ZATAJONE PRZEZ KOMUNISTÓW! NAJWIĘKSZE KATASTROFY PRL

Blisko 70 lat temu, 22 października 1949 r., pod NOWYM DWOREM MAZOWIECKIM miała miejsce prawdopodobnie NAJWIĘKSZA W HISTORII POLSKI KATASTROFA KOLEJOWA (i piąta w Europie). W wyniku wypadku śmierć poniosło 200 osób, a ponad dwieście zostało ciężko rannych. Wypadek ten został całkowicie ZATAJONY PRZEZ KOMUNISTYCZNE WŁADZE!

Prawie nic nie wiemy o tej strasznej katastrofie. Nad tą sprawą na kilkadziesiąt lat komunistyczna władzę rozpostarła całkowitą zmowę milczenia. To niesamowite, ale do prasy polskiej nie przedostał się nawet strzęp informacji o tej tragedii. Wypadek wydarzył się jednak podczas najczarniejszej nocy stalinizmu. Do społeczeństwa nie mogła się wówczas przedostać żadne złe informacje. W komunizmie nie było absolutnie miejsca na żadne katastrofy… Życiu w rodzącej się PRL miały towarzyszyć tylko dobre wiadomości.

Wzmianki w prasie amerykańskiej

Jedynym śladem jaki może wskazywać na to, że istotnie doszło do niewyobrażalnej tragedii są wzmianki w prasie amerykańskiej, pochodzące od przebywającego wówczas w Polsce korespondenta Associated Press. Według nich, ekspres relacji Gdańsk-Warszawa miał wypaść z toru na zakręcie i stoczyć się z nasypu.
fot. wikipedia.org

Notatka o katastrofie kolejowej pod Nowym Dworem Mazowieckim 22 października 1949 r. ukazała się w amerykańskiej gazecie „The Milwaukee Journal”, wydanie z dnia 24 października.

Autor powołuje się na „nieoficjalne, lecz wiarygodne źródła”. Zdarzenie jest opisane jako „najgorsza katastrofa kolejowa w Polsce od 30 lat”. Notatki podobnej treści pojawiły się także w innych gazetach: „Geneva Daily Times”, „Reading Eagle”, „The Gastonia Gazette”, „Long Beach Press Telegram”, „Reno Evening Gazette”, „Kingston Daily Freeman”, „The Kansas City Star” oraz „The Daily Capital News (Jefferson City)”.

W przypadku katastrofy pod Nowym Dworem Mazowieckim władze nigdy nie potwierdziły, że faktycznie miała ona miejsce. Nie odnaleziono do tej pory żadnych dokumentów potwierdzające to zdarzenie. Nie ma dokumentacji szpitalnej, sekcyjnej ani też listy ofiar. Z tego względu część historyków wątpi, czy rzeczywiście ten wypadek w ogóle miał miejsce.



Czy jest jednak możliwe, że korespondent jednej z największych agencji prasowych mógł puścić w świat nie potwierdzoną informację?

Inne katastrofy


Kilka lat później doszło do kolejnej katastrofy, o której komuniści również nie chcieli poinformować społeczeństwa. Chodzi o tragedie w miejscowości Sątopy-Samulewo. Do wypadku doszło w 1954 roku. 17 stycznia 1954 roku pociąg pośpieszny jadący w kierunku Korsz miał się zderzyć z pociągiem towarowym. Według żyjącego do dziś świadka tragedii Tadeusza Rząpy zginęło wtedy kilkadziesiąt osób. Rannym pomagali mieszkańcy miejscowości, którzy przewozili ofiary do swoich domów. Nie wszystkich udało im się jednak uratować i wiele osób po prostu zmarło z wyziębienia. Zawiodły instytucje ratunkowe. Na miejscu pojawiła się tylko jedna karetka pogotowia.

Znowu bałagan

Do podobnej sytuacji doszło w roku 1962, gdy siedem kilometrów od Piotrkowa Trybunalskiego zderzyły się dwa pociągi osobowe. Jak podały media oficjalnie zginęły 34 osoby, a 67 zostały ranne. Prawda była jednak zdecydowanie bardziej przerażająca, gdyż według jednej z lokalnych gazet do samego szpitala w Piotrkowie Trybunalskim trafiło 60 osób, a ranni mieli zostać ulokowani m.in. w Łodzi, Radomsku czy Rawie Mazowieckiej. Dlaczego zaniżono liczbę ofiar? Władze komunistyczne chciały w ten sposób ukryć złą organizację akcji ratunkowej. Pierwsze karetki miały dojechać na miejsce wypadku dopiero po godzinie.


Katastrofa pod Otłoczynem


Do innej sytuacji doszło 19 sierpnia 1980 roku. Tego dnia w wyniku katastrofy pod miejscowością Otłoczyn niedaleko Torunia zginęło 67 osób. Czasy były inne, trwały strajki sierpniowe i władze użyły wypadku do odwrócenia uwagi od fali protestów społecznych. Powstało wiele hipotez dotyczących prawdziwej przyczyny katastrofy. Komunistyczne media lansowały nawet kuriozalne plotki i podawały informacje o tym, że katastrofa była skutkiem zamachu na dygnitarzy partyjnych. Za zamachem miały stać jakoby obce wywiady…
Katastrofa pod Otłoczynem - fot. wikimedia-commons domena publiczna

Stwierdzono, że zawinił maszynista pociągu towarowego, który wyjechał ze stacji Otłoczyn bez pozwolenia. Nie wiadomo jednak, dlaczego to zrobił. Na pewno był trzeźwy i do końca przytomny. Ustalono, że do momentu zderzenia świadomie obsługiwał urządzenia sterujące mocą lokomotywy. Mężczyzna zginął na miejscu.

Bibliografia:

Edgar A. Haine: Railroad Wrecks. Associated University Presses, 1993,

„200 Die in Wreck”. Geneva Daily Times, 1949

Najchętniej czytane