Przykuty do taczki – katorżnicze losy Piotra Wysockiego

Wszyscy choć trochę interesujący się historią Polski na pewno znają tę postać. Piotr Wysocki był głową i przywódcą spisku podchorążych. Konspiracji, która doprowadziła do Powstania Listopadowego, a następnie wojny polsko-rosyjskiej 1831 roku. I o ile jego okoliczności jego działań podczas pamiętnej Nocy Listopadowej i zaraz później podczas polskiej insurekcji są powszechnie znane to już jego późniejsze smutne losy mało kogo interesują. A szkoda, bo pułkownik Wysocki, nasz bohater, przeżył koleje losy niezwykle dramatyczne i do końca życia nie dane mu było zaznać spokoju.

Ojciec Piotra, Jan Wysocki, pochodził z dobrej, szlacheckiej rodziny o tradycjach ziemiańskich, pieczętującej się herbem Odrowąż. Blask znaczenia rodu i majątek mocno nadwerężyły burzliwe dzieje ostatnich dwu stuleci I Rzeczypospolitej. I tak, Jan był już tylko skromnym dzierżawcą, żonatym z Katarzyną z Brzumińskich. Oboje spłodzili czterech synów: zmarłego w dzieciństwie Stanisława, Józefa, Jana Karola oraz najmłodszego Piotra. Piotr Jacek Wysocki przyszedł na świat 10 września 1797 r. w Winiarach, leżących nieopodal sławnej ongiś, ale wówczas już mocno podupadłej Warki.
Miejscowość ta leżała ona w tym czasie w zaborze pruskim, na granicy z Galicją Zachodnią, wchodzącą w skład zaboru austriackiego. Piotr pojawił się na świecie w momencie bodaj najtragiczniejszym dla bytu politycznego Ojczyzny. Oto przed dwoma laty sąsiedzi Polski – Rosja, Prusy i Austria – wymazali ją z mapy Europy, jej ziemie rozgrabili, włączając do swych państw, a w pamiętnym roku 1797 podpisali jeszcze w Petersburgu dodatkową konwencję, w której obiecali sobie, że nie dopuszczą nigdy do politycznego zmartwychwstania Rzeczypospolitej. To imię miało na zawsze pozostać jedynie wspomnieniem na kartach historii.

Kariera wojskowa


Tymczasem w roku 1806 Piotr Wysocki przenosi się wraz z rodzicami do majątku Pawłowice pod Prażmowem w grójeckiem, gdzie ojciec obejmuje kolejny majątek ziemski w dzierżawę. W dwa lata później Jan Wysocki umiera. Owdowiała matka oddaje Piotra pod opiekę wuja, który nie zamierza go jednak kształcić. Stąd starszy brat Józef, pracujący w administracji wojskowej Księstwa Warszawskiego, ściąga w 1810 r. Piotra do Warszawy i oddaje na naukę do słynnej szkoły Pijarów przy ul. Długiej na Nowym Mieście, gdzie ten uczy się przez 4 lata. Tymczasem jednak, po zajęciu terytorium Księstwa przez Moskali brat traci pracę i nie może już dalej łożyć na kształcenie Piotra, który w 1814 r. wraca na wieś do matki. Odtąd pracuje przez kolejne 4 lata na roli. Po ustabilizowaniu się sytuacji politycznej w Królestwie Polskim 21 letni, dorosły już, Piotr Wysocki postanawia ułożyć sobie dalsze losy zawodowe poza wsią i rolnictwem. Podejmuje wtedy najważniejsza decyzje swojego życia. W dniu 10 grudnia 1818 r. wstępuje więc ochotniczo do wojska i rozpoczyna służbę jako kadet w pułku grenadierów gwardii. W kilka miesięcy później otrzymuje wiadomość o śmierci matki.
Piotr Wysocki w okresie nauki w szkole podchorążych w Warszawie - fot wikipedia

