SZOK! GERMOGEN MAKSIMOW - UZNANY ZA ŚWIĘTEGO DUCHOWNY, KTÓRY WSPIERAŁ LUDOBÓJCÓW!

Wśród wielu tragedii, które dotknęły ludność cywilną podczas II wojny światowej, szczególnie ponura była sytuacja prawosławnych Serbów w zależnej od III Rzeszy marionetkowej Chorwacji. Pewien DUCHOWNY, chociaż był reprezentantem Kościoła wschodniego, postanowił jednak WSPÓŁPRACOWAĆ ze zbrodniczym reżimem...

Fanatyzm i brutalność chorwackich faszystów, tzw. ustaszy budziły zgorszenie nawet u ich sojuszników, a przywódca tego ugrupowania, Ante Pavelić, został  określony przez jedną z brytyjskich gazet mianem największego zbrodniarza roku 1941. Trudno się temu dziwić - ich program polityczny można było zamknąć praktycznie w kilku krótkich słowach: ostateczne rozwiązanie kwestii serbskiej.

Czytaj też: PIĘKNA NADA I KRWAWY DINKO. MAŁŻEŃSTWO LUDOBÓJCÓW, KTÓRE SIAŁO TERROR W CHORWACJI!

Równie bezwzględni co bezpośredni ustasze niezbyt przejmowali się jednak złą prasą. Gdy w maju 1941 r. - niedługo po wydzieleniu z terenów okupowanej Jugosławii Niezależnego Państwa Chorwackiego - włoski komendant dywizji Sassari zapytał miejscowego franciszkanina o kierunek polityki jego rządu, usłyszał w odpowiedzi: "Zabić wszystkich Serbów w jak najkrótszym czasie".

Te złowieszcze słowa ustasze wprowadzali w życie. Przyjmuje się, że do końca wojny mogli zabić nawet 600 tys. Serbów spośród liczącej dwa miliony populacji zamieszkującej  kontrolowane przez nich terytorium. Wielu zamordowano w bestialski sposób w obozach koncentracyjnych, tzw. logor, ok. 260 tys. przesiedlono do marionetkowej Serbii pod rządami gen. Milana Nedicia, a  ok. 100 tys. zmuszono do konwersji na katolicyzm.

Choć ustasze twierdzili, że ich działania są wymierzone przede wszystkim w wyznawców prawosławia, w 1942 r. postanowili powołać... Chorwacki Kościół Prawosławny. Jeszcze bardziej może dziwić, że udało im się znaleźć duchownego, który zgodził się stanąć na czele tej instytucji. Kiedy rosyjski biskup Germogen odprawiał nabożeństwa za powodzenie zbrodniczego reżimu, ustasze nadal mordowali ludzi, którzy tak jak on należeli do Kościoła wschodniego!

Konflikty religijno-etniczne


Aby lepiej zrozumieć tragiczne wydarzenia, do których doszło w latach 40. w państwie ustaszy, należy uświadomić sobie, że w Jugosławii przynależność religijna była postrzegana jako nierozerwalna z przynależnością narodową. Konflikt serbsko-chorwacki, który nabrał na sile szczególnie w drugiej połowie la 30., był więc nie tylko rywalizacją na gruncie politycznym, ale także sporem Kościoła katolickiego z Serbską Cerkwią Prawosławną.

Ante Pavelić i minister Andrija Artuković witający Germogena -
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Z tego względu ustasze - prowadząc de facto czystki o charakterze etnicznym - występowali równocześnie przeciwko dominującemu dotąd w kraju południowych Słowian wyznaniu prawosławnemu. Dla chorwackich nacjonalistów nie istniał tak naprawdę podział na linii narodowość-religia - każdy Serb był dla nich tożsamy z Kościołem wschodnim i walka z nim była również walką o rząd dusz. Ich dążenia - stworzenie państwa o jednolitej strukturze narodowościowej - wiązały się tym samym ze stworzeniem państwa wyznaniowego.

Kulminacyjnym momentem w stosunkach katolicko-prawosławnych był rok 1935. W Jugosławii upadła wówczas dyktatura króla Aleksandra I, zamordowanego w zamachu zorganizowanym przez ustaszy i macedońskich radykałów. Rok ten obfitował jednocześnie w wiele wydarzeń religijnych, które miały zaognić narastający od lat konflikt. Pierwszym z nich była decyzja rządu o podpisaniu konkordatu ze Stolicą Apostolską, która spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem Cerkwi.



