UWAGA! NIE JESTEŚMY SAMI! ODKRYTO „BLISKĄ” PLANETĘ PODOBNĄ DO ZIEMI!

Znajdująca się 11 lat świetlnych od nas planeta Ross 128 b zbliża się do Ziemi i za 79 000 lat stanie się najbliższą nam EGZOPLANETĄ.

Teleskop kosmiczny Jamesa Webba jeszcze nie został wprowadzony do użytku. Nie uruchomiono też jeszcze nowej generacji dużych naziemnych teleskopów. Ale mimo tego, w dalszym ciągu odkrywane są kolejne egzoplanety - planety znajdujące się w innych systemach słonecznych. Ich lista wydłuża się codziennie, aktualnie znajduje się na niej już około 2950 egzoplanet i 2300 potencjalnych egzoplanet. A to i tak tylko niewielka część wierzchołka góry lodowej: większość z tych obiektów mogła zostać wykryta wyłącznie dzięki użyciu teleskopu Keplera umieszczonego w przestrzeni kosmicznej, w dodatku na małym wycinku nieba, i tylko wtedy, gdy egzoplaneta znajdowała się w położeniu pomiędzy teleskopem i jej gwiazdą. Tak więc potencjalnie muszą istnieć miliony światów do odkrycia.

Wielki program!


Zespół naukowców, który pracował w ramach HARPS, programu poszukiwania egzoplanet w Europejskim Obserwatorium Południowym znajdującym się w Obserwatorium La Silla w Chile, wykrył ostatnio kolejną, dość obiecującą egzoplanetę. To jest Ross 128b, świat o masie porównywalnej do Ziemi, który krąży wokół czerwonego karła charakteryzującego się stabilnością. Zwiększa to szanse, że burze słoneczne gwiazdy nie dewastują powierzchni Rossa 128 b i że może tam w związku z tym istnieć ciekła woda. Jakkolwiek kluczowe jest poznanie składu atmosfery egzoplanety, aby ocenić, czy byłoby możliwe na życie niej (co nie jest możliwe przy obecnych instrumentach), naukowcy szacują, że na powierzchni tego świata temperatura może wahać się pomiędzy -60, a 20 º C.

fot. NASA Jet Propulsion Laboratory 

 



Czerwone karły są najliczniejszymi gwiazdami we Wszechświecie, szacuje się, że stanowią one dwie trzecie spośród nich i charakteryzują się tym, że są stosunkowo zimne i bardzo jasne. Problem z nimi, oprócz tego, że są trudniejsze do wykrycia, ponieważ są słabsze, jest taki, że czasami dochodzi na nich do wybuchów promieni X i ultrafioletu zdolnych do niszczenia powierzchni egzoplanet. Może to pozbawiać je atmosfery i możliwości podtrzymywania wody w stanie ciekłym, a zatem i życia, przynajmniej na powierzchni.
Wiele czerwonych karłów jest zbyt agresywnych, aby w ich sąsiedztwie mogły znaleźć się egzoplanety o spokojnej powierzchni (chociaż nie oznacza to, że nie mają one np. podziemnych oceanów sprzyjających powstaniu życia). Ale wydaje się jednak, że Ross 128 nie jest ciałem agresywnym. A skoro jest gwiazdą „cichą” to może oznaczać przyjazne nastawienie do życia.

czytaj też: TRYTON, MORDERCZY KSIĘŻYC NEPTUNA

Gwiazda Ross 128 jest oddalona o 11 lat świetlnych od Ziemi i zbliża się do nas. W rzeczywistości astronomowie obliczyli, że w ciągu mgnienia kosmicznej skali czasu, zaledwie 79 000 lat, Ross 128 b stanie się najbliższą Ziemi egzoplanetą.
Na razie naukowcy odkryli, że rok na Ross 128 b trwa zaledwie 9,9 ziemskich dni i że faktycznie jest bardzo blisko swojej gwiazdy - 20 razy bliżej niż Ziemia od Słońca. Pomimo jego bliskości, Ross 128 b nie jest spalana przez gwiazdę, ponieważ sama gwiazda jest chłodniejsza niż słońce: w rzeczywistości, astrofizycy szacują, że otrzymywana ilość ciepła to tylko 1.38 raza tyle co Ziemia odbiera ze Słońca.

Planeta umiarkowana


W związku z tym naukowcy uważają, że Ross 128 b jest planetą umiarkowaną. Prawda jest jednak taka, że ​​wciąż nie wiedzą oni, czy znajduje się ona w ekosferze, czyli w obszarze przestrzeni, w którym planeta nie jest ani bardzo daleka, ani bardzo blisko swojej gwiazdy, tak że teoretycznie możliwe jest istnienie ciekłej wody na powierzchni.

Sama ekosfera, koncept oficjalnie po raz pierwszy przedstawiony w roku 1953, nazywana jest także strefą Złotowłosej, będącej swoistą metaforą bajki dziecięcej "Złotowłosa i Trzy Niedźwiedzie", w której mała dziewczynka dokonując wyboru z zestawów trzech przedmiotów, ignoruje te, które są zbyt ekstremalne (duże lub małe, gorące lub zimne itp.), i wybiera to co znajduje się po środku, jako to co jest "właściwe". 4 listopada 2013 r. astronomowie ogłosili, na podstawie danych teleskopu Keplera, że w Drodze Mlecznej może istnieć nawet 40 miliardów planet wielkości Ziemi krążących w strefach nadających się do zamieszkania wokół gwiazd podobnych do Słońca oraz czerwonych karłów. Z tego 11 miliardów może orbitować wokół gwiazd podobnych do Słońca.



Wprawdzie znalezienie się w tej strefie oznaczać może, że ​​egzoplaneta byłaby kandydatem do rozwinięcia się tam życia, ale samo to nie znaczy jeszcze nic więcej. Po pierwsze, ponieważ, jak wykazały misje Cassini i Galileo nawet na ciałach niebieskich położonych poza strefą może znajdować się woda w stanie płynnym w postaci oceanu skrytego pod grubą warstwą lodu, a ponadto, ponieważ znajdujące się w tym obszarze planety, jak Mars czy Wenus, wcale nie posiadają ciekłej wody na powierzchni, ponieważ ich atmosfery na to nie pozwalają.

W każdym razie do czegoś trzeba zacząć. I w ten właśnie sposób, krok po kroku, astronomowie zainteresowani astrobiologią szukają bardziej umiarkowanych egzoplanet, aby później zbadać ich atmosferę i przeanalizować panujące tam warunki chemiczne. Dopiero w przyszłości teleskopy takie jak ELT ( „skrajnie długi teleskop”) lub „teleskop o długości 30 metrów” (TMT) pozwolą także na analizowanie składów atmosfer i poszukiwanie śladów tlenu, metanu, pary wodnej i dwutlenku węgla, które należy łączyć z ewentualną obecnością życia.

Najchętniej czytane