 

czytaj dalej


Zostając kadetem w armii Królestwa Polskiego Piotr Wysocki liczył niewątpliwie na szlify oficerskie, które – obok kariery urzędniczej – były wówczas jedynym sposobem na zabezpieczenie bytu materialnego dla synów ubogiej szlachty. Takich jak on było jednak wielu. Cała armia Królestwa liczyła tylko 30 tys. żołnierzy, a etatów oficerskich zaledwie kilka tysięcy. Awansować zatem na oficera nie było łatwo i czekało się na upragnione epolety wiele lat. W lipcu 1820 r. Wysocki otrzymuje awans na sierżanta, a więc starszego podoficera i dostaje przydział na instruktora musztry. Jest to wówczas zdrowy, silny mężczyzna. Wzrostu ok. 180 cm, o pociągłej twarzy, niebieskich oczach i ciemnych włosach. Taki szatyn zapewne wpadał w oko płci pięknej, ale – jak się miało okazać w jego przypadku – nie było przepustką do podbojów miłosnych i szczęśliwego ożenku. Do śmierci przyszło mu pozostać w kawalerskim stanie. Tymczasem carat wyraźnie zaostrza kurs wobec Królestwa Polskiego. Aleksander I wprowadza prewencyjną cenzurę prasy i druków, odcina przywódców legalnej opozycji sejmowej tzw. kaliszan od udziału w pracach Sejmu i zarządza utajnienie obrad tego ciała.

czytaj też: Kto zaatakował Polskę we wrześniu 1939 roku? Hitler, Stalin… i ten...

Czasy kadeckie


Okres nauki w Szkole Podchorążych Piechoty nie był sprecyzowany i wynosił od 2 do 4, a nawet 5 lat. Zdarzały się też przypadki aż 8 letniej nauki. Kładziono nacisk na musztrę i przepisy służby garnizonowej. Elewi sposobili się do pełnienia funkcji instruktorów w swoich pułkach, ale wielu z nich – ze względu na brak etatów oficerskich – nie dostawało upragnionego awansu po ukończeniu Szkoły. Po ponad roku służby na stanowisku instruktora musztry, w grudniu 1828 r., za sprawą Piotra Wysockiego doszło do zawiązania w Szkole w Łazienkach Sprzysiężenia Podchorążych - to punkt zwrotny w życia młodego oficera. Dalsze losy młodego oficera są powszechnie znane. Spisek, bunt, Noc Listopadowa…
Po ustąpieniu dyktatora, generała Józefa Chłopickiego Piotr Wysocki zostaje wezwany do Warszawy i awansowany w dniu 25 stycznia 1831 roku na kapitana, a w kilka dni potem mianowany – w istocie honorowym – adiutantem naczelnego wodza. W czasie obrony Warszawy Piotr Wysocki bije się dzielnie. Przedziera się z jednym ze swych batalionów na najbardziej zagrożony odcinek. Zostaje ranny i złożony po opatrzeniu w kościele wolskim. Paskiewicz przełamuje tymczasem po kilku godzinach obronę Woli i wdziera się do stolicy. Major Piotr Wysocki zostaje wzięty do niewoli, niezwłocznie zidentyfikowany i natychmiast oddzielony od reszty jeńców.

Niewola


Wysocki, podobnie jak inni żołnierze powstania listopadowego pochwyceni przez Rosjan, nie był traktowany jak jeniec, lecz jak buntownik. Został więźniem stanu. Po zaleczeniu ran w lazarecie ujazdowskim został wywieziony po kilku tygodniach do Bobrujska, gdzie siedział w twierdzy zakuty w kajdany. W dniu 28 października 1831 r. stanął tam przed sądem polowym złożonym z oficerów rosyjskich i nazajutrz został skazany na karę śmierci przez ćwiartowanie(sic!). Sposób wykonania kary następnie zmieniono na śmierć przez powieszenie. Nie danym było mu jednak wówczas umrzeć. Sam car Mikołaj I zażądał akt procesu. Po zapoznaniu się z nimi imperator rozprawę i zapadły w niej wyrok uchylił i przekazał Wysockiego do dyspozycji pogromcy powstania feldmarszałka Paskiewicza, teraz wielkorządcy Królestwa Polskiego. Car chciał bowiem aby proces Piotra Wysockiego miał charakter pokazowy i odbył się w Warszawie, w miejscu wybuchu „buntu”.
Piotr Wysocki - pułkownik Wojska Polskiego. Fot. wikimedia-commons domena publiczna