Serbowie, którzy obawiali się, że w ten sposób może zostać wzmocniona pozycja Kościoła katolickiego robili wszystko, aby nie doszło do ratyfikowania tego dokumentu. Warto w tym miejscu powołać się na istotne dane liczbowe - w 1931 r. liczba osób prawosławnych w Jugosławii przewyższała katolików o ponad 10 punktów procentowych. Pragnąca zachować dominację Cerkiew zagroziła więc Serbom, którzy zagłosowaliby za przyjęciem konkordatu ekskomuniką.

Rok 1935 był dla mieszkańców Jugosławii istotny jeszcze z jednego powodu - przypadała wówczas 700 rocznica śmierci założyciela Serbskiej Cerkwi Prawosławnej - św. Sawy. Konkordat został ostatecznie przyjęty i podpisany w parlamencie, ale nie doszło do jego ratyfikowania. Konflikt religijno-etniczny pomiędzy Serbami i Chorwatami przybrał na sile.
 
Król Aleksander I Karadziordziewić - fot. wikimedia-commons domena publiczna

Nic dziwnego, że gdy w kwietniu 1941 r. powstało Niezależne Państwo Chorwackie będące konsekwencją najazdu Państw Osi na Jugosławię, ustasze zamierzali rozprawić się nie tylko z Serbami, ale także z ich duchowymi przewodnikami. O ile w represjach wzięła udział część niższego chorwackiego kleru oraz przedstawiciele niektórych zakonów (zwłaszcza franciszkanie), o tyle może zaskakiwać, że ustaszowką krucjatę wsparł także rosyjski biskup prawosławny. Grigorij Iwanowicz Maksimow został za ten czyn odrzucony przez wielu swoich rodaków, ale po wielu latach próbowano wynieść go na ołtarze jako świętego i ofiarę komunistów.

Dlaczego jednak ustasze, którzy z zimną krwią mordowali prawosławnych Serbów i siłą zmuszali ich do konwersji, postanowili w ogóle zostawić w kraju struktury Kościoła wschodniego (a w zasadzie stworzyć je od nowa)?

Ekskomunika szanowanego biskupa


Powołany w 1942 r. Chorwacki Kościół Prawosławny miał stanowić przeciwwagę dla Serbskiej Cerkwi Prawosławnej. Była to jednak w pełni niekanoniczna i autokefaliczna struktura, stanowiąca jedynie narzędzie polityczne w rękach Pavelicia. Stworzony przez niego Kościół miał wpisywać się w proces rechorwatyzacji tych Serbów, którzy nie przejdą konwersji na katolicyzm.

Było to rozwiązanie dosyć praktyczne z punktu widzenia reżimu - dawna cerkiew stanowiła bowiem ważny czynnik w podtrzymywaniu serbskiej tożsamości narodowej. Powołanie chorwackiego Kościoła dowodzi przy okazji, że ustaszom - wbrew głoszonej przez nich ideologii - nie tyle zależało na zniszczeniu prawosławia, ile pozostałości serbskiej dominacji. Istnieją również przypuszczenia, że pomysł stworzenia Chorwackiego Kościoła Prawosławnego wyszedł od niemieckiego sojusznika, który próbował rozwiązać w ten sposób odwieczny konflikt na tym terytorium.

Może zastanawiać, czemu znani z okrucieństwa ustasze nie zdecydowali się zamordować od razu swojego głównego przeciwnika - metropolitę Zagrzebia Dragutina Vasicia (Dosyteusza). Ten serbski duchowny prawosławny niemal do końca wojny był przetrzymywany w więzieniu i zmarł dopiero w styczniu 1945 r. wskutek wcześniejszych tortur. Wiele wskazuje na to, że Pavelić - choć nie oponował za jego złym traktowaniem - nie zamierzał pozbawiać go życia - po pierwszych poważnych urazach umieścił go bowiem w szpitalu prowadzonym przez siostry zakonne.

Desyteusz (Dragutin Vasić) - fot. wikimedia-commons domena publiczna



Biskup Maksimow, który zgodził się stanąć na czele Chorwackiego Kościoła Prawosławnego, od lat nie widział swojego ojczystego kraju. W 1920 r. wyjechał z ogarniętej wojną domową Rosji, aby działać w środowisku rosyjskich emigrantów na Cyprze oraz w Grecji i Egipcie. Został tam hierarchą tzw. Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego poza granicami Rosji,  powstałego po rewolucji październikowej. Do końca życia przedstawiał się jako przeciwnik bolszewików. Od 1922 r. przebywał w klasztorach na terenie Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (późniejszej Jugosławii).

