ZABIĆ Marszałka! Historia wszystkich zamachów na PIŁSUDSKIEGO!

To był naprawdę wyczerpujący dzień. 25 września 1921 roku Naczelnik Państwa Józef Piłsudski przebywał we Lwowie. Był gościem honorowym odbywających się tu I Międzynarodowych Targów Wschodnich. Impreza choć odbywała się po raz pierwszy cieszyła się ogromną popularnością. Zjechali się wystawcy między innymi z Niemiec, Austrii, Czech i państw bałkańskich.

Piłsudski był zmęczony. Miał już blisko 60 lat i trwające cały dzień imprezy towarzyszące targom wyczerpały go. Najchętniej udałby się już do garnizonowego hotelu, gdzie miał przenocować. Jednak wieczorem musiał się jeszcze udać do teatru. Około godziny 20. wyszedł z lwowskiego ratusza już bez eskorty. Naczelnikowi towarzyszył wojewoda Kazimierz Grabowski.
Wtedy zaatakował zamachowiec. Do jadących w otwartej limuzynie Piłsudskiego i Grabowskiego oddano strzał. Doświadczony wojną Naczelnik odchylił głowę, natomiast nic nie robiący sobie z wystrzału wojewoda lwowski siedział nieporuszony, będąc przekonanym, że to odgłos z silnika samochodu.

Do nieudanego zamach doszło prawdopodobnie już w 1915 roku
fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Padły kolejne dwa strzały, które raniły Grabowskiego w ramię i rękę. Omdlewającego Grabowskiego przytrzymał Piłsudski. W tym samym czasie żołnierze obezwładnili człowieka, który strzelał. Zdołał ranić się strzałem w klatkę piersiową. Otaczający zamachowca tłum niechybnie zlinczowałby młodego mężczyznę, gdyby nie reakcja policjantów i żołnierzy.

Kto to był?


Kim był człowiek, który chciał zabić przywódce dopiero co odrodzonej Rzeczpospolitej. Stepan Fedak był Ukraińcem, członkiem Ukraińskiej Organizacji Wojskowej. To właśnie Ukraińcy stali za tym atakiem. Fedak był młodym, ale znanym w tym środowisku działaczem. Synem znanego lwowskiego adwokata i działacza ukraińskiego doktora Stepana Fedaka seniora.

czytaj dalej


Ukraińcy doskonale znali plan pobytu Marszałka w grodzie nad Pełtwią .Terroryście miało pomagać kilka osób, którzy po zamachu - jeden z nich był przebrany w mundur wojskowy - mieli wywieźć zamachowca rzekomo do aresztu, a w rzeczywistości poza miasto. Ze Lwowa Fedak planował uciec do Niemiec.
Fedak został skazany za usiłowanie zabójstwa na sześć lat więzienia. W śledztwie nie chciał przyznać się do zarzutu próby zabójstwa Piłsudskiego. Twierdził, że strzelał wyłącznie do wojewody Grabowskiego, który – jego zdaniem – prowadził anty-ukraińską politykę.
Odbył część kary, po czym po wypuszczeniu na wolność wyjechał z Polski. Prawdopodobnie do Niemiec. W każdym razie ślad po nim zaginął…

czytaj też: Szok! W Niemczech wykopano potężną SWASTYKĘ! Co tam miało być?

Bolszewicy też próbują


Czy to był jedyny zamach na Józefa Piłsudskiego? Bynajmniej. Do takich prób dochodziło i wcześniej i później. Mniej znane są epizody zamachów na Piłsudskiego, które były dziełem nie wrogów, a raczej „przyjaciół”. Takowy wypadek miał miejsce w grudniu 1914 roku. Po bitwie pod Limanową w Tatrach grupa legionistów przebywała we frontowym szpitaliku w Nawsiu pod Jabłonkowem. 21 grudnia Piłsudski przebywał w Wiedniu, prowadził rozmowy polityczne, Po powrocie udał się w odwiedziny do rannych żołnierzy. Kwaterę przygotowano mu w Bystrzycy. Nie dojechał do niej – w drodze samochód eksplodował tak mocno, ze wraz z pasażerami „wylądował” na poboczu. Rannego Piłsudskiego nie wieziono już do kwatery, lecz zaniesiono do najbliższego domu. Znane jest nazwisko gospodarza – Wałach. Komendant nie był raniony zbyt mocno, jednak poza wojskiem przebywał do 30 grudnia, mimo iż I Brygada toczyła w tym czasie krwawe boje. Pokazał się dopiero  w ostatnim dniu roku. Aby nie wywoływać paniki – polecił utrzymywać zdarzenie w tajemnicy, toteż do dziś nie jest znana dokładna data wypadku, a najpewniej zamachu.

 

Piłsudski podczas defilady wojskowej - 11.11.1926 roku
fot. wikimedia-commons domena publiczna

 

Już 30 listopada 1918 roku endecy zorganizowali wiec w Warszawie na placu Saskim, rzekomo w celu uczczenia rocznicy wybuchu powstania listopadowego. Organizatorzy wiecu, a więc Tadeusz Dymowski i kapitan Mieczysław Wężyk poprowadzili podekscytowany tłum na Krakowskie Przedmieście, do siedziby Rady Ministrów. Tłum wdarł się do budynku. Endecy zamierzali proklamować własny rząd, z premierem Romanem Dmowskim lub Wojciechem Korfantym, ale ponieważ żadnego z nich nie było w Warszawie – zdemolowano tylko pomieszczenia rządowego budynku. Zamachowcy się rozeszli.