Proces taki był tym bardziej pożądany, że niewielu tylko przywódców powstania dostało się do niewoli rosyjskiej, jako że większość uszła za granicę. W celu osądzenia powstańców car powołał Najwyższy Sąd Kryminalny z siedzibą w Warszawie. Wysockiego przewieziono w początkach 1832 r. do Zamościa, a w listopadzie tegoż roku do Warszawy, gdzie przykuto go do ściany w cieszącym się złą sławą więzieniu śledczym, mieszczącym się w pokarmelickim klasztorze na Lesznie. Do końca sierpnia 1833 r. poddany został 25 przesłuchaniom. W śledztwie chronił innych uczestników Sprzysiężenia Podchorążych i całą „winę” za jego działalność brał na siebie. Zachowywał się niezwykle godnie. Tymczasem na Warszawę popowstańczą spadł paraliżujący strach. Owładnięci nim znani adwokaci odmawiają Wysockiemu zgody na podjęcie się obrony. Wreszcie sąd wyznaczył obrońcę z urzędu w osobie Jana Kantego Kobylańskiego, który także próbował się wymówić chorobą, ale jego unik nie okazał się skuteczny. To znamienne, ze w Warszawie nikt nie chciał bronić niedawnego bohatera.

czytaj dalej

Bezlitosny wyrok


Przewody sądowe w procesie Piotra Wysockiego i towarzyszy ciągnęły się od 30 września 1833 r. do 4 lutego 1834 r. Na otwarcie rozprawy bohatera Nocy Listopadowej wyznaczono datę symboliczną – 29 listopada 1833 r. Postępowanie sądowe było krótkie. W ostatnim słowie Wysocki, spodziewając się najgorszego po tym co dotychczas przeszedł, mówił m. in.: „Nie spodziewam się za moje czyny otrzymać żadnej łaski ani darowania winy mojej.” Wyrok wydało 9 sędziów, w tym 5 Rosjan i 4 Polaków. Piotra Wysockiego uznano winnym zbrodni „buntu”, morderstw na generałach i zamachu na życie wlk. ks. Konstantego. Skazano go ponownie na śmierć przez powieszenie. 13 lutego 1834 r. wyrok stał się ostateczny i prawomocny. Skazany odmówił podpisania podania do cara o łaskę. Imperator jednakże, licząc się z niechętną kaźni powstańców listopadowych opinią publiczną w Wielkiej Brytanii i Francji, w dniu 16 września 1834 r. zamienił wyrok Wysockiemu na karę 20 lat ciężkich robót na Syberii. Jak napisał biograf, car chciał by Piotr umierał powoli, w cierpieniu. Na Syberię dotarł Wysocki tzw. etapami. Skierowano go do Aleksandrowska, leżącego 70 km na wschód od Irkucka. Stamtąd, wespół z innymi, według planu opracowanego przez siebie usiłował w 1837 r. zbiec. Jednakże, zdradzony przez uczestniczącego w przygotowaniach współwięźnia-szpicla, wpada podczas ucieczki na zastawioną na rzece Angarze pułapkę. Zostaje przy tym ranny w rękę.

czytaj też: Chyba jednak nie nowotwór… Co zabiło Józefa Piłsudskiego?

