SZATAN Z PIOTRKOWA! CZY ZNOWU ZACZNIE POLOWAĆ?

Kiedy chłopiec siedział przy stole mężczyzna zaatakował go od tyłu, w chwili kiedy ten najmniej się tego spodziewał. Wykorzystał dziecko seksualnie, a później udusił wpychając kuchenną gąbkę głęboko w gardło.

Opinia publiczna, filmy i książki od lat budują w nas wyobrażenie seryjnego mordercy. U większości z nas to hasło przywołuje obraz niepozornego amerykańskiego mieszkańca przedmieścia, który nocami oddaje się chorym rządzą. Nic bardziej mylnego! Seryjne instynkty mogą obudzić się w każdym, świadczy o tym fakt, że najgłośniejszy seryjny morderca w Polsce był nauczycielem…

Mariusz Trynkiewicz, bo o nim mowa jest przykładem potwierdzającym badania naukowe, które dowodzą, że 1/5 ofiar molestowania w dzieciństwie, sama dopuszcza się zbrodni na tle seksualnym. Pierwsze znać o sobie dały pedofilskie zapędy, instynkt mordercy pojawił się potem…

Pierwsze zbrodnie pedofila


Pierwszej zbrodni na tle seksualnym Szatan z Piotrkowa dopuścił się podczas odbywania służby wojskowej, wykorzystując możliwość porwał i wykorzystał seksualnie chłopca ze szkoły podstawowej, była to pierwsza zbrodnia, która miała zaspokoić jedynie potrzeby seksualne sprawcy, co uratowało dziecku życie.

Sąd wojskowy skazał go na śmieszną jak za tak okrutny czyn karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Tego rodzaju kara, nie była w stanie go powstrzymać, bo już kilka tygodni po uprawomocnieniu się wyroku dopuścił się molestowania seksualnego 12-letniego chłopca i otrzymał kolejną karę – 1,5 roku pozbawienia wolności. Odwieszono mu wtedy także poprzedni wyrok, co zwiększyło karę do 2,5 roku. Jego pobyt w więzieniu nie trwał jednak długo, pod pretekstem opieki nad chorą matką opuścił więzienie. Nikt nie podejrzewał wtedy, że prawdziwy koszmar dopiero się zacznie.

Wizja lokalna z udziałem Mariusza Trynkiewicza -fot. wikimedia-commons

 

Wcześniejsza praca jako nauczyciel w-f , znacznie ułatwiała mu sprawę. Dzieci z podstawówki kojarzyły go, jako miłego, zabawnego i pomocnego nauczyciela, który na pewno by ich nie skrzywdził.

Narodziny bestii


Właściwa historia potwora z Piotrkowa Trybunalskiego ma swój początek 4 lipca 1988 roku.


26-letni wówczas Mariusz Trynkiewicz, przypadkowo spotkał 13-letniego Wojtka. Szybko zyskał zaufanie chłopca, gdyż ten kojarzył go z czasów kiedy ten był nauczycielem w podstawówce. Trynkiewicz, aby jeszcze bardziej przekonać chłopca do swoich dobrych intencji zaproponował mu zapisanie się do sekcji strzeleckiej i wyjazd na obóz młodzieżowy.


 



Wojtek bez wahania przyjmuje zaproszenie ze strony tego miłego wąsatego mężczyzny i godzi się pójść do jego mieszkania aby omówić szczegóły wyjazdu. Mariusz Trynkiewicz, nie zaatakował od razu, nawet poczęstował Wojtka kolacją.

Kiedy chłopiec siedział przy stole mężczyzna zaatakował go od tyłu, w chwili kiedy ten najmniej się tego spodziewał. Wykorzystał dziecko seksualnie, a później udusił wpychając kuchenną gąbkę głęboko w gardło.

Po zabójstwie przyszedł czas na pozbycie się ciała, morderca dosłownie złamał Wojtka, tak by ten zmieścił się do wielkiego kartonu po powiększalniku fotograficznym. Potem wywiózł pudło do lasu, upchnął pakunek w jamie i zakrył liśćmi, tak aby jego zbrodnia nigdy nie ujrzała światła dziennego.

Z powodu nie odnalezienia ciała Trynkiewicz chodził bezkarnie po ulicach Piotrkowa poszukując kolejnych ofiar. Po zaledwie 3 tygodniach zwabił do swojego domu, aż 3 chłopców, 12-letnich Artura i Krzysia oraz ich rok młodszego kolegę Tomka. Tym razem posłużył się obietnicą pokazania chłopcom wielkiego akwarium, które ma w mieszkaniu.

Chwilę po przekroczeniu progu pedofil rzucił się na nich z nożem. Dzieci były tak przerażone, że nie zdołały się obronić przed atakiem furiata. Nie udało im się uciec. P

óźniejsza sekcja zwłok wykazała że chłopcy nie zginęli od uderzeń nożem, a wykrwawili się na śmierć, kiedy ich oprawca planował, jak pozbyć się ciał. Zawinął Krzysia, Artura i Tomka w worki oraz w kwiecistą zasłonę z wyhaftowaną kolorową literką T, ta właśnie zasłona w późniejszym czasie wydała na niego wyrok.

Zwłoki przez pewien czas przetrzymywał w piwnicy, jednak wiedział, że mieszkańcy bloku w końcu zaczną coś podejrzewać. Postanowił zatem upozorować mord rytualny. Wywiózł trzy zawiniątka do lasu. Ułożył na ziemi, czyniąc z martwych ciał kształt trójkąta. Polał zwłoki benzyną i podpalił. Ogień miał również oczyścić samego sprawcę, zdjąć z niego winę.

Zdradziła go zasłonka!


W ręce śledczych Mariusz Trynkiewicz wpadł po kilku tygodniach od potrójnej zbrodni. Kiedy w lesie pod Piotrkowem grzybiarz odkrył spalone ciałka trójki dzieci. Podejrzenie szybko padło na Mariusza Trynkiewicza, który miał już na koncie przestępstwa względem dzieci. Ważnym dowodem była również zasłona. Jeden z prowadzących postępowanie mundurowych dostrzegł w oknie mordercy charakterystyczne zasłony, identyczne jak te w które zawinięte były zwłoki.

Mariusz Trynkiewicz przyznał się od razu do dokonania morderstw, nie wyraził jednak skruchy. Opowiedział śledczym bez cienia wstydu, czy żalu o tym jak zabijał, ukrywał ciała, a nawet jakie były jego motywy. Wyznał, ze mordowanie go podniecało. Czuł się wtedy panem życia i śmierci.

Oto twarz mordercy-pedofila! fot. wikimedia-commons domena publiczna

 



Sąd skazał Mariusza Trynkiewicza na poczwórną karę śmierci. Ale okrutny pedofil morderca nie stracił życia. W 1989 roku rząd ogłosił amnestię, na mocy której wprowadzono moratorium na wykonywanie kary śmierci. Jako, że W wówczas funkcjonującym kodeksie karnym nie występowała kara dożywotniego więzienia – najwyższą karą było 25 lat więzienia. I taki też wyrok spadł na tego potwora. Obecnie Trynkiewicz powinien być już na wolności, jednak świadomość, że może dalej zabijać jest powodem jego dalszej separacji. Obecnie przebywa w ośrodku w Gostyninie, który powstał na potrzeby izolacji podobnych jemu zbrodniarzy, którzy z powodu amnestii po roku 1989, byliby już na wolności, a ich bestialstwo ponownie wstrząsnęłoby Polską.

Najchętniej czytane