Inne zamachy


Był jeszcze przygotowywany na Józefa Piłsudskiego zamach jesienią 1930 roku. Okazało się jednak, że była to w zasadzie zmontowana sprytnie prowokacja tajnych służb. Wedle raportu policji miało to być tak: podczas przejazdu Marszałka ulicami Warszawy w dniu 14 października, wiozący go samochód miał być obrzucony materiałami wybuchowymi. Zamachu miał dokonać Piotr Jagodziński, działacz Polskiej Partii Socjalistycznej, w przeszłości zesłaniec syberyjski i jeden z podwładnych Piłsudskiego z Organizacji Bojowej PPS. „Uczeń” szkoły bojowej, gdzie wykładowcą był późniejszy Marszałek. Jagodzińskiego aresztowano. Wraz z drugim potencjalnym zamachowcem zostali skazani – otrzymali kary po roku więzienia,

czytaj dalej


Okazało się jednak, iż zamach był fikcją. Po prostu w oddziale milicji PPS, partii wówczas opozycyjnej wobec dyktatury Piłsudskiego, policja „zainstalowała” swego agenta-prowokatora. Aby umożliwić jego wykrycie przez policję puszczano w obiego różne fałszywe informacje. Agenta wskazała ostatecznie „plotka” o możliwym na Piłsudskiego. Policja, która plan „zamachu” „odkryła”, zrobiła z tego wielką aferę. W największym przedwojennym dzienniku „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”, w wydaniu z dnia 13 października ukazał się sążnisty artykuł na temat szczegółów zamachu i jego „udaremnienia” przez władze bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że następnego dnia Marszałek objeżdżał Warszawę zupełnie bezpieczny. Oficerowie, na czele z generałami Lucjanem Żeligowskim, Janem Romerem, Antonim Osińskim, Romanem Góreckim, zgromadzili się na placu przed Belwederem, żeby wyrazić radość z powodu udaremnienia zamachu i ocalenia Piłsudskiego. Dzięki tej operacji wzrosła popularność polskiego przywódcy w społeczeństwie, a inne wojskowa klika mogła na tym skorzystać…

Bolszewicy też knują


Dziś wiadomo, że sowieccy bolszewicy również planowali zamordowanie polskiego przywódcy. Piłsudskiego nienawidził Lenin, bo uważał go za zdrajcę idei socjalizmu. Ambasada ZSRS w Warszawie była nieustannym centrum operacyjnym terroryzmu.
Duszą spisków był Mieczysław Łoganowski, komunista, polski renegat, w latach 1921-23 II sekretarz Przedstawicielstwa Pełnomocnego RSFRR/ZSRR. Był on mózgiem i sprężyną wszelkich operacji mających doprowadzić do śmierci polskiego przywódcy.
Wiosną 1923 roku Łoganowski przedstawił więc swoim przełożonym konkretny plan zamordowania Marszałka. 3 maja 1923 roku w czasie święta państwowego miało dojść do kolejnej próby morderstwa. Jednak podobnie jak w przypadku wcześniejszych prób centrala zdecydowała o odwołaniu operacji.
Wygląda na to, że Piłsudski mógł się czuć bezpiecznie tylko... w więzieniu
Na zdjęciu podczas pobytu w Magdeburgu z Kazimierzem Sosnkowskiem
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Zamach miał mieć następujący przebieg. Piłsudski wraz z gościem z Francji marszałkiem Ferdynandem Fochem miał uczestniczyć w paradzie wojskowej, która właśnie w tym dniu była przewidziana jako część obchodów święta państwowego. Poza Piłsudskim i gościem z Francji na trybunie honorowej przebywali także inni oficjele i wojskowi, zamach więc mógł spowodować znacznie większe skutki polityczne i wojskowe, niż pierwotny plan morderstwa na Piłsudskiego opisany wyżej. Wykonawcami zamachu mieli być dwaj Polacy: Walery Bagiński i Antoni Wieczorkiewicz. Obaj zostali skazani na karę śmierci za zupełnie inny zamach bombowy, ale wiadomo, że byli również wyznaczeni do realizacji zadania opisanego powyżej.

czytaj też: „Odpowiem wymijająco wprost”. Ranking najlepszych tekstów Lecha Wałęsy.

Rosjanie planowali jeszcze kilkakrotnie zamachy. Nigdy jednak ich nie przeprowadzono. Sam Łoganowski skończył źle. Na rozkaz Stalina został rozstrzelany w 1938 roku. Zamiast ofiary kule dosięgły niedoszłego zamachowca...

Bibliografia:

Włodzimierz Kalicki, 25 IX 1921. Kula w rękawie, „Gazeta Wyborcza”.

Grzegorz Mazur. Zamach na marszałka Józefa Piłsudskiego. „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska, Sectio F – Historia”. LX – 2005: 

http://www.tc.ciechanow.pl/aktualnosc-4250-zamachy_na_pilsudskiego.html

Najchętniej czytane