Kara biczowania


Za próbę ucieczki zostaje postawiony przed sądem wojskowym i skazany na przedłużenie katorgi o 3 lata i wymierzenie 1000 pałek. Wyrok ten oznaczał nie tylko niechybną śmierć, ale również miał charakter hańbiący, jako że kary kijów nie wymierzano szlachcie. Formalnie Wysocki mógł być na nią skazany, bo jeszcze wyrokiem sądu warszawskiego w 1834 r. został pozbawiony szlachectwa i zdegradowany. Poddany karze „biczowania” skazaniec o dziwo przeżył, choć fizycznie nie powinien. Historycy przypuszczają, że stało się tak prawdopodobnie, z powodu tego, że wymierzający chłostę żołnierze, z litości i szacunku dla czynów tego niepospolitego człowieka, na tej swoistej „ścieżce zdrowia” starali się w miarę możliwości uderzać najsłabiej jak można było. Po dojściu do jakiego takiego zdrowia po skatowaniu, bo do prawdziwego miał już nigdy nie dojść, wskutek ciągłego odnawiania się ran po pobiciu, skazaniec stanął do pracy, przykuty jak ongiś Łukasiński, do taczki, w kopalni rudy w Akatui, w kraju nerczyńskim. Po dwóch latach takiej mordęgi uzyskał Wysocki w roku 1840 zezwolenie na „wolne” osiedlenie się w Akatui. Motywy tej decyzji władz carskich nie są znane, ale prawdopodobnie chciano po cichu zadośćuczynić mu wstydliwie za karę kijów. Piotr Wysocki, jak na warunki zesłania syberyjskiego, urządził się w miejscu osiedlenia stosunkowo nieźle. Zajmował się uprawą roli i wyrobem mydła we własnej manufakturze zatrudniającej sporą liczbę pracowników najemnych. Jego biograf zanotował, że:

"Wysocki rychło zyskał sobie wśród miejscowej ludności i polskich zesłańców głęboki szacunek. Cieszył się powszechnie ogromnym autorytetem.”

Zarobione pieniądze rozdawał znajdującym się w potrzebie katorżnikom polskim. Co roku w dniu 29 listopada zbierali się w jego domku liczni zesłańcy, przybywający tu nawet po kilkaset kilometrów. Śpiewano wówczas pieśni narodowe, modlono się o powrót „na Ojczyzny łono”, recytowano poezje wieszczów. Na początku lat 50. XIX w. Wysockiego przeniesiono do miasta Czyta. Tam zastała go słynna „odwilż posewastopolska”, która nastała po śmierci cara Mikołaja I w 1855 r. oraz klęsce Rosji w wojnie krymskiej z koalicją państw zachodnich i Turcji.

 

Artykuł powstał na podstawie książki autora pt.„Sybiracy”,
która ukazała się nakładem wydawnictwa „Biblioteka Wolności”.
Do nabycia w księgarni internetowej wydawnictwa.

 

W dniu 24 lipca 1857 r., a więc po odbyciu pełnej kary 23 lat zesłania, generał-gubernator kraju zabajkalskiego wydał Piotrowi Wysockiemu paszport i zezwolenie na powrót do Królestwa Polskiego. Miał wówczas 60 lat. W czasie katorgi stał się zamknięty w sobie, nieufny wobec otoczenia. Po trzech miesiącach podróży były katorżnik stanął w leżącym na granicy Królestwa Polskiego Terespolu, gdzie oznajmiono mu, że nie ma prawa zamieszkania w Warszawie i musi oświadczyć się, gdzie chce osiąść. Wybrał Warkę – miejsce urodzenia.