Gdy w wieku 81 lat przyjmował godność metropolity zagrzebskiego był już na emeryturze. Jego nowy urząd został jednakże uznany zagranicą tylko przez Rumunię (przyjmował go z rąk rumuńskiego patriarchy Nikodema). Skorzystanie z oferty złożonej przez przedstawicieli młodego państwa chorwackiego wiązało się dla Maksimowa z poważnymi konsekwencjami - najpierw został on wykluczony ze swojej dawnej organizacji kościelnej, a potem ekskomunikowany.

Męczennik Rosji


Niezrażony pozbawieniem stanu duchownego hierarcha, który już wtedy musiał wiedzieć o zbrodniach ustaszy (światowa prasa donosiła o nich już w 1941 r.), na kazaniach przedstawiał Pavelicia jako wielkiego męża opatrznościowego Chorwacji. Duchowny wspierał działania ustaszy do tego stopnia, że ich lider odznaczył go chorwackim Orderem Zasługi.

Maksimow został mianowany głową chorwackiego Kościoła 2 czerwca 1942 r. Pięć dni później odbyła się uroczysta intronizacja duchownego z udziałem najwyższych państwowych dostojników. Hierarcha przyjął wówczas imię Germogen, stając się oficjalnie pierwszym metropolitą Zagrzebia i Chorwacji (działo się to w chwili, gdy faktyczny metropolita zagrzebski Dosyteusz przebywał już w więzieniu).
 
Germogen w 1934 r. - fot. wikimedia-commons domena publiczna

W momencie, gdy siepacze Pavelicia kierowani nienawiścią na tle etniczno-wyznaniowym brutalnie mordowali Serbów, jeden z ministrów obecnych na ceremonii, Jozo Dumandzić, miał powiedzieć, że przy zakładaniu Chorwackiego Kościoła Prawosławnego obowiązuje zasada wyrażona w chorwackim przysłowiu narodowym: "Brat jest kochany, bez względu na swoją wiarę".

Warto w tym miejscu nadmienić, że za powstaniem Chorwackiego Kościoła Prawosławnego opowiadał się również znany ze skrajnych poglądów minister sprawiedliwości i religii, dr Mirko Puk. Polityk ten, odpowiadający za wydanie dekretu regulującego powstanie nowej organizacji religijnej w Zagrzebiu, podpisał nieco wcześniej dokument, który przyczynił się do powstania ustaszowskich obozów koncentracyjnych. Puk szczerze marzył o czystej etnicznie Chorwacji, co miało nastąpić jego zdaniem w przeciągu najbliższych 10 lat.



Co ciekawe, o wyborze Germogena na głowę nowego kościoła zostali poinformowani przez Chorwatów, liczących na ich przychylność, dwaj serbscy duchowni prawosławni - przebywający wówczas w  areszcie domowym patriarcha Serbii Gavrilo Dožić (Gabriel V) oraz jego zastępca,  Josif Cvijović. Dožić poparł nominację rosyjskiego duchownego na metropolitę, ale był przeciwny nadawaniu mu funkcji patriarchy (głównie ze względu na jego zaawansowany wiek).

Stworzenie Kościoła kierowanego przez Germogena wiązało się ze zmianą polityki reżimu: z obozów wypuszczono ok. 3 tys. więźniów, w tym duchownych prawosławnych, a część zamkniętych cerkwi otwarto ponownie. Niektórzy historycy twierdzą z tego powodu, że Chorwacki Kościół Prawosławny był pierwszym krokiem ku pojednaniu serbsko-chorwackim. Trudno jednak przyjąć te argumenty, mając na uwadze, że ustasze prowadzili czystki etniczne aż po kres istnienia swego państwa.

9 maja 1945 r. Germogen został aresztowany wraz z trzema innymi kapłanami jego Kościoła przez jugosłowiańskich partyzantów. Stracono go 26 czerwca po trwającym jeden dzień procesie. W 2010 r. przedstawiciele niekanonicznego Rosyjskiego Kościoła Prawdziwie Prawosławnego uznali Germogena za świętego, kanonizując go jako nowomęczennika. W związku z protestami podnoszonymi przez serbskich duchownych Synod Biskupów Rosyjskiej Cerki Prawosławnej zdecydował się jednak zawiesić ustawę, która nadawałaby mu status ofiary reżimu komunistycznego.

Najchętniej czytane