2 konie każdy. Równocześnie może nam imponować nie tylko ilość, ale i jakość tych pełnomorskich jednostek, jeśli się zważy, że w słynnej wyprawie szczecińskiego księcia Racibora na duńską Konungahellę w roku 1136 wzięło udział aż…720 statków! Również i fakt, iż w skandynawskich językach znaleźć można zapożyczone od Słowian takie nazwy, jak łódź, prom czy korab właśnie, potwierdzić może w całej rozciągłości poważne rozmiary i poziom słowiańskiego budownictwa okrętowego.

Słowianie duchowymi spadkobiercami Wikingów


Jednym z ostatnich dowodów roli i znaczenia Słowian na morzu w wiekach XI-XII są liczne wyprawy podjęte przez nich nie tylko w granicach basenu bałtyckiego, ale i znacznie dalej, jak choćby udział Polaków i Wieletów w wyprawie duńskiej na Wyspy Brytyjskie w 1069 roku. Większość toczonych w tym czasie wojen Słowian prowadzonych było przez nich samych w obronie własnego wybrzeża. Nosiły one charakter koniecznej, obronnej wojny przed agresją duńską, a później duńsko-niemiecką, idącą nawet od strony morza i lądu.

czytaj dalej


Słowiańska potęga sieje zniszczenie wśród wrogów
Istnieją dowody, że z rozkazu Krzywoustego 
Pomorzanie dokonywali napadów na duńskie wybrzeża
fot. wikimedia-commons

 

Przez długi okres czasu Słowianie pomorscy stawiali nader skuteczny opór wielkim siłom wrogów i odnosili sukcesy, jak np. w końcowym okresie panowanie Bolesława Krzywoustego, kiedy realizując jego plany polityczne występowali jako zbrojne ramię polskiego państwa na morzu. Istnieją pośrednie dowody, że to właśnie z rozkazu Krzywoustego Pomorzanie dokonywali napadów na wybrzeża Danii w okresie nieprzyjaznych stosunków polsko-duńskich.

czytaj też: Ranking największych mezaliansów w historii!


Jedną z największych tego rodzaju akcji była wspomniana już wyprawa księcia pomorskiego Racibora na Konungahellę, w wyniku której ten najbardziej jak do tej pory kwitnący ośrodek handlowy na Półwyspie Skandynawskim został zniszczony doszczętnie i nigdy nie powrócił do dawnej świetności. Owocem owej rejzy było uzyskanie tysięcy jeńców oraz niezmiernie bogatych łupów, jakie bitni Pomorzanie przywieźli ze sobą.

Przykry koniec ambitnych planów


Niestety, przedwczesna śmierć Bolesława Krzywoustego uniemożliwiła ówczesnej Polsce umocnienie się nad Bałtykiem i utworzenie własnej floty wojennej. A było nawet gorzej, ponieważ rozbita na dzielnice Polska bardzo szybko utraciła swoje nadbałtyckie posiadłości, a pozbawione silnego oparcia politycznego i zaplecza lądowego siły morskie książąt pomorskich, które dochodziły w niektórych okresach rządów Bogusława I nawet to 500 jednostek, uległy zniszczeniu w walce króla duńskiego i książąt niemieckich. Tym samym niestety zakończył się krótkotrwały okres świetności i władztwa Słowian na Morzu Bałtyckim.

Źródła: L. Moczulski – „Tajemnice wczesnych Słowian”; A. Szrejter – „Pod pogańskim sztandarem”; Wikipedia,

Najchętniej czytane