JAK PRZEŻYĆ WIELKĄ CZYSTKĘ? WSTRZĄSAJĄCE ZAPISKI MOSKIEWSKIEJ UCZENNICY

W czasach największego stalinowskiego terroru, gdy ludzie znikali bez śladu, a archipelag GUŁAG rozrastał się w szybkim tempie, pewna moskiewska uczennica zaczęła pisać pamiętnik...

Okres Wielkiej Czystki w ZSRR przypada na lata 1934-39. Wtedy to Stalin postanowił krwawo rozprawić się nie tylko z opozycją, ale także ze wszystkimi, którzy byli tą opozycją jedynie w mniemaniu tego żyjącego w poczuciu ciągłego zagrożenia paranoika. Zginęły wtedy miliony ludzi, a jeszcze więcej prześladowano i zesłano.

Wśród tych drugich była Nina Ługowska, autorka niezwykłego dokumentu tamtych czasów (Nina Ługowska, Chcę żyć, Warszawa 2006). Miał on formę zwykłego, dziewczęcego pamiętnika, niezwykłe jednak były jego obserwacje, bardzo dojrzałe i przenikliwe jak na młody wiek autorki. Dzięki tym skonfiskowanym przez NKWD zeszytom możemy poznać codzienność czasów początku Wielkiego Terroru, która kryła się pod zasłoną radzieckiej propagandy.

Zwykła uczennica


Nina Ługowska podczas pisania swojego pamiętnika była zwykłą, moskiewską uczennicą. Żyła w rodzinie naznaczonej prześladowaniem ojca, który jak miliony mu podobnych był wcześniej zesłany, a następnie dręczony m.in. zakazami pobytu w Moskwie. Ich dom bywał przeszukiwany, do czego starali się mieć ironiczny stosunek. Był to jednak śmiech przez łzy, w istocie bowiem żyli w ciągłym strachu, drżąc, co służby mogą uznać za zdradę Związku Radzieckiego. Może dlatego też Nina potrafiła się zdystansować wobec wszechobecnej propagandy. Głównym powodem jej postawy była jednak umiejętność obserwacji świata, który nijak miał się do tego kreowanego przez radzieckie środki przekazu, szkołę i wymuszane manifestacje.
Nina Ługowska na fotografii z 1932 roku - fot. wikimedia-commons domena publiczna

W skonfiskowanym ostatecznie przez NKWD dzienniku cenzor starannie zakreślił wszystkie fragmenty, które później posłużyły oskarżeniu Niny o zdradę państwa i planowanie zamachu na Stalina. Te nieprawomyślne linijki, towarzyszące opisom młodzieńczych miłości i szkolnego dnia codziennego, szczególnie dużo mówią o latach trzydziestych w ZSRR. Obraz, który się z nich wyłania, nie ma nic wspólnego z socjalizmem, o który walczono podczas Rewolucji Październikowej. Jest za to stuprocentowo Orwellowski.

Sowieckie kasty


ZSRR zamiast być krajem równości, pełne było podziałów. Widać to po świecie moskiewskiej konsumpcji. Sklepy dzieliły się na te dla bardzo zamożnych, także takie, gdzie można było płacić jedynie w złocie (tak niewiele wart był rubel) oraz sklepy spółdzielcze, dla każdego. Te pierwsze były bogato zaopatrzone, podczas gdy drugie świeciły pustkami.



Istniała też kategoria trzecia, gdzie zakupy mogli robić tylko wybrani członkowie partyjnej elity. W domu Niny masło i herbata uchodziły za towar luksusowy, jedzono głównie chleb, co było radzieckim standardem. Wszystko to pochodziło ze spółdzielczych przydziałów, których odbiór wiązał się z oczekiwaniem w olbrzymich kolejkach.

Marne jedzenie nie zajmuje jednak zbytnio Niny. Bardziej przeraża ją wszechobecne kłamstwo. Radziecka propaganda sukcesu sączyła się bezustannie przez radio i jej to poświęcone były przymusowe demonstracje, na które Nina, buntując się, nie chodziła. Nie tylko jakikolwiek głos krytyki nie miał prawa bytu w przestrzeni publicznej, ale z historii wymazywano każde niepowodzenie. Radziecka narracja miała być historią wielkiego sukcesu i codziennej pomyślności. “Obłudnicy, kłamcy, dranie”, bez ogródek nazywała bolszewickich propagandzistów Nina. Nie miała złudzeń ani nadziei.

Rozum nie śpi


Czytając dziennik nastolatki, nadzieję możemy mieć jednak my. Dzięki niemu widać, że nawet w czasie najgorszego terroru i najzajadlejszej propagandy ludzki rozum potrafi nie spać. Nina, mimo że poddana nieustającej indoktrynacji, notuje celne obserwacje rzeczywistości i jest twardą opozycjonistką. Nie tylko pisze o swojej nienawiści to terroryzujących kraj bolszewików, ale fantazjuje na temat zabójstwa “tego Gruzina”, odpowiedzialnego za los kraju. Patrząc na włóczęgę swojego pozbawionego prawa pobytu ojca, często wymyśla władzy radzieckiej, nie potrafiąc żyć we wszechobecnym kłamstwie. Trafnie zauważa otaczającą ją obłudę, jak w kwestii równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Widzi, że nawet w tej kwestii, mimo powszechnego wykorzystania kobiecej “siły roboczej”, w ZSRR nic się nie zmieniło na lepsze.



Nadal kobieta jest, jak pisze “psem, próbującym wspiąć się do poziomu Pana”, nadającym się może do pracy, ale nie zasługującym na szacunek. Nie zniknęły też inne podziały. Chłopstwo czasem przyjeżdżające do Moskwy z prowincji niosło ze sobą przerażające opowieści o swoim losie. Nieprawdą jest również, że nie wiedziano o takich tragediach jak głód i ludożerstwo na Ukrainie. Trudno jednak o społeczny sprzeciw w kraju, gdzie z każdej rodziny ktoś “zniknął”.



Tak zniknęła i Nina. Została aresztowana w wieku 18 lat i wraz z matką i siostrami skazana na 5 lat obozu na Kołymie i 7 lat zesłania. Szczęśliwie przetrwała ten czas i wróciła do Moskwy. Została, tak jak marzyła, malarką.

Mateusz Mastalerz

Bibliografia: Nina Ługowska "Chcę żyć", Świat Książki, Warszawa 2012

Najchętniej czytane