Wielka ucieczka z Sybiru. Niezwykłe życie Wincentego Migurskiego

381

Trudne warunki egzystencji doprowadziły do śmierci ośmiomiesięcznej córeczki Michaliny. Zrozpaczeni rodzice, ludzie religijni, otrzymali wtedy nowy cios. Odmówiono im zgody na pochówek na prawosławnym cmentarzu i ciało trzeba było pogrzebać pod cmentarnym ogrodzeniem. Migurscy pisali błagalne listy do cesarzowej z prośbą o wstawiennictwo. Prosili o zwolnienie Wincentego ze służby wojskowej i zgodę na wyjazd do miejsca o bardziej znośnym klimacie. Bez skutku.

czytaj też: W służbie jego cesarskiej mości. Tajemnica śmierci „Batyra”

Szalony plan

Na dodatek Albina po raz drugi była brzemienna. Wtedy, w obawie o los nienarodzonego jeszcze dziecka, w ich głowach narodził się szalony plan ucieczki. Migurski upozoruje swoją śmierć i potem wspólnie z żoną uciekną do Galicji.
Wszystko zaplanowano z troską o najdrobniejsze detale. Najpierw Migurski udawał załamanie nerwowe i opowiadał wszystkim, że życie w tak beznadziejnej sytuacji straciło dla niego sens. Następnie, wtajemniczając tylko służącą Magdalenę Zakrzewską i Rosjanki – panie Syczugow, wyczekiwano sposobnego momentu do rozpoczęcia akcji. 15 listopada 1839 roku Wincenty zaniósł do kancelarii list, wiedząc, że będzie on doręczony dopiero nazajutrz. Tłumaczył w nim motywy swego postępowania i wyjaśniał, że tylko w wypadku jego śmierci brzemienna żona zdecyduje się wrócić do Galicji. Nieobserwowany udał się nad rzekę Ural i przy jednym z przerębli rozrzucił część swoich ubrań, co miało uwiarygodnić wersję o utonięciu. Wróciwszy do domu, ukrył się w szafie, a wtajemniczona w spisek służąca z samego rana dla zatarcia śladów ruszyła na „poszukiwania” swego pana.

Zaczęły się wizyty znajomych i żołnierzy, którzy widzieli zalaną łzami Migurską. Prawdziwy dowód swych aktorskich umiejętności dała ona jednak podczas wizyty dowódcy batalionu Aniczkowa i innych oficerów. Wówczas to został znaleziony, uprzednio specjalnie przygotowany, list do Albiny, w którym Wincenty informował o samobójstwie. Migurska upadła na podłogę, udając atak histerii. Wtedy do domu wbiegł pies Bekas. Zaczął drapać drzwi szafy, w której ukrywał się Wincenty. W tym momencie Albina zemdlała naprawdę, wprawiając w prawdziwą konsternację urzędowe persony, ale i uwiarygodniając wersję o samobójstwie.

 

           Artykuł jest fragmentem książki autora pt. „Sybiracy”, 
          która ukazała się nakładem wydawnictwa Biblioteka Wolności. 
                 Do nabycia w księgarni wysyłkowej Wydawnictwa

 

Migurscy zawiedli się w swych nadziejach na szybkie uznanie Wincentego za zmarłego. Z powodu nie znalezienia zwłok postanowiono kontynuować poszukiwania wiosną. Tymczasem w lutym na świat przyszła córka Migurskich. Jej ojciec ze swego ukrycia asystował przy porodzie. Dziewczynka zmarła jednak po trzech tygodniach. Rodzice postanowili, że tym razem nie pochowają dziecka w obcej ziemi – zabalsamowali ciało. Do trumienki złożonej obok tej z ciałem pierwszego dziecka włożono kamienie.

Początek wielkiej ucieczki

Skoro zwłok Wincentego Migurskiego nie odnaleziono, przyszła oczekiwana zgoda na wyjazd jego żony – podpisana przez samego Mikołaja I. 13 czerwca 1840 roku w tarantasie zasiadała Migurska, służąca Magdusia, a na koźle siedzieli woźnica oraz eskortujący ich urzędnik Daniła Jeriomin. Oprócz nich w schowku pod siedzeniem leżeli Migurski oraz zabalsamowane zwłoki dwóch córeczek – ciało pierwszej uprzednio wyjęto z grobu.

„W tarantasie, tak wszystko było urządzone, że ja w nim jadąc mogłem się wzdłuż niego wjmiągnąć, położyć głowę na poduszce, obok siedzenia żony mojej będącej i pokryty’ fartuchem od powozu, po cichu z nią rozmawiać; za zbliżeniem się zaś do stacyi pocztowej, dosyć było minuty, ażebym, przestrze¬żony, już-był skurczony pod kozłem“.

czytaj dalej

1
2
3
4
PODZIEL SIĘ