czytaj dalej

Znowu w domu


Dokładnie 27 października 1857 r. Wysocki pojawił się w Warce. Zamieszkał u nowego właściciela Winiar Kurtza, a później u młynarza Jodłowskiego. Nie był tym samym człowiek, ktry blisko ćwierć wieku wcześniej opuścił Polskę. Pogrążył się w samotności. Zrazu u nikogo nie bywał. Czytał, spacerował z dala od ludzi, opłotkami przemykał do kościoła. Raz w miesiącu musiał stawiać się na posterunku żandarmerii w oddalonej o ok. 20 kilometrów od Warki Górze Kalwarii, dokąd chodził pieszo. Nie wolno mu było składać żadnych wizyt w Warszawie. Prowadził bardzo skromny żywot. Odrzucił bowiem oferowaną mu przez władze rosyjskie emeryturę porucznika gwardii. Nie mógł jej przyjąć, bo przed degradacją był majorem. Godząc się na emeryturę za stopień porucznika, którym notabene nigdy nie był, potwierdziłby ponadto carską tezę o „buncie”, za udział w którym został skazany. W tej sytuacji obywatele ziemscy z okolicy, odnoszący się z wielkim szacunkiem do żyjącego wśród nich bohatera powstania listopadowego, Wielkiego Polaka i patrioty postanowili zabezpieczyć mu choćby podstawy egzystencji materialnej. W tym celu ze składek, za sumę 1500 rubli, kupili dlań 40 morgów ziemi jako wieczystą dzierżawę od miasta Warki, czyli tzw. wójtostwo, na które oprócz gruntu składały się skromne drewniane zabudowania. Za dzierżawę należało płacić rocznie 22 ruble na rzecz miasta. Od ziemian z Wołynia otrzymał zaś ponad 2200 rubli, w imieniu których wręczyła mu je Emilia Grosselin. Wysocki, choć na pozór jeszcze silny, nie radził sobie z prowadzeniem gospodarstwa, więc podnajął pół domu małżeństwu miejscowego murarza Tabaczyńskiego, w zamian za pomoc w gospodarstwie i w domu. Żona murarza Andrzeja, który był człowiekiem w miarę poczciwym, Julia Tabaczyńska, okazała się wyjątkową sekutnicą, kobietą pazerną oraz leniwą. Zaniedbywała i bezlitośnie wykorzystywała Wysockiego, okradając go nawet z podstawowego wyżywienia.
        "Zesłanie studentów" obraz Adama Malczewskiego - fot. wikipedia 

Starzejącemu się bohaterowi dokuczały otwierające się rany, zaczął też niedołężnieć i wyraźnie podupadać na zdrowiu. Piotr Wysocki w Warce i jej okolicach był jednak szanowany. Przyjaźnił się z miejscowymi proboszczami Wincentym Grodzickim, Benedyktem Wronikowskim i Piotrem Zborowskim. Czasami bywał z wizytą we dworach tutejszych ziemian – Suskich, Kicińskich, Komornickich, Boskich, Dal-Trozzów i Kurtzów. Nazywano go tu powszechnie „pułkownikiem”. Od patriotycznych dam z okolicy i nie tylko otrzymywał po powrocie z zesłania propozycje mariażów, niejako „z litości i szacunku”. Konsekwentnie odmawiał. Również dawnej miłości swego życia, pozostającej wciąż w panieństwie, Józefie Karskiej. W 1863 r. odwiedzili Wysockiego w Warce emisariusze Organizacji Narodowej, aby prosić go o poparcie i przyłączenie się do powstania styczniowego. Jednak pan Piotr nie był już tym samym gwałtownym młodzieńcem co w 1830 roku. Wysłańcom radził czekać i odmówił udzielenia swego poparcia. Jak pisze Tadeusz Łepkowski:

„Postawa Wysockiego wobec powstania styczniowego musiała poderwać jego popularność w patriotycznych kręgach społeczeństwa. Od końca lat 60.-tych XIX wieku Piotr Wysocki, podupadając coraz to bardziej na zdrowiu, stara się o zgodę władz carskich na osiedlenie się w Warszawie. Uzyskanie jej zajmuje kilka lat. Gdy ją w końcu uzyskał, w 1874 r. sprzedał swoją dzierżawę za 3300 rubli. Nie zdążył już jednak osiąść w stolicy Królestwa, bowiem złożony niemocą zmarł w Warce w dniu 6 stycznia 1875 r. w 79 roku życia. Pochowano go na miejscowym cmentarzu z udziałem wielu osób z całego Królestwa, które przybyły na pogrzeb mimo szykan policyjnych i przeszkód. Gazety warszawskie nic o jego śmierci nie pisały. Inaczej w zaborze pruskim i Galicji, gdzie młodzież przez miesiąc nosiła symboliczną żałobę po bohaterze – białą różę na czerwonym tle, umieszczoną na sercu i gdzie ukazały się prasowe nekrologi, a w kościołach odprawiono nabożeństwa za spokój jego duszy."

czytaj też: Wu Zetian. Chińska Lady Makbet zostaje cesarzem!

 

Najchętniej czytane