Ze sceny na szczyty Pamiru – niezwykłe życie Jadwigi Toeplitz-Mrozowskiej

20-letnia Jadwiga głośno płacze do poduszki swojego łóżka w malutkim pokoiku na lwowskim Łyczakowie. Od kilku tygodni przebywa w tym galicyjskim mieście i czuje, że już dłużej nie wytrzyma… Chciała być wielką aktorką, chciała występować na scenach największych teatrów świata. Tymczasem musi znosić ironiczne uwagi reżysera i koleżanek "po fachu"…

Praca aktora na przełomie XIX i XX wieku nie była łatwa. Zawód nie cieszył się takim prestiżem jak obecnie. To nie była jeszcze epoka kina czy telewizji. Aktorzy ciężko pracowali nieustannie jeździli po kraju niczym trupy cyrkowe, teatry dawały po kilka przedstawień dziennie. Sytuacja aktorek była nawet trudniejsza od pracy aktorów. Kontrakty obligowały aktorów między innymi do nauczenia się w ciągu doby dwóch arkuszy prozy lub jednego arkusza wiersza (w sezonie grano do 100 nowych tytułów i wznowień, premierę przygotowywano w ciągu tygodnia).
Jadwiga Mrozowska - rok 1903.
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Aktorzy nie mieli prawa uchylać się przed żadną z ról, bez względu na to, czy przypadła im w udziale rola niema, statystowanie, uczestnictwo w tańcach, śpiewach czy żywych obrazach.
Od 1893 roku do kontraktów aktorów zatrudnionych w Teatrze Miejskim we Lwowie wprowadzono zapisy regulujące kwestię ubiorów:

„Artyści otrzymują kostiumy; obowiązani są jednak sami sprawiać sobie nowoczesną garderobę, jako też bieliznę, trykoty, pończochy, rękawiczki i krawaty. Artystki mają obowiązek wszelkie stroje sprawiać sobie z własnych funduszy, a jedynie kostiumów męskich ma im dyrekcja dostarczać”

Ta wyraźna dysproporcja (aktorki zarabiały znacznie mniej od swoich kolegów, a dodatkowo musiały pokrywać koszty toalet, w których występowały) często prowadziła do sytuacji tragicznych — wiele aktorek szukało zamożnych protektorów, a te, które nie potrafiły się utrzymać, decydowały się nawet na desperacki krok (jak było w przypadku samobójczej śmierci Jadwigi Orlic i Marii Brodzkiej, które targnęły się na swoje życie po kilku latach spędzonych na scenie).

czytaj też: Pompeje – miasto szczęśliwe. Życie codzienne starożytnych Rzymian

Temperamentna Jadzia


Jadwiga Mrozowska była córką Teodora Mrozowskiego i Heleny z Kulczackich. Pochodziła z dobrej rodziny ziemiańskiej. Jednak życie w majątku rodzinnym nie pociągało jej. Ona marzyła o karierze aktorskiej i szerokim świecie. Utalentowana muzycznie i aktorsko, po ukończeniu pensji w Krakowie wyjechała do Warszawy. Przez rok uczęszczała do klasy fortepianu stołecznego Instytutu Muzycznego. Dzięki literatowi, Kazimierzowi Tetmajerowi została przedstawiona Tadeuszowi Pawlikowskiemu, który zaangażował ją do Teatru Miejskiego we Lwowie.
fot. wikimedia-commons

Początki były bardzo trudne. Na scenę wstąpiła bez żadnego przygotowania zawodowego. Za wykształcenie musiały wystarczyć spektakle oglądane w czasie nauki w Warszawie. We Lwowie grała od początku dużo i role bardzo zróżnicowane. Nie bała się wyzwań. Jednak debiutantka często nie mogła im podołać. Widoczny był brak umiaru w stosowanych środkach ekspresji, tendencja do kokieterii, zaczątki maniery. Jednocześnie nie odmawiano jej talentu, po paru miesiącach – także pracowitości. Jak pokazała najbliższa przyszłość młodziutka Jadwiga dała sobie radę!

czytaj dalej

Wielka kariera


Ze Lwowa wyjechała po kilku latach mając już na koncie kilka ciekawych kreacji. Została zauważona. Przeniosła się do Krakowa, następnie w wieku 25 lat do Warszawy. Wyspecjalizowała się i odniosła sukces w rolach dramatyczno-charakterystycznych. Jej domeną stały się kreacje modernistycznego erotyzmu. W ciągu pięcioletniej obecności na scenie zdobyła sobie opinię jednej z najbardziej interesujących aktorek tego czasu.
Jadwiga Mrozowska w roli Pazika w przedstawieniu 
„Za siódmą górą, za siódmą rzeką” (fot. ipsb.nina.gov.pl)

W Warszawie zaczęła najpierw nieśmiało, a później już regularnie występować jako deklamatorka i śpiewaczka. Wyspecjalizowała się w repertuarze, na który składały się utwory pisarzy romantycznych oraz wiersze poetów Młodej Polski, a także proza Władysława Reymonta. Kiedy deklamowała wiersze Słowackiego na jej występy waliły tłumy! W 1907 roku odbyła triumfalne tournée po ziemiach polskich zaboru rosyjskiego. Oklaskiwano ją w teatrach Grodna, Wilna, Kowna czy Mińska. Wiele ze swojego repertuaru poświęcała twórczości Wyspiańskiego. Znała poetę osobiście, w Krakowie zaprojektował dla niej kostium Salome (O. Wilde, „Salome”). Z jej inspiracji podobno i dla niej napisał sztukę „Śmierć Ofelii. Scenę dramatyczną”. Trzeba pamiętać, że Mrozowska zawdzięczała swą sławę z jednej strony talentom estradowym, z drugiej posmakowi skandalu obyczajowego (w pewnej sztuce występowała, jak ze zgrozą pisała prasa „prawie naga”.

czytaj też: Medyczni fachowcy starożytnego Egiptu! Niesamowity poziom medycyny w Kraju Faraonów

Z aktorki - podróżniczka


I pewnie jej aktorska kariera dalej układała by się tą ścieżką, gdyby nie gwałtowne zmiany w jej życiu osobistym. Początkowo Mrozowska nie miała szczęścia w miłości. W Krakowie, w 1903 roku zalegalizowała ślubem kilkuletni związek z Leoncjuszem Wybranowskim, zubożałym ziemianinem, urzędnikiem sądowym, z którym jednak rychło się rozeszła. Mąż nie chciał zaakceptować jej zawodowych wyborów. Chciał mieć zonę w domu, a nie na scenie. Później Jadwiga długo była sama, aż spotkała włoskiego milionera finansistę polskiego pochodzenia, dyrektora Banca Commerciale Italiana, Józefa Toeplitza. Po kilku miesiącach wahań zgodziła się wyjść za niego za mąż. Miała wówczas 38 lat.
Villa Toeplitz w Varese
Tu Jadwiga spędziła ostatnie lata swojego życia
fot. wikimedia-commons domena publiczna

Od tego momentu jej kariera aktorska wytraca tempa, zaś sama Jadwiga poświęca się niemal całkowicie nowej pasji – podróżom. Do roku 1918 zwiedziła całą niemal Europę. Przez 6 lat prowadziła w swoim domu salon artystyczny, miejsce spotkań wybitnych muzyków i pisarzy, jednocześnie przez całą dekadę najpierw podróżowała po Azji, a potem prowadziła tam ekspedycje paranaukowe. Pasja podróżnicza pochłonęła ja bez reszty. Stała się jedną z najbardziej znanych kobiet-podróżniczek na świecie. Dał znać o sobie jej charakter i temperament, który od najmłodszych lat nie pozwalał jej spokojnie usiedzieć w domu.

Obowiązki żony i domowe pielesze? To zdecydowanie nie było dla naszej Jadzi!

czytaj dalej

Na dach świata!


W roku 1919 poznała Indie południowe, Cejlon, Birmę. Następnie w 1923 Azję Mniejszą, Mezopotamię i Persję, w 1925 roku odwiedziła Indie.
W roku 1927, w wieku 47 lat odbyła wyprawę swojego życia! Dotarła przez Indie do Kaszmiru, a następnie do Tybetu, wreszcie w roku 1929 z Moskwy poprzez Turkiestan na Pamir. Tutaj odkryta przez nią przełęcz w górach Kurtaka otrzymała nazwę od jej imienia i nazwiska. Za wkład w poznanie geografii Azji Centralnej M. otrzymała medal Società Geografica Italiana. Owocem jej wypraw były, prócz drobniejszych artykułów, książki publikowane pod nazwiskiem Toeplitz-Mrozowska.
Jadwiga Toeplitz-Mrozowska zmarła w roku 1966, w wieku 86 lat. Mimo, że od 1915 roku na stałe mieszkała we Włoszech nigdy nie zerwała kontaktów ze swoim krajem pochodzenia. Żywo interesowała się problemami Polski i Polaków, była ich rzeczniczką we Włoszech. Występowała publicznie, wydała broszurę Commemorazione di Giuseppe Piłsudski (Mediolan, 1935). W r. 1937 Polska Akademia Literatury przyznała jej „srebrny wawrzyn akademicki za szerzenie zamiłowania do literatury polskiej”. Mrozowska była w Polsce kilkakrotnie: w styczniu 1922 wystąpiła na koncercie w Warszawie, po drugiej wojnie światowej odwiedziła kraj w r. 1964. Część jej zbiorów znalazła się w muzeach Warszawy i Krakowa. W l. 1958–61 napisała pierwszą swą książkę po polsku, wspomnienia Słoneczne życie. I trudno się dziwić, że właśnie taki tytuł nadała swoim wspomnieniom. Jej życie, choć na początku drogi było trudne, to z czasem naprawdę stało się pasmem słonecznych przygód.

Bibliografia:
Jadwiga Toeplitz-Mrozowska: La prima spedizione italiana attraverso i Pamiri (Rzym 1930) przekład: Moja wyprawa na Pamiry w roku 1929, Lwów–Warszawa 1934)
Jadwiga Toeplitz-Mrozowska:Visioni orientali (Mediolan 1930),
Jadwiga Toeplitz-Mrozowska: Sine ira… (Mediolan 1933).

Najchętniej czytane